afryka.org Czytelnia Afryka Inaczej Bimber, szybki zabójca

Kenijski bimber w pełni zasługuje na swoją nazwę – „chang’aa” dosłownie znaczy „zabij mnie szybko” i jest wzmacniany formaliną. W slumsach Nairobi, gdzie trzy czwarte mieszkańców nie ukończyła 30 roku życia, a wielu z nich jest alkoholikami, wystarczy równowartość jednego dolara, aby kupić 4 szklanki nielegalnie pędzonej wódki.

Cztery szklanki natomiast pozwalają na dobra zabawę i chwilę zapomnienia. Popularny jest też inny napój wyskokowy, „jet-five”, który powstaje ze sfermentowanej mieszanki kukurydzy, sorgo i kradzionego paliwa lotniczego. Oba są śmiertelnie niezdrowe – mogą uszkodzić mózg, układ nerwowy, doprowadzić do ślepoty. Ponadto, alkohol jest w nich rozcieńczany brudna wodą, w baniakach do przechowywania bimbru często pływają szczury. Jednak cena i „powalające” działanie napitków są tak atrakcyjne, że nabywcy ignorują niebezpieczeństwo i przedkładają je nad piwo.

Kenijskie slumsy nie są odosobnione – z danych WHO wynika, że ponad połowa całego alkoholu spożywanego w Afryce pochodzi z nielegalnych źródeł. W sąsiedniej Ugandzie pije się więcej alkoholu na osobę niż w jakimkolwiek innym kraju świata, a najbardziej popularne jest tam „warangi” rodzaj destylatu z bananów. Tylko w kwietniu, po spożyciu „warangi” zmarło w Ugandzie 100 osób. Z kolei w Botswanie najpopularniejszy jest napój wyskokowy o wdzięcznej nazwie „lamela mmago”, co można przetłumaczyć jako „do widzenia mamo”.

Wyraźnie widać, że postępująca urbanizacja wpływa na zmianę nawyków picia alkoholu. Nielegalne gorzelnie, dotychczas charakterystyczne dla wsi, teraz powstają jak grzyby po deszczu w slumsach. Tutaj z kolei picie mocnego, często doprawianego alkoholu staje się tanim sposobem na osłodę ciężkiego życia i chwilę zbawiennej utraty przytomności.

maru

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu