Pinto da Costa – marksizm wiecznie żywy

afryka.org Czytelnia Poznaj Afrykę! Pinto da Costa – marksizm wiecznie żywy

Kiedy po rewolucji goździków w Portugalii, afrykańskie kolonie Lizbony zaczęły wyzwalać się spod jej panowania, prawie wszędzie do głosu dochodziły ugrupowania, stosujące marksistowską ideologię. Tak też się stało w przypadku Wysp Świętego Tomasza i Książęcej, gdzie przez pierwsze 15 lat rządził Manuela Pinto da Costa i jego Movimento de Libertação de São Tomé e Príncipe (MLSTP).

Pinto da Costa urodził się w 1937 roku. Z wykształcenia był ekonomistą, który swoją wiedzę zdobywał w Niemieckiej Republice Demokratycznej. To właśnie on w 1960 roku zorganizował zwolenników wyzwolenia Sao Tome w Comité de Libertação de São Tomé e Príncipe (CLSTP). Stąd jest uznawany za ojca niepodległości Wysp Świętego Tomasza i Książęcej.

Rok później, za sprawą Pinto da Costa, CLSTP stał się członkiem Conferência das Organizações Nacionalistas das Colónias Portuguesas, organizacji zrzeszające kolonie portugalskie w Afryce, które walczyły o swoją wolność z Lizboną. Był to czas określany mianem „Portugalskiej Wojny Kolonialnej” (1960-1974), kiedy w Angoli, Gwinei Bissau i Mozambiku, dochodziło do regularnych walk pomiędzy Afrykańczykami a wojskami portugalskimi. Ustały one dopiero wraz z rewolucją goździków, która doprowadziła do obalenia dotychczasowych władz w Portugalii.

Wojna ominęła Sao Tome. Nie oznaczało to, że działacze CLSTP mogli przebywać w swojej ojczyźnie. Przez cały ten czas działali na emigracji, w pobliskim Gabonie. W 1972 roku Komitet przekształcił się w MLSTP, która negocjowała po zmianach władzy w Lizbonie, warunki ogłoszenie niepodległości przez Sao Tome.

12 lipca 1975 roku Wyspy Świętego Tomasza i Książęca były już niezależnym państwem. Zgromadzenie konstytucyjne, w którym wszystkie miejsca zdobyła MLSTP ustaliło nowy porządek na wyspach. Nie oznaczał on wprowadzenia demokracji, z prawem do istnienia wielu partii.

Partia mogła być tylko jedna. Była nią MLSTP. Był też prezydent, który decydował o losach państwa. Został nim Pinto da Costa, który miał własny pomysł na Sao Tome. W jego realizacji czerpał z pomysłów, proponowanych przez ideologię marksistowską. I tak dokonał reformy rolnej i nacjonalizacji, które sprawiły, że zaczęła znikać własność prywatna. Na porzucone przez Portugalczyków plantacje nie wrócili już dawni właściciele. Zaś państwo nie miało pomysłu na gospodarczą aktywizację archipelagu.

Dyktatura Pinto da Costa mogła przetrwać dzięki wsparciu ze strony państw bloku wschodniego. Chiny, Kuba, Związek Radziecki i znana przywódcy MLSTP, z czasów nauki, NRD, podtrzymywały życie Sao Tome.

Pinto da Costa nie lubił też sprzeciwu. Wszelki cień podejrzenia sprawiał, że nawet jego przyjaciel ze szkolnej ławy, Miguel Trovoada, mianowany przez Pinta da Costa pierwszym premierem Sao Tome trafił do więzienia, a później znalazł się na wygnaniu.

Pinto da Costa, sekretarz generalny, piewca socjalizmu w marksistowskim wydaniu, radził sobie do czasu, aż kryzys ekonomiczny na podległych mu wyspach osiągnął poziom, przy którym nawet pomoc bratnich państw z bloku wschodniego nie mogła nic zdziałać. Dlatego w latach osiemdziesiątych doszło do ideologicznej wolty. Pinto da Costa postanowił poprowadzić kraj ku kapitalizmowi. Warunkiem tych zmian była także rewizja politycznego ustroju Sao Tome.

Pinto da Costa zgodził się na demokratyzację, nową konstytucję, system wielopartyjny. W 1991 roku skończył się czas marksisty z enerdowskim dyplomem. On sam zrezygnował z funkcji przewodniczącego partii. Ale nie oznaczało to politycznej emerytury. Swoich sił próbował w wyborach prezydenckich z 1996 roku. Przegrał wtedy z Trovoada, który został wybrany na druga kadencję. Pinto da Costa pozostawał w grze. W końcu to jego ugrupowanie cieszyło się parlamentarną większością

Tuż przed kolejnymi wyborami, w 1998 roku, Pinto da Costa znowu był przewodniczącym MLSTP. Zreorganizował partię, przy ogromnym wsparciu angolskich przyjaciół z Movimento Popular de Libertaçao de Angola (MPLA). Dopiero w 2005 roku Pinto da Costa zrezygnował z przewodniczenia partii, ale jego obecność nadal sprawia, że pomimo wspomnień z czasów marksistowskich wspomnień, MLSTP jest jednym z najważniejszych ugrupowań politycznych.

Pinto da Costa próbował jeszcze raz zostać prezydentem. W wyborach w 2001 roku, stanął naprzeciw Fradique de Menezesa. To, że nestor afrykańskiego socjalizmu przegrał z biznesmenem, było symbolicznym zakończeniem pewnej epoki w dziejach Sao Tome. W kolejnych wyborach, pięć lat później, MLSTP nie wystawiło już swojego kandydata, tylko poparło Patrice’a Trovoada z centrowej Acção Democrática Independente (ADI). Jednak i tym razem wygrał Menezes.

(kofi)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

 Dokument bez tytułu