Animizm w Senegalu

afryka.org Czytelnia Poznaj Afrykę! Animizm w Senegalu

Nie da się połączyć islamu i katolicyzmu. Truizm! Jakie kombinacje synkretyczne zostają? Okazuje się, że można być jednocześnie muzułmaninem i animistą, katolikiem i animistą. To wzmocnienie „duchowe” może się przydać na tamtym świecie. Kto wie? W każdym razie tak wygląda prawdziwy obraz religijności w Senegalu.

Senegal jest muzułmańskim krajem: 90 procent osób wyznaje islam, około 5 procent to katolicy. Większość dzieci, zamiast do przedszkola, chodzi do Daara – szkoły koranicznej. Dlatego, że nie ma religii w szkole, rodziny tak załatwiają duchowe wychowanie pociech. Ja też uczęszczałem do Daara przed pójsciem do szkoły francuskiej.

Islam jest pierwszą oficjalną religią, animizm natomiast jest pierwszą wiarą. Praktycznie wszyscy są animistami w moim Senegalu. Monoteista wierzy w Boga, proroków , świętych , szatana i aniołów. Animista w Boga (wcale nie bogów jak przekonuje europejska antropologia), siły Natury i w duchy przodków. Jak w całej Afryce, duży odsetek ludzi pozostaje przy tej tradycyjnej wierze ojców. Nie ma chyba lepszego przykladu na hasło: być sobą i otwartym.

Chrześcijanie mają dekalog, muzułmanie pięć filarów islamu. Jedni i drudzy chcą uniknąć piekła. Animizm (jak każda religia) jest ludźką odpowiedzią na tajemnicę życia i śmierci. Natura, ludzie i Sacrum. To animistyczny trójkąt tłumaczące te relacje.

Sacrum mogą rozszyfrować tylko pewne osoby, pośrednicy. Animista szuka „zabezpieczenia” na problemy życiowe tu i teraz. Chodzi także o utrzymywanie ciągłości między żywymi i zmarłymi. Aby czcić i utrzymać relacje z zmarłymi, korzystać z ich rad, żywi zwracają się do znawców tej materii, czyli do Marabutów i przede wszystkim do griotów. Ci ostatni są zawsze obecni przy najważniejszych etapach życia: obrzezanie i inicjacja, zaślubiny, pogrzeby. Są także czarownikami, muzykami, opowiadaczami, znachorami… Wyczuwa się szacunek, ale także zazdrość i strach przed griotem, który odgrywa nadal ważną rolę społeczną. Griot jest wielkim znawcą fetyszy i dostarcza (Marabut też) talizmany oraz gris gris niezbędny dla każdego Senegalczyka np. przed długą podróżą.

Trudno wytłumaczyć słowo gris gris: talizman, lekarstwo, psychologiczny anioł stróż… Wszystko w jednym. Jest to najczęściej malutka skórzana torebka z magiczną zawartością. Ma chronić przed ludźmi, którzy nam źle życzą. Kierowcy trzymają je w samochodzie (W Polsce widziałem krzyż i święte obrazy), by uniknąć wypadków drogowych. Zabezpieczają także przed urokami i noszone są albo jako biżuteria, albo schowane pod ubraniem. Biodra, szyja, ramiona, noga… w tych miejscach są przymocowane gris gris. Nie pytajcie co jest w tych torebkach. To tajemnica znachora czy Marabuta: korzeń rośliny, kość, róg, skóra zwierzęcia, fragmenty Koranu! Po gris gris łatwo poznać animistę.

Animizm to też władza duchów. Bywają dobre, złe, złośliwe, zazdrosne i mają etniczny charakter. Sererowie mają swoje duchy Pangol i wierzą w istnienie czarowników zdolnych „zatrzymać” deszcz, co na sawannie grozi katastrofą, jaką jest susza. Dlatego na początku pory deszczowej, zbierają się specjaliści i starają się wykryć winowajcę. Wolofowie mają duchy oceanu Rab i na dłuższy bezdeszczowy okres organizują Bawnane. Są to procesje z tańcami, muzyką i błaganiem duchów, którym daruje się proso i zsiadłe mleko. Rybacy Lebou mają przedmioty „chroniące” przed utonięciem łodzi, jednocześnie zapewniające dobre łowy. W regionie Casamance, na południu kraju, Kankurang chroni nowo obrzezanych chłopców przed złymy intencjami. U Bassari muzyka, taniec, maski i kostiumy są ważnym elementem obrzędów. Maski noszą tancerze po inicjacji. Służą one przypomnieniu istot nadnaturalnych.

Teraz bardziej współcześnie! Każdy wykształcony polityk, by zdobyć miejsce w parlamencie, rządzie i potem utrzymać się na fotelu zwraca się do Marabuta. Gołym okiem widać jak animizm zawładnął… sportem w Senegalu. Od osiedlowych zespołów piłki nożnej, przez drugą i pierwszą ligę i na narodowej reprezentacji kończąc, wszystkie mają swój sztab zwany: „Commite de khon- komitet na rzecz czarów”. Ta grupa zajmuje się poszukiwaniem i opłacaniem skutecznego Marabuta, który zapewni wygraną… w meczach. Piłkarze grają a Marabut (w swojej wiejskiej chacie, w salonie domu, czy na trybunach stadionu) zwycięża. Senegal czeka cały czas na tego Marabuta, który da mu Puchar Afryki, a może ciut więcej. Inch Allah! Amen!

Animista,
Mamadou

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu