Pocztówki z Gabonu (9): Viande de brousse

Nawet Libreville, na początku niezwykle egzotyczne i nowe, po jakimś czasie powszednieje. Afrykańskie czy nie, Libreville to jednak miasto. Od czasu do czasu ma się ochotę uciec, odetchnąć i, przy odrobinie szczęścia, rzucić okiem na gabońską rzeczywistość poza stolicą. Potrzebne są trzy składniki: samochód z napędem na cztery koła, przedłużony weekend i cierpliwość do zorganizowania czegokolwiek. A potem już tylko droga, pełna ciężarówek transportujących ogromne pnie, droga wiodąca na samo południe, przez Lambaréné, Fougamou, aż do Tchibangi i Mayumby. Zapraszam do jeepa. Dzisiaj powłóczymy się po afrykańskich bezdrożach. więcej

Pocztówki z Gabonu (7): U krawca

Jeszcze przed przeprowadzką do Afryki postanowiłam, że postaram się zrobić wszystko, aby nie stać się typową białą, zwaną powszechnie „la white". Nie będę unikać kontaktu z Afrykańczykami. Nie będę unikać afrykańskiego jedzenia. Nie będę robić zakupów tylko w drogim supermarkecie. I tak dalej. więcej

Pocztówki z Gabonu (6): (Nie)wierność

Często słyszę pytanie o tak zwane szoki kulturowe, których doświadczyłam w Gabonie. Zazwyczaj trudno mi wpaść na coś wystarczająco szokującego. Czas sprawia bowiem, że przyzwyczajamy się do pewnych drobiazgów i zwyczajnie przestają nas dziwić. Jest jednak pewna kulturowa różnica, którą nadal trudno mi zrozumieć, nie mówiąc już o jej zaakceptowaniu: chodzi mianowicie o równikowe pojęcie wierności. Tak, proszę państwa, dzisiaj będzie o mężczyznach i kobietach. więcej

Pocztówki z Gabonu (5): Rozmowy w taksówce

Z czasem przyzwyczaiłam się do taksówek. Bardzo rzadko też brałam taksówkę tylko dla siebie, najczęściej dzieliłam ją z trzema innymi osobami. Taka wspólna podróż może być zresztą ciekawa: zawsze z uśmiechem myślę o tym, jak zabawnie muszę wyglądać wciśnięta na tylnym siedzeniu między dwie ogromne afrykańskie mamans... Często zdarza się też posłuchać interesującej rozmowy, a nawet lepiej - wziąć w niej udział. O tym właśnie chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć. Zapraszam do podróży taksówką! więcej

Pocztówki z Gabonu (4): Taksówka

Transport publiczny w Libreville praktycznie nie istnieje. Można tylko pomarzyć o wygodnym miejskim autobusie, rozkładzie jazdy, czy zaplanowanych przystankach. Słowem - co zadziwiające - nietrudno tu zatęsknić za starym dobrym ZTM. Jeśli więc nie przepadasz za chodzeniem, pozostaje ci przejazd taksówką. A to wcale nie takie proste. więcej

Pocztówki z Gabonu (3): Wilgotność

Ta niesamowita wilgotność powietrza na równiku - nawet podczas pory suchej - jest dla Europejczyka zdecydowanie trudna do zaakceptowania (zwłaszcza w przypadku pewnej konkretnej Europejki, pochodzącej z kraju o wybitnie suchym klimacie). Pierwszy oddech po opuszczeniu samolotu, pierwsze kroki i już wiadomo - tu nigdy nie przestanę się pocić. Podobno to dobre dla cery, choć empirycznie sprawdziłam, że dla makijażu niekoniecznie. Nie mówiąc już o ilości prania - bluzki stają się artykułem jednorazowym. Ale to wcale nie wszystko, jeśli chodzi o efekty uboczne wilgotności. Z każdym dniem odkrywamy nowe spowodowane nią problemy, a co za tym idzie - niestety - wydatki. więcej

Pocztówki z Gabonu (2): Klimat

Wysiadłam z samolotu z nadzieją, że w końcu, po siedmiu godzinach w klimatyzowanego lotu, odetchnę świeżym powietrzem. Jednak już pierwszy oddech pokazał mi, że nie mam o czym marzyć. Wciągnęłam do płuc to wilgotne, duszące powietrze, myśląc: Przecież tu się nie da oddychać! Moja pierwsza wizyta w Libreville miała miejsce w kwietniu, w czasie długiej pory deszczowej. To pierwsze wrażenie jest niezapomniane. Potem zazwyczaj bywa lepiej. więcej

Strona: 

1 2 3 ... 44 45