Od kakao do ropy naftowej

afryka.org Czytelnia Poznaj Afrykę! Od kakao do ropy naftowej

W XIX wieku na Sao Tome przeważały plantacje, zakładane przez Portugalczyków. Pod ich kontrolą znajdowało się 90 procent obszaru upraw. Po ogłoszeniu niepodległości portugalskie majątki przeszły w ręce państwa, które przejęło główny towar eksportowy wysp, kakao. I byłoby tak do dzisiaj, ale… Na początku XXI wieku Wyspy Świętego Tomasza i Książęcą obiegła sensacyjna wiadomość. Mamy ropę!

Nie powinien dziwić fakt, że w tym rejonie Afryki, który jest nazywany naftowym zagłębiem Afryki, odkryto kolejne złoża ropy. Właściwie, gdyby takiego odkrycia dokonano u wybrzeży Angoli czy Nigerii, nie byłoby wielkiej sensacji. Jednak w życiu Sao Tome e Príncipe oznaczało to ogromne zmiany.

Tajwan, kakao i turyści

Dotychczas kraj ten mógł liczyć na dochód z eksportu tylko jednego produktu. Było nim kakao. Jego sprzedaż stanowiła 95 procent eksportu. Ale wypracowany w taki sposób dochód nie pokrywał wartości importu. Tak jest zresztą do dzisiaj.

Poza kakao wyspy eksportujące koprę – czyli suszony miąższ orzechów palmy kokosowej, ziarna palmowe i kawę, nawet teraz muszą importować niektóre produkty żywnościowe. Potrzeb konsumpcyjnych mieszkańców Sao Tome nie pokrywa też rybołówstwo.

Na Wyspach Świętego Tomasza i Książęcej nie funkcjonuje przemysł. Za wyjątkiem niewielkich zakładów produkujących podstawowe towary, Sao Tome nie dotknęła wielka industrializacja. W dużej mierze pozostało ono krajem rolniczym. Z kolei ci, którzy docierają na te wyspy nazywają je zaniedbanym ogrodem, w którym można znaleźć prawie wszystko, co można uprawiać na tej szerokości geograficznej.

Marksistowskie pomysły na gospodarkę, z okresu rządów Manuela Pinto da Costa, sprawiły, że Sao Tome dotknął kryzys. Dlatego od początku lat 90-tych władze tego wyspiarskiego kraju przystąpiły do prywatyzacji własności publicznej – szczególnie sektora rolniczego i przemysłowego. A to pozwoliło zatrzymać proces pogrążania gospodarki na Sao Tome e Principe.

Zmienili się też partnerzy Wysp. O ile w latach rządów Pinto da Costa były nimi kraje bloku komunistycznego, to wraz z odejściem od marksizmu, nastąpił zwrot ku Portugalii. Obecnie Lizbona jest głównym partnerem handlowym Sao Tome. Ważną rolę w utrzymaniu Wysp pełni też Tajwan. Za lojalność wobec Taipei i odmowę współpracy z Chinami, Sao Tome ma otrzymywać każdego roku pomoc wartości 10 milionów dolarów.

Władze próbują też ożywić turystykę. Na razie archipelag pozostaje na uboczu turystycznych szlaków. A ma wiele do zaoferowania. Mimo to, nie przyciąga tłumów. Trafiają tam tylko pojedyncze osoby. Mówi się, że dopiero, kiedy Sao Tome poradzi sobie z problemem malarii, powstaną dobre warunki do rozwoju sektora usług turystycznych.

Jest ropa

Jednak najważniejsze dla przyszłości Sao Tome mogą okazać się złoża ropy naftowej. Kiedy świat obiegła wiadomość, że u wybrzeży tego kraju znaleziono „czarne złoto”, rządzący Sao Tome, Miguel Trovoada wiedział, że jego ojczyzna otrzymuje wielką szansę. Wiedział też, że na kontraktach z naftowymi koncernami można dobrze zarobić. Zmiana prezydenta (być może na lepszego) – następcą Trovoada został Fradique de Menezes – sprawiła, że wszystkie dotychczas podpisane umowy na wydobycie, zostały anulowane.

Menezes chciał, aby dochód z eksploatacji roponośnych pól zasilał państwowy budżet i mógł przysłużyć się walce z ubóstwem, poprzez inwestowanie zarobionych pieniędzy w rozwój wysp. Rozpoczął też energiczną kampanię, która miała przyciągnąć inwestorów ze Stanów Zjednoczonych. Zaproponował nawet budowę bazy marynarki wojennej dla US NAVY, w rejonie Sao Tome. Powoływał się również na bezpieczną, w przeciwieństwie do Bliskiego Wschodu, lokalizację.

Jeszcze w 2001 roku, Sao Tome podpisało porozumienie z Nigerią w sprawie wspólnego wydobycia ropy. W jego rezultacie, trzy lata później, powstała Wspólna Strefa Rozwoju. 40 procent dochodów z wydobycia w strefie będą należeć do Sao Tome, zaś pozostałe 60 do Nigerii.

Wciąż nie wiemy, czy wydobycie ropy naftowej rzeczywiście przełoży się na poprawę sytuacji Sao Tome. Istnieją uzasadnione obawy, że Wyspy Świętego Tomasza i Książęca podzielą los np. Republiki Konga, która jest jednym z największych producentów ropy w Afryce subsaharyjskiej, czego nie odczuwają jej mieszkańcy. Wielu ludzi z Sao Tome uważa, że zapowiedzi jakoby dochód z ropy był dzielony sprawiedliwie, są zwykłymi mrzonkami. Panuje przekonanie, że zyskają na tym wyłącznie bogate kręgi władzy.

(kofi)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

 Dokument bez tytułu