Senghor: Négritude

afryka.org Czytelnia Poznaj Afrykę! Senghor: Négritude

Jaka jest istota filozoficznych, kulturologicznych poszukiwań i socjalno-politycznych poglądów Senghora? W latach trzydziestych, podobnie jak Aimé Césaire, został jednym z współtwórców i teoretyków koncepcji „négritude”. Formułując tezę o pryncypialnej odmienności kultury europejskiej od negro-afrykańskiej, cechującej specyficzne, niedostępne dla „białych” cechy i wartości (poczucie wspólnoty, kolektywizmu, umiejętność obrazowego postrzegania świata, dar rymotwórstwa), starali się przebudzić wśród swoich rodaków dumę i godność, zniszczone przez dominację kolonialną.

Ostoją przyszłej jedności ludzi rasy negro-afrykańskiej powinien stać się „négritude” – duch negro-afrykańskiej kultury, po raz pierwszy nazwany tak przez Césaire’a w poemacie „Cahiers d’un retour au pays natal” („Notatki z powrotu do rodzinnego kraju”, 1939). W swoim poemacie autor przeciwstawia „négritude” (szczególne cechy, jednoczące wszystkie negritiańskie narody, dar harmonijnego stopienia ze światem przyrody i sił kosmicznych) pragmatycznej mądrości Europejczyków. Starając się odzyskać afrykańskie źródła kreolskiej kultury rodzimej Martyniki, Césaire miał nadzieję, że wyzwoli u swoich rodaków, bytujących w nędzy, bunt przeciwko wymyślonemu przez „białych” mitowi o ich niepełnowartościowości.

Wymyślony przez Césaire’a neologizm określał w owym czasie cały murzyński ruch literacki i kulturowy, zwłaszcza w Afryce frankofońskiej. Począwszy od 1939 roku ponad sześćdziesiąt lat nie milkną spory wokół tego pojęcia wśród europejskich i afrykańskich pisarzy, literaturoznawców, filozofów. Na konferencji pisarzy w Kampanii w 1962 roku Bernard Fonlon, krytyk kameruński, podkreślał, że uczucia i doświadczenia są uniwersalne i nie należy czynić z nich podstawy specyfiki afrykańskiej. Koncepcja „négritude” była jego zdaniem wyrazem szowinizmu i ograniczała zakres twórczości literackiej. Z kolei nigeryjski pisarz Onuora Nzekwu określił „négritude” jako „filozoficzną koncepcję wkładu Murzynów do światowej cywilizacji” i stwierdził, że „przyspieszyła ona uznanie, akceptację i poparcie dla bogatej i starej cywilizacji murzyńskiej” („Nigeria Magazine”, czerwiec 1966, s. 80).

Czy jednak „négritude” był, jak utrzymuje Clive Wake „przejściowym mitem politycznym”, czy posiadał trwałą wartość? Efektywne objaśnienie w przedmowie do powojennego wydania „Cahier”s Césaire’a zatytułowanej „Czarny Orfeusz” (s. XL-XLI) dał w swoim czasie francuski filozof i pisarz Jean-Paul Sartre. W eseju, napisanym na potrzeby wydanej przez Senghora w 1948 roku „Antologii nowej poezji w języku francuskim” istotę twórczości poetów negro-afrykańskich, piszących w języku francuskim, Sartre określił jako „tragiczne piękno négritude”, jako usilne dążenie „czarnego Orfeusza” – negritiańskiego poety, dążącego do połączenia z siłą oderwanej od niego Eurydyki – négritudeem, négritudeańskim początkiem lub négritude duszą. „Négritudeska dusza – pisał – to Afryka, z której niegr został wygnany w środowisko białej kultury i techniki. Négritude, nieustannie obecny i potajemny, nie daje mu spokoju, przywiera do niego, drży, niczym rozpościerający skrzydła ptak, niczym jego głęboka pamięć i najwyższa potrzeba, niczym jego własne pogrzebane i zagubione dzieciństwo, dzieciństwo jego rasy, niczym ziemia, niczym wrzenie instynktów i niepodzielne piękno Przyrody, niczym czystość nakazów przodków i niczym Moralność, która scali jego pęknięte życie” [L. S. Senghor, „Anthologie de la nouvelle poésie negre et malgache de langue francqise”, przedmowa „Orphée Noir” J. P. Sartre, Paris 1948, s. 16].

Jean-Paul Sartre ujął wspólne cechy twórczości poetów negro-afrykańskich, zjednoczonych w latach czterdziestych pod nazwą „négritude”: nostalgia za Afryką, bunt przeciw kolonializmowi, opiewanie rdzennie afrykańskiego prapoczątku, wartości ducha afrykańskiego. Sartre pisze także o cierpieniach czarnych ludzi w ustroju kolonialnym, o negatywnych aspektach „négritude”: „to stadium negacji nie zadowoli Murzynów, tych, którzy się doń stosują […] négritude istnieje, aby się unicestwić, jest przejściem, a nie dojściem, środkiem, a nie ostatecznym celem”. Opinię tę poddała krytyce Lilyan Kesteloot, która wierzyła w stałe wartości „négritude”: „Sartre zapomina – a to jest istotne – że négritude jest nie tylko wynikiem konfliktu cywilizacji wszystkich czarnych Afrykanów” […] Dla Afrykanina négritude nie ma żadnych cech mitu. Jest to rzeczywistość, którą stale żyje, która do głębi go zdeterminowała, nadała mu kształt, uformowała, która zapobiegła asymilowaniu do odmiennej cywilizacji”.

Pojęcie „négritude” z latami stawało się coraz bardziej złożone, wieloaspektowe, jednak dla samego Senghora było ożywczą siłą, kierującą poetę ku praźródłom Piękna, Dobra, Prawdy, skrytych w łagodnym spojrzeniu matki, dumnym wdzięku afrykańskich piękności, przyrodzie rodzinnego kraju. Powyższe uczucia stapiały się w gotowości poświęcenia się jednej sprawie – wyzwoleniu narodów Afryki. W książce „Sentencje”, w dziale „Kultura. Filozofia”, Senghor pisze, że koncepcja ta posiada podwójny sens: obiektywny i subiektywny. Obiektywnie „négritude” jest częścią kultury, całością moralnych, artystycznych i socjalnych wartości, nie tylko narodów Afryki, ale i czarnoskórych narodów Ameryki, a nawet Oceanii. W subiektywnym rozumieniu negritiańskiej diaspory „négritude”, zdaniem Senghora, obejmuje jeszcze i jego projekcję na przyszłą historię afrykańskiej oraz ogólnoświatowej cywilizacji jako historii „syntezy kultur”.

Pojęcie kultura dla Senghora to „rasowa reakcja człowieka na swoje środowisko, prowadząca do intelektualnej i moralnej równowagi między Człowiekiem a tym środowiskiem”. Istotą rasowej reakcji Negro-Afrykańczyka na swoje środowisko, zdaniem Senghora, było „życie w symbiozie”, to dar szczególnej duchowej i fizycznej więzi ze środowiskiem, z innymi, z otaczającym światem, dar asymilacji z tym światem. Prawdziwa kultura zdaniem Senghora zawsze jest aktywną asymilacją odmiennych wartości. Najpierw jednak powinna zakorzenić się na rodzimym podłożu, być kulturą autochtonicznych wartości. Do zasadniczych wartości „négritude” Senghor zalicza rzadki emocjonalny dar Negro-Afrykańczyków, zdolność „myślenia sercem”; praktycznego, kolektywnego działania oraz sztukę religijną.

Deklarując konieczność symbiozy elementów indoeuropejskiej i negro-afrykańskiej cywilizacji, uosabiających, jego zdaniem, skrajne formy obiektywnego i subiektywnego stosunku do świata, dyskursywnego, logicznego myślenia i intuicyjnego poznania, pojęcia i obrazu, namiętności, tj. elementów, mogących równoważyć, dopełniać się wzajemnie, Senghor jednocześnie w oczywisty sposób oddaje pierwszeństwo wartościom afrykańskim, szukając przy tym zwolenników wśród samych Indo-Europejczyków. Senghor uznaje i argumentuje tylko jeden typ podejścia do afrykańskiej kultury, filozofii, sztuki tradycyjnej – intuicyjny.

Oceniając w tym kontekście wkład Senghora w rozwój myśli kulturologicznej należy wziąć pod uwagę cel, jaki wyznaczył sobie w publicystyce lat czterdziestych i pięćdziesiątych, który był nie tyle naukowy, ile ideologiczny, odpowiadając jego zasadniczemu celowi politycznemu: osiągnąć w przyszłości niepodległość państw afrykańskich, argumentując dążenia narodów afrykańskich do równoprawnego udziału w światowej cywilizacji przyszłości.

Po raz pierwszy w swojej twórczości słowo „négritude” używa w poemacie Niech mi wtórują kory [kora – muzyczny instrument strunowy, rodzaj
harfy (od 16 do 32 strun)] i balafongi [muzyczny instrument perkusyjny, rodzaj ksylofonu] (1939). Organiczne uczuciowe odczuwanie piękna ziemi rodzinnej rodzi u poety wrażenie psychologicznej ochrony przed bezlitosną logiką Europy, hipokryzji, gniewu.

Sam Senghor, chociaż przeświadczony o potrzebie powrotu do afrykańskiego dziedzictwa, był gorącym zwolennikiem mieszania kultur. „Négritude”, zdaniem Senghora – stanowił jedynie aspekt „afrykaństwa” („africanite”), tj. duchowych wartości powstałych na bazie wartościowo-emocjonalnego postrzegania świata. Wykorzystując tezę swojego ulubionego filozofa Teilharda de Chardin o tym, że „rasy nie są matematycznie równe sobie, a ich równość polega na wzajemnym uzupełnieniu”, w artykułach z lat 1961-1962 („Język francuski – jest językiem kultury”, „Sorbona i négritude” i in.) Senghor wypowiada myśl o konieczności wzajemnego „uzupełnienia” ras w imię stworzenia planetarnych kultur, przejścia od „moralności statycznej” do „dynamicznej”. Senghor uważa za konieczne w tym długim procesie wykorzystanie „cudownej broni”, odebranej w okruchach reżimu kolonialnego – język francuski. Język francuski dla Senghora – to język Hugo, Prousta, Gide’a, Baudelaire’a i Rimbauda, a nawet więcej, język „ogólnoświatowego humanizmu”. Jednakże to poeci afrykańscy, jego zdaniem, dali nowe życie temu językowi. Senghor stara się udowodnić, że w negro-afrykańskich językach każde słowo posiada większą obrazowość, niż w językach europejskich.

Dodajmy, że w Senegalu rozwój „négritude” trwa nadal, chociaż już w innym kierunku. Nie ma charakteru unifikującego, zdarzają się natomiast rozbieżności, zgodnie z politycznymi zapatrywaniami głównych przedstawicieli tego ruchu. Rozłam w „négritude” bywa obecnie interpretowany w sposób uproszczony jako walka pomiędzy „radykałami” a „szowinistami”. Różne odmiany ruchu „négritude” są jednakże następstwem złożonej, choć uwieńczonej powodzeniem kariery politycznej Senghora.

Sohna Aisha Ndiaye

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *