Mamadou rozmawia z Rokią Traore

afryka.org Kultura Muzyka Mamadou rozmawia z Rokią Traore

“Żyjemy w świecie, w którym wszystkie kobiety z Indii nie noszą sari a Japonki nie spacerują koniecznie w kimono… Jestem Afrykanką z miasta, w odróżnieniu od mojej matki czy niektórych kuzynek. Nie nauczyłam się być cały czas w stroju tradycyjnym. Na scenie jestem bardzo szczera, nie przebieram się po „afrykańsku”. Jestem jednak Afrykanką.”

Mamadou: Podobno wykonywałaś rap w liceum?

Rokia: – Tak. I właśnie od klipu z hip-hopowym zespołem zaczęła się moja kariera

Jak można określić twój styl?

– Moją twórczość można określić jako malijską i afrykańską. Twierdzę, że gram po prostu muzykę.

Wiedząc, że nie pochodzisz z rodziny griotów i że nawet nie dorastałaś w Mali, twój ojciec był ambasadorem, który z malijskich artystów miał na ciebie największy wpływ? Salif Keita, Oumou Sangare, Ali Farka Toure… a może Boubacar Traore?

Boubacar Traoré nie jest moim kuzynem… w każdym razie ani Salif, ani Ali Farka nie mieli wpływu. Jednak szanuję ich jako artystów, bo należą do mojego otoczenia muzycznego i są jakimś punktem odniesienia.

Wielu artystów miało w karierze decydujące momenty. Czy nagroda RFI 97 była taką chwilą dla ciebie?

– Prawdopodobnie tak. Aby kariera mogła się rozwijać, taki moment jest potrzebny. Myślę że nie kariera i ryzyko idą w parze. Decydujące są okoliczności sprzyjające lub nie, do tego nic nie jest osiągnięte na zawsze. Bez wątpienia, ta nagroda była pierwszym ważnym i profesjonalnym wyróżnieniem.

Produkujesz własne albumy, np. „Bowmboï”. Szukasz pełnej niezależności artystycznej, której duże wytwórnie nie zapewniają?

– Jestem rzeczywiście spokojniejsza w moich wyborach, kiedy inwestuję własne pieniądze. Gdybym grając, myślała tylko o liczbie sprzedanych płyt, poszukałabym innego zawodu. Czuję potrzebę uprawiania muzyki jak mi pasuje. To że moja muzyka się sprzedaje skłania do okazania wdzięczności, tym którzy ją kupują. Moją pierwszą motywacją pozostaje sama muzyka we mnie i czuję potrzebę podzielić się nią.

Twoja ostatnia płyta “Tchamantché” została nagrodzona w Victoires de la musique 2009. Jakie to ma znaczenie dla ciebie?

– To piękny etap mojego rozwoju. Życie toczy się dalej i moja kariera powinna dalej z nim ewoluować!

Twój „image” różni się bardzo od typowego, w oczach zachodu, obrazu afrykańskiej piosenkarki: ani splecione włosy, ani tradycyjne stroje… co to dla Ciebie „afrykańskość”?

– Żyjemy w świecie, w którym wszystkie kobiety z Indii nie noszą sari a Japonki nie spacerują koniecznie w kimono… Jestem Afrykanką z miasta, w odróżnieniu od mojej matki czy niektórych kuzynek. Nie nauczyłam się być cały czas w stroju tradycyjnym. Na scenie jestem bardzo szczera, nie przebieram się po „afrykańsku”. Jestem jednak Afrykanką, inną niż tą w stroju „ boubou”. Mamy rok 2010, więc żyję współcześnie i zachowuję solidne odniesienia do własnej tradycji i historii, aby lepiej posadzić moją tożsamość.

Co trzeba jeszcze zrobić, aby poprawić sytuację kobiet w Afryce?

– Dużo już zrobiono, ale sporo pozostało jeszcze do zrobienia. Sytuacja jest z pewnością lepsza niż kilka dobrych lat temu. Tam, gdzie kobiety nie miały prawa nawet patrzeć wprost, dziś mogą nie dać za wygraną i powiedzieć „NIE”.

Jeździsz po świecie i niedługo będziesz w Polsce, gdzie twoi rodacy Amadou i Mariam, Salif Keita, Tinariwen czy Oumou Sangare już wystąpili. Jakie są twoje wyobrażenia o tym kraju?

– Czytałam sporo o Polsce, wolę nie mieć uprzedzeń. Jestem zadowolona, że ktoś pomyślał, że moja muzyka może się tam mieć swoją publiczność. Poznam kraj i jego mieszkańców , kiedy przyjadę, tylko wtedy moje lektury nabiorą znaczenia. Jestem zawsze szczęśliwa, gdy spotykam nową publiczność .

Jaki jest sekret twojego sukcesu? Jakie masz kolejne projekty?

– Gdyby była jakaś recepta na karierę, wszyscy by ją znali! Wiem jedno: praca jest koniecznym warunkiem, wytrwałość pomaga a zdolność porozumienia jest potrzebna. Obecnie pracuję na rzecz swojej fundacji. Stworzyłam także chór, gdzie młodzi artyści z Mali mogą się uczyć techniki śpiewu i profesjonalnie myśleć o przyszłej karierze. Przygotowuję spektakl, który będzie na tournée z chórem latem tego roku.

Dziękuję za rozmowę.

– Ja również bardzo dziękuję.

Rozmawiał Mamadou

Rokia Traore wystąpi w Warszawie, 26 marca, w Palladium. Szczegółowe informacje na temat koncertu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu