Wywiad: Adebayor rozczarowany

afryka.org Wiadomości Sport Wywiad: Adebayor rozczarowany

W wywiadzie udzielonym telewizji BBC, gwiazdor Arsenalu, Emanuel Adebayor, mówi o swoim rozczarowaniu fanami Kanonierów.

Jakbyś opisał swój sezon?

Nie jestem do końca zadowolony. Wiem, że mogę grać lepiej. Ale to całą piłka, musisz wyciągnąć pozytywy, zapomnieć o negatywach i grać dalej.

Czy myślisz, że kibice stracili do Ciebie zaufanie?

Tak. Chociaż nie do końca rozumiem dlaczego. Kocham ten klub i zawszę robiłem wszystko co mogłem żeby tu grać. Kiedy miałem rozpocząć mój pierwszy sezon w Arsenalu Wegner pytał mnie czy na pewno chcę tu grać. Ja powiedziałem, że tak, nawet za darmo. To jest normalne – jak jesteś dobrym piłkarzem, wielkie kluby będą się zgłaszać po Ciebie. I myślę, że kibice Arsenalu muszą to zrozumieć. To że kluby są zainteresowane Adebayorem to nie moja wina, ja ich do niczego nie namawiam, a nawet nigdy nie powiedziałem, że chciałbym grać dla Porto czy Milanu.

Kibice zarzucają wam brak zaangażowania. Czy myślisz, że są to rzeczowe zarzuty?

Trochę tak. Jeżeli porównamy zarobki piłkarzy z pensjami kibiców i nasz czas pracy z ich długimi godzinami, jakie spędzają w biurach, to faktycznie mogą nam coś zarzucić. Zwłaszcza kiedy gramy u siebie, a oni kibicują nam przez półtorej godziny. To czego nie rozumiem to oskarżenia o propozycje, jakie dostaję z innych klubów.

Podpisałeś z Arsenalem długoterminowy kontrakt…

No właśnie! I wcale nie zamierzam się nigdzie stąd ruszać. Chyba, że klub zdecyduje, że nie jestem tu już potrzebny. Ale ludzie i tak gadają. Słyszę to w radiu, telewizji, od znajomych.

Bardzo wiele meczów rozegrałeś jako jedyny napastnik. Czy myślisz, że gdybyś miał w ataku jakiegoś partnera, moglibyście osiągnąć więcej?

Oczywiście. Czasem dobrze zagrać z przodu samemu, ale jeden, góra dwa mecze. Uczysz się naprawdę pracować na rzecz drużyny, masz więcej „brudnej roboty” do zrobienia, ale kiedy dzieje się tak przez 4 czy 5 meczów, to staje się bardzo trudne. Zwłaszcza, kiedy przychodzi mi się mierzyć z Johnem Terrym, Rio Ferdynandem czy innymi gwiazdami.

Po meczu z Manchesterem w Lidze Mistrzów, Patrice Evra powiedział, że to był mecz mężczyzn (Manchester) przeciwko dzieciom (Arsenal). Jak na to zareagowałeś?

Trochę mi było przykro, że inni gracze tak to komentowali. Przecież jesteśmy piłkarzami i gramy w piłkę. Nie można nazwać zawodnika dzieckiem. My też wygrywaliśmy już z Manchesterem, a nigdy nie nazwaliśmy ich dziećmi po zwycięstwie. Więc wydaje mi się, że to brak szacunku dla przeciwnika.

Mimo, że ten sezon nie jest Twoim najlepszym, masz z kibicami dość szczególną relację. Nie każdy piłkarz ma własną piosenkę, którą fani śpiewają na jego cześć…

Tak, ale w tym sezonie nie śpiewali jej często. Prze wszystkie plotki na temat mojego odejścia, kibice stracili do mnie zaufanie. W poprzednim sezonie, nawet jak pudłowałem, wszyscy i tak wstawali z miejsc i śpiewali moją piosenkę. A teraz nawet jak strzelę gola, nie zawszę mogę ją usłyszeć. I muszę powiedzieć, że gdybym nie był twardym zawodnikiem, być może bym się już poddał. Ale wiem, że nie mogę zrobić nic innego, jak tylko grać dalej, swoją piłkę.

Czy myślisz, że jesteś w stanie odzyskać zaufanie kibiców?

Kiedy zdobywam bramki, wszyscy są zadowoleni i to jest normalne. Następnego dnia gazety mnie wychwalają. I właśnie o to chodzi. Jak strzelam jest ok. Ale co więcej mogę zrobić?

Z tego co mówisz wynika, że chyba nie widzisz już szansy na powrót do wspaniałych dni w Arsenalu?

Nie, nie poddajemy się. Ale kibice muszą nam pomagać. A tak, kiedy wygwizdują mnie czy Eboue czy Fabregasa, to nie pomaga. Chcą trofeów, ale nie chcą nam pomagać. Trofea będą, ale najpierw muszą okazać nam wsparcie jakiego potrzebujemy.

tłum. Łukasz Kalisz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu