Amilcar Cabral (4): Wojna i… śmierć

afryka.org Czytelnia Poznaj Afrykę! Amilcar Cabral (4): Wojna i… śmierć

Otwarta wojna przeciwko Portugalii rozpoczęła się w 1963 roku. Jednak nie tylko na polu walki Amilcar Cabral musiał staczać swoje bitwy. Piętrzyło się przed nim kilka innych problemów.

Najpoważniejszym z nich była polityka Lizbony wobec Gwinei i Cabo Verde. Portugalczycy robili wszystko, aby zbudować mur pomiędzy mieszkańcami obu kolonii. Kabowerdyjczycy, w porównaniu z Gwinejczykami, byli uznawani za elitę, bo Portugalia stwarzała tym pierwszym możliwości zdobycia wykształcenia. Mieszkańcy Cabo Verde byli też w dużej mierze potomkami wieloetnicznych związków – określano ich mianem mestiços. W ich żyłach płynęła krew białych i czarnych osadników. I tak w siłach zbrojnych Cabrala jak i jego partii Partido Africano da Independência da Guiné e Cabo Verde (PAIGC), wysokie stanowiska zajmowali Kabowerdyjczycy, zaś Gwinejczycy zostali na ogół sprowadzeni do roli szeregowych bojowników. Co więcej, chociaż Cabral urodził się w Gwinei, pochodził z kabowerdyjskiej rodziny. Stąd od samego początku pojawiły się zarzuty o kabowerdyjskość przywództwa ruchu, przy jednoczesnej marginalizacji Gwinei, pomimo, że PAIGC miało walczyć o wyzwolenie obu kolonii.

Kiedy w styczniu 1963 roku żołnierze Cabrala zaatakowali portugalską twierdzę w Tite, było już wiadomo, gdzie skoncentrują się działania militarne. Gwinea była znacznie lepszym terenem do prowadzenia walki.

Dzięki Cabralowi i jego komunistycznym sympatiom bojownicy PAIGC mogli liczyć na wsparcie wojskowe ze strony „zaprzyjaźnionych” państw. ZSRR, Chiny i wreszcie Kuba, te trzy kraje dozbrajały, szkoliły i wysyłały swoich ludzi do oddziałów Cabrala. Zresztą to nie tylko komuniści popierali walkę Cabrala o niepodległość Gwinei i Cabo Verde. Wśród państw, które stały za Cabralem znalazły się z czasem m.in. kraje skandynawskie.
W styczniu 1963 roku Cabral ogłosił otwartą wojnę przeciwko Portugalczykom. 23 stycznia siły PAIGC zaatakowały portugalską twierdzę w Tite. Ataki stawały się coraz częstsze. W lutym 1964 roku odbył się pierwszy kongres ugrupowania Cabrala. Miejscem spotkania była wyzwolona z rąk Portugalczyków Cassaca. Na kongresie podjęto decyzję o utworzeniu regularnej armii – Rewolucyjne Siły Zbrojne Ludu (FARP).

Nieporadność Portugalczyków wynikała z faktu niedocenienia partyzantki Cabrala. Słabość portugalskiej armii była też rezultatem wysłania żołnierzy, którzy stacjonowali dotąd w Gwinei, na wojny w Angoli i Mozambiku. Osłabiony garnizon nie mógł pokonać zmotywowanych do walki bojowników PAIGC. Ponadto Portugalczycy nie starali się pozyskać sympatii samych Gwinejczyków, których wsparciem cieszyło się ugrupowanie Cabrala. Lizbona za późno zdała sobie sprawę z popełnionego błędu. W rezultacie kontrolowała wyłącznie obręb swoich fortec, a portugalscy żołnierze nie byli w stanie skutecznie operować poza granicami ufortyfikowanych garnizonów.

