Zimbabwe błaga o pomoc

afryka.org Bez kategorii Zimbabwe błaga o pomoc

Morgan Tsvangirai, przywódca zimbabweńskiej opozycji i jednocześnie premier, żebrze na Zachodzie o pieniądze na ratowanie zbankrutowanego kraju. Ale Zachód boi się, że pomoc i tak zagarnie prezydent Robert Mugabe

– Nie zamierzam bronić Mugabego, ale nawet z nim jako prezydentem nasz kraj się zmienia, a jak bardzo się zmieni, zależy w ogromnej mierze od tego, jak bardzo nam pomożecie – powtarza w zachodnich stolicach Tsvangirai, którego Mugabe próbował zabić, uwięzić, a w zeszłym roku, fałszując wyniki wyborów prezydenckich, odebrał mu wygraną i władzę. – Jesteśmy w trudnej sytuacji. Jak polska “Solidarność” i Lech Wałęsa, którym na początku przyszło rządzić z komunistami. Albo jak Nelson Mandela, który po wygranych wyborach rządził razem z przywódcami ustroju apartheidu. Żeby i nam się powiodło, potrzebujemy waszej pomocy. I potrzebujemy jej teraz – mówi premier.

 

W lutym pod naciskiem afrykańskich sąsiadów i Zachodu oraz po półrocznych politycznych targach panujący od 1980 r. i już 85-letni Mugabe zgodził się utworzyć koalicyjny rząd, w którym Tsvangirai objął posadę premiera. Ugoda miała zakończyć głęboki kryzys polityczny i być początkiem ratowania Zimbabwe, jeszcze niedawno jednego z najbogatszych krajów Afryki, z gospodarczej śmierci klinicznej.Tsvangirai został premierem, a jego towarzysze wzięli połowę ministerialnych stanowisk. Prezydentem pozostał Mugabe, a jego dworzanie dostali drugą połowę rządowych posad – w tym MON, policję, słuzby specjalne i prokuraturę. Prezydent oddał za to chętnie opozycji resort finansów, licząc, że łatwiej będzie załatwić zachodnią pomoc niezbędną nie tylko do reformowania kraju, ale i jego ocalenia. Prezesem banku centralnego został już jednak wierny sojusznik Mugabego Gideon Gono.Nowy minister finansów Tendai Biti dokonał cudu. Zastępując w obiegu bezwartościowe zimbabweńskie dolary amerykańskimi, a także południowoafrykańskimi randami, zahamował sięgającą miliardów procent inflację. Skończyła się gonitwa cen, a w pustych sklepach po raz pierwszy od miesięcy pojawiły się wszelkie możliwe towary. Inna sprawa, że niewielu może sobie pozwolić na ich kupno. Wielu za to klepie biedę i próbuje przetrwać, np. jedząc raz dziennie. Rząd zaczął też płacić po 100 amerykańskich dolarów miesięcznie nauczycielom i lekarzom, dzięki czemu znów otwarto szkoły i szpitale. Dzięki zachodniej pomocy opanowano też najgorszą od stu lat na południu Afryki epidemię cholery.Sprawy poprawiły się na tyle, że w maju w stolicy kraju Harare odbył się pierwszy od lat festiwal jazzowy, a w stołecznych kinach wszedł w końcu na ekrany musical “Mamma Mia”. Bilet kosztuje 20 dol., więc znów niewielu na nie stać. Zimbabweńczycy nie tracą jednak nadziei – licząc na zyski, zaczęli zabiegać o organizację obozów przygotowawczych dla zagranicznych drużyn, które w przyszłym roku zjadą do sąsiedniej RPA na mistrzostwa świata w piłce nożnej. Poza Polską zaproszenie otrzymały Brazylia, Niemcy, USA, a nawet ukochana przez kibiców Anglia.Minister Biti wyliczył jednak, że na odbudowę kraju po wyniszczających politycznych eksperymentach Mugabego z ostatnich 10 lat – początkiem nieszczęścia stało się wywłaszczenie białych farmerów w odwecie za to, że zaczęli oni popierać opozycję, co zabiło rolnictwo, podstawę gospodarki kraju – będzie potrzebować 10 mld dol. Właśnie, by znaleźć te pieniądze, Tsvangirai wyruszył przed tygodniem w długą podróż po przychylnych mu Ameryce i Europie.Nikt nie potrafi jednak znaleźć sposobu, jak zagwarantować, by pieniądze nie trafiły do Mugabego. Prezydent Barack Obama obiecał ledwie 73 mln dol., kanclerz Angela Merkel – tylko 20 mln. Szczodrzy zwykle Skandynawowie i Holendrzy też woleli unikać rozmów o pieniądzach. Podobnie postąpią zapewne Brytyjczycy i Francuzi.Tym bardziej że Mugabe nie stara się nawet udawać, że nie położy łapy na zachodnich pieniądzach. Ogłosił nawet, że posłał do Europy i Ameryki Tsvangiraia jako swojego “umyślnego”. Jeśli premier wróci z niczym, Mugabe zrobi wszystko, by go skompromitować i ośmieszyć przed Zimbabweńczykami, którzy widzieli w Tsvangiraiu i wciąż widzą jedyną nadzieję na poprawę losu.

 

Wojciech Jagielski

 

 

Źródło: gazeta.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu