N’gola yetu ku muxima!

afryka.org Czytelnia Czytelnia N’gola yetu ku muxima!

Nie twierdzę, że jest łatwym zadaniem mówić o Angoli, nie biorąc pod uwagę różnych doświadczeń, które każdy Angolczyk ma za sobą. Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę nasze wspólne doświadczenie czasu długiej wojny. Ale jako Angolczyk chcę podzielić się z wami kilkoma przemyśleniami na temat narodu angolskiego i tego jak powstawał.

Dzieląc się nimi nie mogę zapomnieć o etapach tworzenia się tego narodu, które ja nazywam “wojną oporu”, “wojną wyzwolenia”, “wojną domową” i “erą pokoju”.

Paradoksalnie w powstaniu tożsamości narodowej pomogła nam kolonizacja. Różne grupy etniczne zjednoczyły się w oporze i walce o wolność. Ten czas zmagań o niezależną Angolę postrzegam jako dar historii. Dar od Boga. W rezultacie moja ojczyzna miała szansę stać się niepodległym państwem.

Jednak jego losy zawsze będą zależeć od postawy samych Angolczyków. Od tego czy zapamiętają o poświęceniu naszych narodowych bohaterów. Naszych dziadków. Dlatego tak ważne jest przypominanie o naszej przeszłości angolskiej młodzieży. Przypominanie nie tylko jej, ale i całemu światu o walce z kolonizacją portugalską, która zakończyła się naszym zwycięstwem. Dzięki niej staliśmy się narodem samodzielnym. Narodem z własnym państwem bogatym w surowce naturalne. Narodem, którego największym bogactwem są ludzie.

Musimy żyć w pokoju. Ale to będzie możliwe tylko dzięki demokracji. Ona budzi sumienie wolnych ludzi.

Jesteśmy dłużnikami. Spłacamy dług zaciągnięty u naszych przodków, dzięki którym nazywamy się Angolczykami.

Angola to ludzie i ich losy. Zaraz po odzyskaniu niepodległości wybuchła wojna domowa. W momencie, kiedy nie mieliśmy żadnego doświadczenia w rządzeniu państwem a analfabetyzm sięgał 90 procent. Długie 27 lat konfliktu zniszczyło wszystko i wszystkich. Pozostawiło wdowy, sieroty i inwalidów. Ale ostatnie kilka lat w pokoju pozwala znowu wierzyć w Angolczyków. W ludzi, którzy chcą kochać i być kochani, lecz potrzebują czasu, żeby tę miłość umocnić. Wszyscy się odradzamy. A odradza się tylko odważny naród.

Dzisiaj w czasach pokoju wszystko się zmienia. Znowu żyjemy marzeniami, które podczas wojny wydawały się utopią. Wiem też, że aby nasz kraj się odrodził, my wszyscy, Angolczycy żyjący w diasporze, musimy wrócić po studiach do naszej ojczyzny. Musimy przenieść nasze doświadczenia zdobyte w świecie do Angoli. Do naszej kolebki. Wtedy Angola będzie wolna i demokratyczna.

Nie możemy też zapomnieć o najważniejszym. O miłości i solidarności. Tam gdzie jest miłość, tam jeden człowiek staje się odpowiedzialny za drugiego.

Pedro

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu