Misje ONZ (1): Nigeria 1968-1970

afryka.org Czytelnia Afryka Inaczej Misje ONZ (1): Nigeria 1968-1970

Zapraszamy do nowego cyklu artykułów poświęconych udziałowi Polaków w misjach pokojowych na terenie Afryki Subsaharyjskiej. Autorzy – Maciej Miszczak i Błażej Popławski – przedstawią w kolejności chronologicznej kolejne 12 misji – ich kontekst międzynarodowy i lokalny, przebieg oraz rezultaty.

Pierwszą z misji pokojowych z udziałem Polaków w Afryce Subsaharyjskiej była Grupa Obserwatorów w Nigerii, działająca w Biafrze w latach 1968-1970.

KONTEKST

30 maja 1967 roku płk Odumegwu Ojukwu, wykształcony w Oxfordzie historyk i prawnik, lider społeczności Ibo, gubernator Regionu Wschodniego ogłosił secesję Biafry – położonego w południowowschodniej części Nigerii regionu bogatego w ropę. Była to odpowiedź na czystki etniczne dokonywane przez Hausańczyków i Fulanów na Ibo, zmuszanych do eksodusu na południe. Niebagatelną rolę w decyzji o secesji odegrała polityka prowadzona przez międzynarodowe koncerny naftowe – finansujących uzbrojenie Biafrańczyków.

Nowy kraj, złożony z trzech stanów federalnych o łącznej powierzchni niespełna 80 tys. km2, zyskał uznanie jedynie niektórych państw, m.in. RPA. Władze federalne zareagowały blokadą ekonomiczną, wkrótce jednak wybuchł krwawy konflikt na tle etnicznym.

W konflikcie udział wzięło wielu najemników z różnych krajów. Po stronie Biafrańczyków oficjalnie opowiedzieli się Francuzi. Warto wspomnieć, iż lotnictwem Biafry dowodził były dowódca Dywizjonu 300 – ppłk Jan Zumbach. W jego wspomnieniach znaleźć można liczne passusy charakteryzujące przebieg i charakter konfliktu. Szczególnie interesujące wydają się analizy postaw afrykańskich żołnierzy. Oceniał ich przygotowanie techniczne, zdolności taktyczne. Jednocześnie podkreślał specyfikę wojen na kontynencie afrykańskim, ich etniczne uwarunkowanie (politykę Hausańczyków wobec Ibo porównał do Nocy św. Bartłomieja[1]): „Walka w buszu to nie był zorganizowany pojedynek, to był morderczy obłęd! Zwyciężani umierali, zwycięzcy rabowali. A potem wymieniali trofea: rower za pas z nabojami, radio tranzystorowe za worek ryżu i tak dalej”[2].

PRZEBIEG MISJI

28 sierpnia 1968 roku władze nigeryjskie zwróciły się z oficjalną prośbą do Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz Organizacji Jedności Afrykańskiej, a także do wybranych czterech państw – Kanady, Polski, Szwecji oraz Wielkiej Brytanii – o wysłanie swych przedstawicieli i utworzenie międzynarodowej grupy obserwatorów celem zbadania sytuacji w regionie biafrańskim[3]. Rządzący Nigerią generał Yakubu Gowon chciał w ten sposób ostatecznie podważyć wysuwane przez secesjonistów biafrańskich zarzuty ludobójstwa dokonywanego – zdaniem Ojukwu – przez zdominowane przez muzułmanów wojska federalne, wspierane przez Brytyjczyków i Rosjan[4], na chrześcijan z Ibo. Podkreślić należy, iż PRL stanowiła jedyny kraj zza „żelaznej kurtyny”, do którego zwróciły się nigeryjskie władze, zorientowane politycznie ku Zachodowi[5].

19 września 1968 roku do Lagos przybyli przedstawiciele ONZ, Szwecji, Wielkiej Brytanii i Kanady, dwa tygodnie później dołączyli do nich delegowani do misji z Polski[6] oraz OJA. W ten sposób uformowała się Grupa Obserwatorów w Nigerii (OTN – Observers Team Nigeria). Podstawę prawną działalności OTN tworzyły Wytyczne Ogólne (Terms of Reference) oraz statut opracowany przez Nigeryjczyków, a zaakceptowany przez OTN, ONZ i OJA. Celem misji było: obserwacja i wizytacja obszarów działań wojennych oraz obszarów zajętych przez Armię Federalną, monitorowanie zachowania oddziałów nigeryjskich. Siedzibą OTN uczyniło stołeczne (w tym czasie) Lagos. Przyjęto następujące zasady operacyjne: zespół inspekcyjny musiał się składać z co najmniej dwóch obserwatorów, każdy raport, przed wysłaniem do Federalnego Rządu Wojskowego oraz swoich rządów wymagał kontrasygnaty minimum czterech obserwatorów. Funkcję przewodniczącego OTN pełniono rotacyjnie, z cotygodniowymi zmianami. Ramowe plany działania określano co miesiąc, bez podawania szczegółowych informacji władzom nigeryjskim. Przed wyjazdem dokładnie studiowano rozkazy jednostek federalnych i procedury związane z wyborem celów na podstawie niejawnych dokumentów wojskowych. Wyjazdy w teren odbywały się regularnie, najczęściej raz w tygodniu – przez cały czas trwania misji przeprowadzono 69 inspekcji na terenie sztabów, wysuniętych stanowisk operacyjnych, obozów jeńców wojennych, obozów przesiedleńców, ośrodków medycznych i żywnościowych, a także w wioskach, na targowiskach, placówkach misyjnych. Obserwatorzy sprawowali również nadzór nad mieniem Ibo pozostawionym na terenach objętych walkami. Jeden pobyt w okolicach linii frontu trwał od trzech do pięciu dni. Członkowie OTN nie biorący udziału w danej inspekcji (tzw. Standing Group) opracowywali pogłębione raporty analityczne, pracując stacjonarnie w Lagos. Z punktu widzenia metodologii badań społecznych, OTN łączyła techniki ilościowe (analizę danych statystycznych) z jakościową (wywiady indywidualne i zbiorowe, analiza tekstu).

W początkowej fazie prac powstał problem natury proceduralnej dotyczący stopnia ingerencji obserwatorów w Terms of Reference. Przedstawiciele państw zachodnich postulowali obecność członków OTN w każdej dywizji frontowej oraz wyposażenie obserwatorów w nowoczesny sprzęt łącznościowy. Odmienne stanowisko zajęli polscy wojskowi, niechętnie wprowadzeniu zmian do początkowych założeń. Władze nigeryjskie zgodziły się ze stanowiskiem Polaków[7].

W relacjach Polaków, którzy przebywali na terenie Biafry w trakcie konfliktu, zauważyć można kilka istotnych elementów budujących wizerunek Afryki i Afrykańczyków. Dostrzegano okrucieństwa wojny, umiejętność zorganizowania bezinteresownej pomocy przez przedstawicieli tego samego plemienia (refleksja ta dotyczy głównie Ibo) oraz trwałość praktyk życia codziennego, mimo bliskości linii frontu. Warto także podkreślić ambiwalentny stosunek – zarówno Polonii przebywającej w Nigerii, jak i obywateli PRL – do wydarzeń w Biafrze: „Polacy, szczególnie w kręgach inteligenckich i studenckich, nieświadomi afrykańskich realiów, uczulenie na ludzkie cierpienia niedawnymi doświadczeniami okupacji i powstania warszawskiego, skłonni byli patrzeć na nigeryjską wojnę domową w sposób uproszczony. Oto, gdzieś daleko w głębi Afryki, mały dzielny naród powstał do walki o wolność i niepodległość, padając ofiarą rzekomego ludobójstwa”[8]. W tym samym czasie w prasie polskiej regularnie ukazywały się artykuły opisujące „reakcyjnych” emirów hausańskich oraz Ojukwu porównanego do Eichmanna[9].

REZULTATY MISJI

Wnioski z prac OTN oddaliły zarzuty stawiane przez secesjonistów biafrańskich[10]. OTN zaprzestała działalności 28 lutego 1970 roku, kilka tygodniu po kapitulacji Biafrańczyków i ucieczce Ojukwu do Wybrzeża Kości Słoniowej.

Udział Polaków w OTN stanowiło istotną cezurę w historii zaangażowania się naszego kraju w misje pokojowe. Polscy obserwatorzy po raz pierwszy wyjechali na misję do Afryki Subsaharyjskiej – obszaru wymagającego świetnego przygotowania logistycznego, adaptacji do klimatu tropikalnego. Po raz pierwszy w historii praca obserwatorów nie polegała na kontroli przestrzegania układów kończących wojny „ideologiczne czy narodowowyzwoleńcze, gdzie wrogie strony popierane były przez supermocarstwa. W Nigerii monitorowano sytuację w rejonie walk, które wybuchły na tle nienawiści plemiennej”[11]. Kazus nigeryjski zapowiadał pojawienie się nowego typu konfliktów – trudniejszych do opanowania, wymagających wykształcenia odpowiednich procedur i modelów w trakcie misji pokojowych.

Maciej Miszczak, Błażej Popławski

Przypisy:

[1] J. Zumbach, Ostatnia walka. Moje życie jako lotnika, przemytnika i poszukiwacza przygód, Warszawa 2000, s. 22.

[2] Ibidem, s. 304.

[3] OTN Nigeria. Stowarzyszenie Kombatantów Misji Pokojowych, http://skmponz.szczecin.pl/otn-nigeria/

[4] ZSRR i Wielka Brytania obawiały się eskalacji konfliktu i kryzysu paliwowego. Michał Staniul, dziennikarz WP.PL, trafnie scharakteryzował paradoksalną sytuację współpracy mocarstw z obu stron „żelaznej kurtyny”, pisząc: „Było to coś tak niepożądanego, że w środku zimnej wojny brytyjscy piloci wsiadali do dostarczonych przez Sowietów samolotów, aby atakować biafrańskie pozycje” (http://konflikty.wp.pl/kat,1020235,page,3,title,Milion-osob-zginelo-przez-jego-chore-ambicje,wid,12214280,wiadomosc.html)

[5] O.J.B. Ojo, Nigerian-Soviet Relations: Retrospect and Prospect, „African Studies Review” 1976, Vol. 19, No. 3, s. 43-63.

[6] Polską grupę tworzyli: od października 1968 roku – płk Alfons Olkiewicz, por. Michał Byczy oraz doradca MSZ – Tadeusz Kumanek; od lipca 1969 roku – płk Józef Biernacki i ppłk Kazimierz Grymin.

[7] G. Ciechanowski, Żołnierze polscy w misjach i operacjach pokojowych poza granicami kraju w latach 1953-1989, Toruń 2009, s. 104. Rozdział poświęcony OTN bazuje na trudno dostępnych materiałach archiwalnych oraz na kwerendzie w prasie okresu PRL – niestety, ujęcie to jest jednostronne, waloryzujące zaangażowanie się Polaków w misję pokojową przy jednoczesnym marginalizowaniu roli obserwatorów z drugiej strony „żelaznej kurtyny”.

[8] J. Machowski, Po obu stronach frontu, w: Polacy w Nigerii, t. I, red. J. Machowski, Z. Łazowski, W. Kozak, Warszawa 1997, s. 75. Wspomnienia innych członków OTN: A. Olkiewicz, Oficerowie polscy w Międzynarodowej Grupie Obserwatorów, w: ibidem, s. 60-68; J. Machowski, Polacy podczas wojny domowej w Nigerii, , w: ibidem, s. 372-373.

[9] Np.: A. Bińkowski, Ibo nie muszą już umierać, „Dookoła Świata”, nr 8 (843), 22.02.1970, s. 5-7; idem, Taniec złych duchów, „Dookoła Świata”, nr 36 (714), 3.09.1967, s. 5, 13; idem, Decyzja pułkownika Ojukwu, „Dookoła Świata”, nr 37 (715), 10.09.1967; A. Berkowicz, Kto winien jest zbrodni ludobóstwa?, „Dookoła Świata”, nr 9 (792), 2.03.1969, s. 6-7.

[10] W najnowszej literaturze przyjmuje się perspektywę odmienną, eksponującą ludobójstwo ok. 1-2 mln mieszkańców Biafry, wpisujących secesję prowincji w kontekst zimnowojennej rywalizacji o złoża ropy naftowej w Delcie Nigru (por. np.: M. Alexander, The Nigerian Revolution and the Biafran War, Enugu 1980; R. Akinola, History of Coup d’Etat in Nigeria, Lagos 2000).

[11] G. Ciechanowski, Żołnierze polscy w misjach…, s. 107; por.: J. Markowski, J. Markowski, Polska w operacjach pokojowych, Warszawa 1994, s. 26.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *