My tutaj jesteśmy już poza murami…

afryka.org Czytelnia Czytelnia My tutaj jesteśmy już poza murami…

Od zawsze byłam zafascynowana książkami: „Dzieciństwo w haremie” Fatimy Mernissi czy „Uwięzioną” Maliki Ufkir. Kochałam te marokańskie kobiety i ich podejście do życia. Tę radość przepełniającą ich każdy uczynek, wielką pasję z jaką żyły, namiętność z jaką kochały i nadzieję jaka towarzyszyła im każdego dnia. Czułam jak bardzo różniły się od kobiet, które otaczały mnie na co dzień. I jak wiele miałam z nimi wspólnego.

To był czas, kiedy dałabym wiele, aby móc wychowywać się z Afrykankami i czerpać od nich energię do bycia kobietą i poznać ich receptę na życie. Trudno jest być kobietą silną i jednocześnie wierną swej kobiecości. A one według mnie osiągnęły mistrzostwo w tej dziedzinie. Mądre i cierpliwe, pokonujące wszelkie przeciwności losu z uśmiechem na twarzy i nie zapominające o tym, co jest najważniejsze. Radość z najmniejszych rzeczy, jakie nas spotykają nas każdego dnia.

Fatima i jej siostry, kuzynki i krewne mieszkały w haremie. Po tych lekturach moja własna definicja haremu jest następująca: duży wielopiętrowy dom z ogromnym dziedzińcem gdzie bawią się dzieci i wieloma pięknymi pokojami w środku których królują kobiety. Kilka, a nawet kilkanaście, a to co ich łączy, to mąż. Do haremu nie mogli wchodzić obcy mężczyźni. A one nie mogły wychodzić na zewnątrz same, bez zgody i opieki męskiego członka rodziny. Trudno mi powiedzieć, że one się na to godziły. Po prostu nie wiedziały, że można inaczej… Należało im współczuć. Ale poznając je bliżej, roztaczał nam się wspaniały obraz.

Kobiety te były bardzo mądre pomimo, że nigdy nie dostały szansy na edukację i wykształcenie. Cała ich mądrość przechodziła z pokolenia na pokolenie, z ust do ust, przekazywana przez babcie które chętnie dzieliły się swoimi doświadczeniami i troszczyły się o to by te same błędy nie były popełniane wielokrotnie. Od recept na to, jak zadowolić męża w noc poślubną, po recepty na najlepsze odżywki do włosów, olejki do skóry i perfumy. Kobiety regularnie spotykały się ze sobą na wspólne rozmowy, przedstawienia teatralne czy plotki. Te starsze i te młodsze. I obowiązywała hierarchia. I szacunek z jakim darzyły siebie nawzajem: te młodsze szanowały starsze kobiety ze względu na ich wiek i mądrość, te starsze okazywały szacunek młodszym z powodu ich niedojrzałości, sentymentu i tego, że dopiero stawiają pierwsze kroki na ścieżce życia i jeszcze dużo upadków przed nimi.

Malika Ufkir, córka słynnego generała, była więźniarką przez kilkanaście lat i codziennie opowiadała bajki swojemu młodszemu rodzeństwu, które nigdy nie miało szansy wychowywać się na wolności. W ten sposób tworzyła ich świat i człowieczeństwo.

Bohaterki „Dzieciństwa w Haremie” bardzo dbały o swoją skórę i urodę. Ciało traktowały jak świątynię, dlatego jego pielęgnacja była uzupełnieniem pielęgnacji duszy. Brano w łaźni wspólne kąpiele które były rytuałem i trwały po kilka godzin. To była ich przyjemność, obowiązek, prawo i inwestycja. Dziewczynki uczyły się wtedy, że są dziewczynkami, a chłopcy, że chłopcami (zwłaszcza w momencie, kiedy już nie pozwalano im brać kąpieli w łaźni damskiej).

Nie mogły słuchać radia. Żadne informacje ze świata miały do nich nie docierać. Ale doskonale wiedziały, kiedy mężczyźni wychodzą i gdzie chowają klucz do szafki w której znajdowało się radio. I kiedy udało im się w końcu go wykraść słuchały… Najchętniej swojej ukochanej libańskiej piosenkarki i idolki Asmanah i jej piosenek o cudownym życiu i wielkiej miłości. I marzyły…

Zdarzały im się próby ucieczki poza mury haremu. Wskakiwały na dach aby przeskoczyć ogrodzenie ryzykując własnym życiem. Ale tyle wart był „Świat za murami”. Tyle wart był sen o wolności.

My tutaj jesteśmy już poza murami. Cała sztuka polega na tym, aby to dostrzec i zauważyć.

Catherine

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu