Afrykanin to nie Murzyn. Jak mówić, by nie obrażać

afryka.org Bez kategorii Afrykanin to nie Murzyn. Jak mówić, by nie obrażać

– Prawie co piąty badany odpowiedział, że słowo “Murzyn” obraża. Wielu z nas, choć zdaje sobie z tego sprawę, nadal tego określenia używa – mówi Dominika Cieślikowska.

Wojciech Tymowski: Jeden z Nigeryjczyków, zatrzymany podczas niedawnych zamieszek na bazarze, gdzie od policyjnej kuli zginął jego rodak, skarżył się, że funkcjonariusz na komendzie obraził go, mówiąc o nim “Murzyn”. Próbowałem tłumaczyć, że mógł nie mieć złych intencji, bo dla większości Polaków określenie “Murzyn” jest neutralne. Dominika Cieślikowska: Nie jest neutralne. Ma pejoratywne znaczenie ze względu na konotacje społeczne. Mówi się “biały Murzyn”, “Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść”. To są określenia wyrobnika, niewolnika, sługi. Kogoś, kto ma być podporządkowany. Sądzi pani, że Polacy mają tego świadomość? – W badaniu CBOS z 2007 roku 19 proc. respondentów odpowiedziało, że słowo “Murzyn” obraża. Wielu z nas, choć zdaje sobie z tego sprawę, nadal tego określenia używa. Mimo że Afrykanie, którzy u nas mieszkają, z reguły na nie źle reagują.

Moi znajomi, którzy używają słowa “Murzyn”, odpowiadają na to, że rdzenni Polacy mają lepsze wyczucie polszczyzny niż imigranci. Dla nich to słowo oznacza po prostu czarnoskórego człowieka. – Niejeden Kameruńczyk czy Somalijczyk mi opowiadał, że wypowiadaniu słowa “Murzyn”, towarzyszy często pogardliwa gestykulacja, ironiczny grymas twarzy, lekceważenie. Fundacja Afryka Inaczej w swojej broszurze krytykowała wiersz o Murzynku Bambo, bo zawiera rasistowskie stereotypy. Jeżeli przedstawiciele tej społeczności tak uważają, to dlaczego mamy dalej iść w zaparte? Kto ma nam jeszcze o tym powiedzieć, by wydało się to przekonujące? Po prostu nie jest przyjemnie usłyszeć w Polsce “ty Murzynie”. Zwrot “ty Żydzie” ma też zwykle negatywną konotację. Artysta Rafał Betlejewski proponuje jednak, byśmy odczarowali to słowo ze złych kontekstów, a nie zastąpili je innym. Temu ma służyć jego akcja “Tęsknię za Tobą, Żydzie”. – Po pierwsze – on robi akcję afirmatywną: wychodzi do ludzi, rozmawia z nimi, wyjaśnia, o co mu chodzi. Faktycznie odczarowuje. Po drugie – nie ma co tych dwóch wyrażeń porównywać. Słowo Żyd oznacza przedstawiciela grupy etnicznej i religijnej i nie ma czym go zastąpić. Nikt z Żydów nie występuje też, by zmienić nazwę ich narodowości, a Afrykanie nie chcą określenia “Murzyn”. Jakiego więc słowa powinniśmy używać? Dziennikarzowi jednej z telewizji się wyrwało i o afrykańskim imigrancie handlującym na bazarze powiedział Afroamerykanin. – Afropolak dziś jeszcze brzmi dziwnie, ale będziemy musieli się z tym terminem zmierzyć, choć nie określi ono wszystkich. Dziś słowo czarnoskóry wydaje się neutralne, bo określa osoby zarówno z Afryki, jak i chociażby Stanów Zjednoczonych. Nie należy go jednak używać dla podkreślania odmienności czy dla sensacji. Można też mówić Afrykanie, imigranci z Afryki, lecz najlepiej by określać jak najdokładniej, czyli Nigeryjczycy, Kameruńczycy itd. Albo np. Polak nigeryjskiego pochodzenia, jeśli ktoś ma polskie obywatelstwo. A jeśli wiadomo, że ofiarą przestępstwa jest czarnoskóry? – Nie ma co pisać, że to czarnoskóry. Po co? Napisałby pan, że zginął biały mężczyzna? Chyba nie, tylko że np. Gruzin czy Ukrainiec. Dlaczego przybysza z Afryki traktować inaczej? Brałam udział w wielu szkoleniach w Londynie i tam nas przekonywano, że szacowne gazety nie napiszą o kolorze skóry zabitego, jeśli nie ma przesłanek, iż jego śmierć mogła nastąpić z rasistowskich pobudek. Tam też nie zawsze tak było. Tak jak u nas kiedyś częściej pisano Cygan, dziś Rom. Dlaczego? Bo tak postulują sami Romowie. Postanowili odkleić się od złych konotacji takich słów jak “cyganić”. Afrykanie też nie chcą być kojarzeni z “Murzynem”. To nie jest słowo na obecny moment historyczny. Od kiedy jest ten moment? – Wrażliwość ucha niektórzy mieli już w latach 70., niektórzy odkrywali to później, a inni dopiero teraz, gdy mówi się dużo o Nigeryjczyku, który zginął na bazarze. A gdy media podają, że policja schwytała np. gang Rumunów, który skanował karty kredytowe przy bankomatach – co pani wtedy myśli? – Nie wiem, po co podaje się wtedy narodowość. Czy tego rodzaju przestępstw nie robią Polacy? Robią, ale informacja, że w naszym kraju działa grupa przestępcza z innego kraju, jest po prostu ciekawa. I wcale nie znaczy, że obywatele danego kraju częściej niż inni są przestępcami. – Podawanie takich informacji przyczynia się do tworzenia lub umacniania stereotypów w rodzaju “Polacy kradną samochody”. Nie jest nam przyjemnie, kiedy to słyszymy. Nie wiem, czy pana przekonam, bo pan argumentuje z punktu widzenia etnocentrycznego. To znaczy? – Ludzie w ogóle są etnocentryczni, wychowani w jednej kulturze, postrzegają i interpretują rzeczywistość przez jej pryzmat. Jeśli napotykamy różnicę, coś znacznie innego od tego, co nam znane, często bronimy się, oczerniamy. My, Polacy, jesteśmy tym silniej etnocentryczni, że żyjemy w społeczeństwie dość homogenicznym. Mamy mało styczności z odmiennością, a nasza kultura/ etniczność jest na tyle dominująca, że staje się przezroczysta. Grupom przezroczystym i większościowym nie przypisuje się tak dużo stereotypów. Natomiast mniejszości mocno się wyróżniają. Nie tylko cudzoziemcy. Wszyscy w jakiś sposób “inni”. Opisujemy ich, odnosząc do siebie, dodając im rozmaite cechy. Robimy to, bo silnie przyciągają uwagę. Gdyby koło nas siedziały osoby na wózkach inwalidzkich, mój wzrok by uciekał w ich stronę, bo mam mało styczności z takimi osobami. Pewnie nie byłoby to dla nich miłe, bo wiedzą, że myślimy o nich stereotypami. Teraz reprezentanci tego środowiska w Polsce przekonują, by nie mówić o nich niepełnosprawni, ale lepiej osoby niepełnosprawne czy osoby z niepełnosprawnością. Dlaczego? – Określając kogoś mianem “niepełnosprawny” czy “osoba niepełnosprawna” podkreślamy, że cechą tego człowieka jest niepełnosprawność. Ona zakrywa inne cechy tożsamości: że jest kobietą lub mężczyzną, że lubi wyścigi konne albo jest pracownikiem PR. Zaś wyrażenie “osoba z niepełnosprawnością” wskazuje na osobę i podkreśla, że tylko jedną z jej cech jest niepełnosprawność. Z podobnych względów mówię nie o homoseksualiście, lecz o osobie homoseksualnej. Próbuję sobie wyobrazić, że rozmawiam z kimś i mówię “osoba z niepełnosprawnością” oraz “osoba homoseksualna”. Nie czuje pani, że to nienaturalne? – Nie. Ja tego używam. Nie mówi pani gej albo lesbijka? – Na szkoleniach mówię zawsze “osoba homoseksualna”. Na spotkaniu towarzyskim gej i lesbijka. Wśród gejów są tacy, którym to słowo przeszkadza. Bo choć to określenie bardzo młode, ma negatywne konotacje. Mówi się np.: masz taki gejowski sweterek. To nie żart, tu chodzi o ośmieszenie. Podobnie było na forach internetowych, gdzie wypowiadały się żony i znajome zatrzymanych Nigeryjczyków. Też były wyszydzane. Ich wypowiedzi obracano w seksistowskie dowcipy. Gdy do sieci wpadł mój tekst, w którym opisywałam wydarzenia na bazarze, też czułam, że internauci się przyczepią, że jestem psycholożką i dyskusja zejdzie na tematy drugorzędne. I zaczęło się: “oszalała panienka-niewydymka”, “psycholożka piczka-zasadniczka”, “przewraca się jej w głowie od tej poprawności politycznej”. Czytałam te wpisy ze względów poznawczych. Ważne było dla mnie, że tekst został opublikowany, bo chciałam powiedzieć jako świadkini, że wcześniej nie słyszałam takiego natężenia rasistowskich tekstów. Mówi pani “świadkini”? – Ale czemu pan na to zwraca uwagę? To kieruje dyskusję na boczne wątki. Chodzi o to, że na bazarze oglądałam przykłady rasizmu jak z podręczników. Nie mówię tu o akcji policji – w tej sprawie, mam nadzieję, wszystko wyjaśni prokuratura. Szokujące były reakcje Polaków, gapiów i przechodniów. Po śmierci Nigeryjczyka ktoś krzyknął: “o jednego mniej!”. Widziałam kłócących się mężczyzn. I białych, i czarnych. Ale komentarze padały tylko takie, jakby białych nie było: “Murzyni się biją, czarni się szarpią”. Słuchałam tego kilka godzin, bo mój samochód był odcięty. Jeden z pracowników administracji bazaru krzyczał do mnie: “białych trzeba ratować, Murzyni się biją”. Nie mam żadnych wątpliwości, że słowo “Murzyn” wypowiadali z wrogością i agresją. Dlaczego pani to opisała? – Wiem, że mój list nie załatwi niczego bezpośrednio. Nasza rozmowa też. Ale jak mówi moja koleżanka, używając chyba terminologii żeglarskiej, raz idziemy pod wiatr, potem trochę z wiatrem, znowu pod wiatr, ale naprzód. Przekonuje pani znajomych do swoich poglądów? – Wielu moich znajomych używa określenia “Murzyn”. Tłumaczę im, w jakim znaczeniu to słowo dziś funkcjonuje, i że wiem od niektórych Afrykańczyków, że to ich rani. Jeśli chcesz być w niewrażliwej większości, twój wybór. Ja słowo “Murzyn” skreśliłam. Dominika Cieślikowska jest psycholożką międzykulturową. Zajmuje się edukacją międzykulturową, prowadzi warsztaty, wykłada na wielu uczelniach, ma firmę szkoleniową zajmującą się kontaktami międzykulturowymi. 23 maja była na bazarze, gdy podczas policyjnej akcji zginął Nigeryjczyk Maxwell Itoya.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu

© 2008 - 2022 Fundacja „Afryka Inaczej”. Wszelkie prawa zastrzeżone. • Kontakt: fundacja@afryka.org
Odpowiedzialność za treść tekstów, wpisów i komentarzy na Afryka.org ponoszą ich autorki/autorzy.

Polityka prywatnościRegulamin darowiznPrzetwarzanie danychSprawozdania
Fundacja Afryka Inaczej
02-367 Warszawa, ul. Grójecka 116/59
KRS: 0000313745 • NIP: 5423102779 • REGON: 200233784
Nr rachunku: Volkswagen Bank Polska S.A., 45 2130 0004 2001 0463 6809 0001

Aktualizacja strony sfinansowana z dotacji programu Aktywni Obywatele – Fundusz Krajowy, finansowanego z Funduszy EOG