W 1966 roku Cabral pojechał do Hawany, gdzie miał wywrzeć pozytywne wrażenie na kubańskim przywódcy, Fidelu Castro. Castro obiecał PAIGC wsparcie w postaci doradców wojskowych, lekarzy i techników. Szefem kubańskiej misji wojskowej został Victor Dreke. Zresztą Cabral nie ograniczał się tylko do komunistów. Cztery lata później odwiedził papieża Pawła VI, na specjalnej audiencji.

Do 1967 roku bojownicy PAIGC przeprowadzili 147 ataków na portugalskie garnizony i obozy, przejmując kontrolę nad 2/3 terytorium Gwinei. Jednak rok później Portugalczycy postanowili zmienić swoją taktykę. Do Gwinei przyjechał nowy gubernator, Antonio de Spinola, który rozpoczął nową kampanię, wymierzoną w partyzantów Cabrala. Z militarnego punktu widzenia rządy gubernatora Spinoli były punktem zwrotnym w gwinejskim konflikcie. Portugalczycy zaczęli wygrywać bitwy. Co więcej przeprowadzili nawet atak na stolicę sąsiedniej Republiki Gwinei, Conakry, uwalniając setki portugalskich jeńców, przetrzymywanych tam przez PAIGC. Była to słynna operacja „Mar Verde” (1970), której głównym cel stanowiła likwidacja kierownictwa PAIGC. Operacja nie powiodła się.

To właśnie w Conakry, stolicy Gwinei, która sąsiadowała z Gwineą Portugalską, mieścił się sztab dowodzenia walką z Portugalczykami. Gwinejski przywódca Sekou Toure udzielił schronienia Cabralowi i jego ludziom. Ale nie chodziło wyłącznie o bratnią pomoc. Toure marzył o Wielkiej Gwinei. W jej skład weszłaby Gwinea Portugalska. A to mogło stanowić zarzewie kolejnego konfliktu, tym razem na linii Cabral-Toure.

Portugalczycy nie rezygnowali z podejmowania prób zabicia Cabrala. Pracowała nad tym tajna portugalska policja. Jej funkcjonariusze postanowili zlikwidować Cabrala od środka, przez swojego agenta. Z niebezpieczeństwa zdawał sobie sprawę także Cabral. Był przekonany, że ktoś go zabije i będzie to najprawdopodobniej ktoś z jego towarzyszy. Tym bardziej, że Gwinejczyków z PAIGC drażnił prymat Kabowerdyjczyków.

Do dziś nie wiemy na pewno, czy to Portugalczycy stali za zamachem na Cabrala (chociaż wszystko wskazuje na to, że zginął on z rąk ich agenta). Faktem jest, że doszło do niego 20 stycznia 1973 roku. Nad ranem Cabral został zastrzelony na ulicy Conakry przez weterana wojny o wolność Gwinei i kilku innych Gwinejczyków, niezadowolonych z Amilcara – Kabowerdyjczyka. W zamach mogli być zamieszani nie tylko Portugalczycy, ale i Toure, którego wizji Wielkiej Gwinei przeszkadzała odmienna wizja Cabrala. Owego feralnego poranka, Toure nie przydzielił mu żadnej ochrony.

Jasny był cel zamachu. Śmierć Cabrala miała osłabić PAIGC i jej wolę walki. Było inaczej. Partyzanci wzmogli swoją aktywność, wykorzystując pociski ziemia-powietrze typu Stella. Ograniczyły one panowanie Portugalczyków w przestrzeni powietrznej nad Gwineą. W maju 1973 roku gubernator Spinola raportował: „Jesteśmy coraz bliżsi militarnej klęski”. Amilcar Cabral tej klęski nie doczekał, tak jak i ogłoszenia niepodległości przez Gwineę Bissau.

Legenda Cabrala przetrwała. Do dziś jest on jedną z ikon afrykańskiego ruchu antykolonialnego. Jednak jego bezpośredni następca, brat Luis Cabral, nie miał już ani charyzmy Amilcara ani jego wiary w sprawę, dla której walczył.

Kofi

Przeczytaj część trzecią. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *