Gwinea Bissau – nowe „narkopaństwo”

afryka.org Czytelnia Poznaj Afrykę! Gwinea Bissau – nowe „narkopaństwo”

Gwinea Bissau, kraj pozbawiony ropy i diamentów, swój dochód może zawdzięczać jedynie eksportowi orzechów nanercza zachodniego. Podobnie jak w czasach kolonialnych, znajduje się wśród najuboższych państw świata. Ma jednak coś co przyciągnęło narkotykowe kartele z Kolumbii i zagraża przyszłości jej mieszkańców.

To coś jest urozmaiconą linią brzegową z licznymi zatokami, opuszczonymi wyspami i brakiem sprawnie funkcjonujących władz, a przede wszystkim służb bezpieczeństwa. To coś postanowili wykorzystać narkotykowi baronowie z Kolumbii. W czasach, kiedy przestało opłacać się wysyłanie kokainy do Stanów Zjednoczonych, z racji słabnącego dolara, zrozumieli, że przy rosnącej konsumpcji narkotyków w Europie i coraz mocniejszym euro, lepiej skupić się na handlu ze Starym Kontynentem. Problemem pozostawało dostarczanie kokainy do europejskich odbiorców. W końcu na terytorium Unii Europejskiej trudniej jest wwieźć duże ilości narkotyków z racji działających tam agencji zwalczających nielegalny proceder.

Rozwiązanie znaleźli w Afryce, a dokładnie na jej zachodnim wybrzeżu, tam gdzie znajduje się Gwinea Bissau. Ubogi kraj, nieopłacane wojsko oraz policja, brak politycznej stabilizacji i doskonałe warunki do przemytu w labiryncie wysp i mangrowych lasów. W takim państwie łatwo korumpować, nie ponosi się zbyt wielkich inwestycji związanych z organizacją narkotykowego ogniwa pomiędzy dostawcą a odbiorcą. Wreszcie można taki kraj kupić skoro dochody z handlu kokainą przekraczają nawet dziesięciokrotnie roczny dochód Gwinei Bissau.

I zaczęło się. Kokainę ładowano na samoloty, które lądowały u wybrzeży Gwinei Bissau. Każdy z nich przewozi za każdym razem około 800 kilogramów narkotyków. Na miejscu kokaina jest przeładowywana albo na statki, albo na inne samoloty, albo trafia w ręce narkotykowych kurierów, którzy wraz przemytnikami nielegalnych imigrantów do Europy bądź na pokładzie rejsowych samolotów próbują dotrzeć z towarem do celu. Szacuje się, że każdego dnia przez Gwineę Bissau jest transferowana ponad jedna tona kokainy.

W Bissau pojawili się przybysze z Ameryki Południowej, którzy bezkarnie nadzorują cały transfer i kupują wszystko w tym piątym wśród najuboższych krajów świata. Kupują urzędników, dowódców i żołnierzy, policjantów, sędziów… Kupują też zwykłych obywateli. Ostatnio coraz częściej nie czynią tego pieniędzmi, ale uzależnianiem Gwinejczyków od kokainy. Skoro sześć gramów tego narkotyku jest warte tyle co przeciętna roczna pensja obywatela Gwinei Bissau, jeszcze lepszym i tańszym sposobem staje się uczynienie z niego nie tylko swojego pracownika, ale i narkomana. Za działkę narkotyku zrobi on wszystko.

Ci, którzy podnoszą głos i mówią, że Gwinea Bissau staje się państwem rządzonym przez Kolumbijczyków, są uciszani i w obawie przed utratą życia wyjeżdżają z kraju albo milkną. Tymczasem na liście płac karteli znaleźli się już czołowi dowódcy, szefowie sztabu i marynarki wojennej. Oczywiście oskarżeni udają swoją niewinność, bo ciężko dowieść ich winy, skoro policja też jest opłacana przez handlarzy kokainą. Podobnie jest z sądami, ministerstwem sprawiedliwości. Kiedy dwa lata temu, policja złapała dwójkę Latynosów, zostali wkrótce wypuszczeni a kokaina zniknęła z policyjnej przechowalni. Jest też inny problem. Nawet jeśli przemytnik zostanie schwytany, to Gwinea Bissau brakuje więzień i średnia długość przetrzymywania w zakładzie karnym nie wynosi dłużej niż rok.

Tego czym staje się Gwinea Bissau boją się Stany Zjednoczone, Unia Europejska i ONZ. Kilka lat temu, kiedy wszyscy zaczęli sobie uświadamiać zmianę tras i kierunków przemytu, na wybrzeżu Gwinei Bissau ludzie znaleźli biały proszek, który został wyrzucony na plażę. Na początku uznali go za nawóz bądź farbę do malowania domów i próbowali wykorzystać znalezisko do tych celów. Wkrótce pojawili się Kolumbijczycy, oferując pieniądze za znalezione narkotyki. To wtedy świat otworzył oczy i zobaczył co tak naprawdę dzieje się w Gwinei Bissau.

Dziś Afryka Zachodnia to punkt przerzutowy narkotyków. Są nim także inne kraje, ale to właśnie Gwinea Bissau z racji braku odpowiednich służb i wykupienia jej przez kolumbijskie kartele, stała się centrum transferu kokainy. Natomiast w Ghanie, Gwinei-Conakry czy Nigerii dochodzi do przypadków wykrycia przemytu, co zwiększa jego ryzyko. Państwa te nie mają też takiej linii brzegowej i archipelagu wysp jak Bissau, przez które można przemycać narkotyki. Gwinea Bissau zamienia się w „narkopaństwo”.

Kofi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *