Wyprowadzić Afrykę z chaosu

afryka.org Kultura Książki Wyprowadzić Afrykę z chaosu

Na polskim rynku wydawniczym brakuje pozycji dotyczących Afryki. Jeżeli pojawiają się, to tylko okazjonalnie i nie spełniają oczekiwań wymagających czytelników. Dlatego, tacy właśnie czytelnicy muszą sięgać po opracowania w języku angielskim albo francuskim.

Jednym z ciekawszych wydarzeń wydawniczych ostatnich lat jest książka autorstwa Iyorwuese Haghera – Leading Africa out of Chaos (Wyprowadzić Afrykę z chaosu). Temat wydaje się być, jak najbardziej aktualny, tym bardziej, że Afryka stała się areną gwałtownych zmian politycznych i krwawych konfliktów. Jednak kontrowersje budzi autor słowa wstępnego do książki Haghera, prezydent Federalnej Republiki Nigerii, Olusegun Obasanjo. W świetle poprzednich wyborów prezydenckich, kiedy doszło do jawnych naruszeń prawa wyborczego, apel Obasanjo – nie dla korupcji, brzmi dosyć osobliwie.

Nigeria jest szczególnym przypadkiem na mapie politycznej Afryki. Najbardziej ludny kraj kontynentu, o ogromnym potencjale gospodarczym, a jednocześnie państwo cierpiące na niedowład struktur władzy, rozrywane konfliktami między muzułmańska północą i chrześcijańskim południem, ludem Yoruba i Ibo, dumnymi Hausa i mieszkańcami roponośnej Delty.

Mówiąc o Afryce Zachodniej nie sposób pominąć Nigerii, odgrywającej kluczową rolę lidera. Hagher uznał Nigerię za stworzoną do takiej właśnie roli.

Powyższa teza musi zostać poddana weryfikacji. Z jednej strony nie możemy pisać o Afryce, a tym bardziej recenzować pracy dotyczącej tego kontynentu, bez poznania jej kultury i tradycji. Te dwie decydują o obliczu Czarnego Lądu. Zrozumiałem to dzięki moim badaniom, które przeprowadziłem w Ghanie.

Po pierwsze tradycja ustala strukturę władzy. I Ghana i Nigeria były koloniami brytyjskimi. Jak wiemy, Anglicy, organizując administrację kolonialną, starali się wciągnąć lokalnych wodzów do współrządzenia na szczeblu regionalnym, tworząc system nazywany indirect rule, system rządów pośrednich. W ten sposób, obie kolonie, były jednymi z pierwszych, które ogłosiły niepodległość, nie doprowadzając do krwawych wojen o niepodległość, towarzyszących dekolonizacji. Jest jednak pewna różnica. Przede wszystkim Złote Wybrzeże, a dzisiejsza Ghana ma znacznie mniejsze terytorium, w dużej części zamieszkane przez ludy Akan, posługujące się podobnym językiem i zbliżone kulturowo. Nigeria jest federacją dużych pod względem terytorialnym regionów. Każdy region stanowi państwo w państwie. Północ zamieszkana przez wyznających islam Hausa, południe zdominowane przez Yorubów i cały szereg enklaw, różnych pod względem etnicznym, wśród nich Wyżyna Jos i wspomniana już Delta. W takim konglomeracie znacznie trudniej zaprowadzić ład i porządek.

Jednocześnie musimy zdawać sobie sprawę, że obok władz centralnych, funkcjonują struktury znacznie silniejsze, uświęcone wielowiekową tradycją. Istnienie takich ośrodków decentralizuje większość państw, których granice wyznaczyły dawne imperia kolonialne, nie licząc się z etnicznymi podziałami.

Zatem jest prezydent Nigerii i emirowie, sprawujący władzę na północy tego kraju. Jest rząd i wodzowie plemion, prestiżem przewyższający Oluseguna Obasanjo.

Czy zatem teza – Nigeria liderem i szansą na wyjście z chaosu – jest prawdziwa? Odpowiedź brzmi – zdecydowanie nie. Nigeria nie może być wzorem dla innych państw regionu. Nie będzie w stanie wyprowadzić Afryki z chaosu.

Postulując walkę z korupcją i zmiany, autor Leading Africa out of Chaos, zdaje się nie dostrzegać niemożności wyprowadzenia Afryki na polityczną prostą. Taka misja jest z góry skazana na niepowodzenie. Chaos stanowi nieodłączny element afrykańskiej tożsamości, a za jego pogłębienie są odpowiedzialni współcześni politycy i zakulisowe rozgrywki światowych mocarstw. Nie było chyba żadnego zamachu stanu w Afryce, za którym nie stałaby Belgia, Francja albo Wielka Brytania. Afrykańscy przywódcy rządzą za przyzwoleniem swoich dawnych metropolii. Najlepszym tego przykładem może być Etienne Eyadema, rządzący od ponad 20 lat w Togo. Nawet ostatni coup d'etat na Wybrzeżu Kości Słoniowej jest dziełem francuskich służb specjalnych.

Po przeczytaniu książki Haghera pozostaje pytanie – jak doprowadzić do realizacji jego postulatów? Jak zmienić Afrykę? Czy można wyprowadzić kontynent afrykański z chaosu? Paradoksalnie postawione wyżej pytania służą za odpowiedź. Są odpowiedzią na – dlaczego sen o Stanach Zjednoczonych Afryki, forsowany od czasów Kwame Nkrumaha, a podtrzymywany przy życiu przez Kadafi'ego, jest tylko snem?

Z pewnością warto sięgnąć po pracę Iyorwuese Haghera. Pomimo jej wad i mesjanizmu. Chociażby po to, aby zrozumieć dzisiejszą Afrykę. Poznać niepokoje afrykańskich elit intelektualnych. I zmienić obiegowe opinie.

Paweł Średziński

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu