Afryka widziana z peerelu (10): Mioduszewski

afryka.org Czytelnia Afryka Inaczej Afryka widziana z peerelu (10): Mioduszewski

Prezentujemy kolejnego, współcześnie zapomnianego prozaika, autora kilku książek o Afryce i jego wizję kultury nigeryjskiej – nie tylko dla najmłodszych.

Stanisław Mioduszewski (1908-1991), reportażysta, prozaik i autor wierszy głównie o tematyce marynistycznej, w trakcie II wojny więzień Pawiaka, jest autorem kilku książek poświęconych Afryce Zachodniej – „Jachtem przez dżunglę Nigerii” (1964), „Pod flagą kupców ryzykantów” (1969 – poświęcona historii obecności Europejczyków w XVI-wiecznej Afryce), „W labiryncie delty Nigru” (1971 – efekt podróży Mioduszewskiego do Nigerii w okresie konfliktu biafrańskiego), „Kwora – córka delfinów”.

Przybliżmy wizerunek Nigerii na podstawie wydanej dwukrotnie (1980, 1984) „Kwory – córki delfinów”, nazwanej przez krytyków „rzadkim przykładem wspaniałej symbiozy walorów poznawczych, wychowawczych i estetycznych”[1]. We wstępie książki znajdziemy opis losów młodej Nigeryjki, przywodzący na myśl „Murzynka Bambo” Juliana Tuwima. Bohaterka przedstawiona została jako „mała, drobna, czternastoletnia dziewuszka o długich i cienkich jak patyczki nogach, zawsze skorych do biegania, skakania, pływania i tańca. Jej mała czekoladowa główka najeżona jest cienkimi sztywnymi, pilnie co dzień zaplatanymi warkoczykami, które śmiesznie sterczą na wszystkie strony, jak anteny Marsjanina. Ma też ogromne ciemnoorzechowe oczy, trochę naiwne i zastrachane, ale kryjące się na dnie dwa wesołe i zadziorne diabełki. Te oczy, warkoczyki i ruchliwe nogi, to właściwie cała Kwora, bo reszta… Reszty się jeszcze nie zauważa”[2].

Mioduszewski umiejscawia akcję utworu w latach 80-tych XX wieku („poprawne politycznie” wzmianki o ucieczce jednego z bohaterów z wojny w Wietnamie oraz ruchach wyzwoleńczych w Angoli i Mozambiku) nad rzeką Niger. Portretuje liderów lokalnej społeczności: sędziwego naczelnika wioski, dawnego łowcę krokodyli o imieniu Kukuruku, podstępnego doktora dżu-dżu, kapłana i czarodzieja mogącego przeistaczać się w groźne zwierzęta Okurududu. Poznajemy także krokodyle, lamparty i rekiny ludojady, wodnego demona Akpanę, dobre i uczynne delfiny i gepardy. Mioduszewski ilustruje zabobonność Afrykańczyków, podatność do interpretowania wydarzeń redukując ich etiologię do przyczyn nadnaturalnych. Pokazuje także mechanizmy stygmatyzacji społecznej, celowego wykorzystywania wierzeń dla prywaty. Na marginesie głównej narracji, autor przekazuje interesujące, etnograficzne informacje o systemie inicjacji w społecznościach tradycyjnych, jej zwyczajach (skaryfikacji, tańcach, roli masek, tam-tamów, znaczeniu oratury), językach (systemach tonacji, ograniczonej znajomości języków europejskich wśród Afrykańczyków, procesach pidżynizacji: „Dudu go to hell okay”[3]) oraz historii politycznej zarówno przedkolonialnej (dzieje państwa Binów i Edów z V iVI w., historia królestwa Beninu rządzonego przez obów) jak i kolonialnej (opisy funkcjonowania szkół misyjnych, wykradania przez Amerykanów artefaktów sztuki tradycyjnej, eksploatacji ropy nigeryjskiej przez brytyjskie koncerny oraz rywalizacji politycznej o Afrykę: „Podczas, gdy w głębi lądu toczyły się bratobójcze wojny między plemionami, podobnie krwawe i bezpardonowe walki prowadziły jedne forty przeciwko drugim, a na morzu zatapiały się wzajemnie okręty, niezależnie od bander pod jakimi pływały”[4]). Charakteryzując wyimaginowane plemię Ludowierców, kreśli interesującą wizję komunitariańską grupy ludzi żyjących w pokoju i harmonii z przyrodą.

Błażej Popławski

Przypisy:
[1] „Nowe Książki” 1981, nr 13.
[2] St. Mioduszewski, Kwora – córka delfinów, Warszawa 1980, s. 1.
[3] Ibidem, s. 42.
[4] Ibidem, s. 11.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *