Zabił wujka, przejął władzę – Teodoro Obiang Nguema Mbasogo

afryka.org Czytelnia Poznaj Afrykę! Zabił wujka, przejął władzę – Teodoro Obiang Nguema Mbasogo

Jako członek klanu, którego przywódcą był krwawy tyran, Francisco Macias Nguema, miał zapewniony dobry start w politycznej karierze. Tym bardziej, że jego wujek obsadzał wszystkie kluczowe stanowiska swoją rodziną. Jednak, kiedy Macias Nguema, w obliczu wielkiego kryzysu, zaczął likwidować krewnych, których uznał za zagrożenie, Teodoro Obiang Nguema Mbasogo nie zamierzał czekać aż nadejdzie jego kolej. Postanowił usunąć wuja.

Urodził się w 1942 roku na wschodzie rejonu Rio Muni (część Gwinei Równikowej położona na kontynencie afrykańskim), w pobliżu granicy z Gabonem. Podobnie jak wuj trafił do Akademii Wojskowej w Saragossie, gdzie zdobył wykształcenie, które miało okazać się przydatne w kraju rządzonym przez Maciasa Nguema. Zresztą nie był jedynym członkiem klanu Esangui po hiszpańskiej uczelni. Studiowali tam także inni kuzyni pierwszego prezydenta Gwinei Równikowej.

Podczas prezydentury Maciasa Nguema, Obiang został mianowany szefem więzienia „Czarna Plaża”, znanego z okrutnych tortur wobec więźniów, którymi byli przeciwnicy krwawego reżimu pierwszego gwinejskiego prezydenta. Był też przywódcą Gwardii Narodowej i gubernatorem wyspy Bioko.

Sytuacja Obianga zaczęła się komplikować, gdy jego wuj doprowadził do całkowitej ruiny, kiedyś dobrze prosperujący kraj, byłą kolonię hiszpańską. Macias Nguema szukał winnych i przystąpił do likwidacji podejrzanych o kryzys państwa, pochodzących z kręgu własnego klanu. Obiang słusznie przewidział, że wujowskie represje dotkną i jego. Stąd już w czerwcu 1979 roku prowadził rozmowy z innymi kuzynami, absolwentami szkoły w Saragossie, w sprawie usunięcia Maciasa Nguema z zajmowanego stanowiska.

I tak też się stało. 3 sierpnia 1979 roku, Obiang stanął na czele udanego zamachu stanu, usuwając wuja z prezydenckiego fotela. Wsparła go Hiszpania oraz marokańscy najemnicy. Macias Nguema został schwytany i skazany na śmierć. Wyrok wykonano.

W ten sposób Obiang przejął władzę z tytułem drugiego prezydenta Gwinei Równikowej. Obiecywał zmiany, ale wkrótce okazało się, że mówienie o demokratyzacji, było tylko nic nie znaczącym sloganem, otwierającym jego wieloletnią i prawdopodobnie dożywotnią kadencję. Obiang miał jeszcze jeden problem. Przejmował kraj w gospodarczej ruinie, z niemal pustym skarbem.

Miało nie być już represji, z których słynęła dekada Maciasa Nguema, doprowadzając do ucieczki z kraju aż 1/3 mieszkańców Gwinei Równikowej. W 1982 roku Obiang ogłosił konstytucję i został wybrany na prezydenta, na 7-letnią kadencję. Swój wyborczy „sukces” powtórzył w latach 1989, 1996 i 2002. Nie mogło stać się inaczej, skoro zdobył aż 98 procent głosów poparcia, a póżniej nawet 100. Międzynarodowi obserwatorzy stwierdzili szereg nadużyć w procesie wyłaniania władzy i nie uznali wyborczych wyników.

W rezultacie Gwinea Równikowa jest traktowana do dzisiaj jako najbardziej skorumpowany (w pierwszej siódemce według Transparency International) i represyjny reżim na świecie, gdzie demokracja jest tylko marzeniem nielicznych działaczy opozycji. Krajem rządzi nadal jedna partia, tyle, że ugrupowanie Maciasa Nguema, zastąpiła Partido Democrático de Guinea Ecuatorial (PDGE). Obiang, w teorii posiada znacznie mniej uprawnień niż jego wujek. Pomimo to, jako prezydent może rządzić poprzez dekrety. Regulują one prawie wszystko, łącznie z pozwoleniem na robienie zdjęć przez turystów.

W tej sytuacji, opozycja jest bardzo słaba – 90 procent opozycjonistów żyje na wygnaniu. Z racji braku wolnych mediów nie może powiedzieć o swoim programie Gwinejczykom. Karty rozdaje Obiang, uznawany za łagodniejszego dyktatora, chociaż na swoim koncie ma już kilka politycznych morderstw i liczne aresztowania.

Obiang nie uciekł przed deifikacją swojej osoby. Podobnie jak zabity przez niego Macias Nguema, uważa się za kogoś wyjątkowego. W 2003 roku gwinejskie radio podało, że prezydent jest bogiem, co nie przeszkadza mu składać deklaracje bycia gorliwym katolikiem – był nawet  zapraszany przez papieży do Watykanu.

Kult jednostki jest obecny prawie wszędzie. To prezydent jest ważniejszy niż rządzone przez niego państwo. Obianga upamiętniają ulice, domy, a nawet ubrania z podobizną prezydenta. Przyjął też kilka tytułów, podkreślających jego wyjątkową rolę. Dlatego często określa siebie jako „pan wielkiej wyspy Bioko, Annobon i Rio Muni albo “El Jefe” czyli szef.. Niektórzy mówią też, że dopuszcza się kanibalizmu.

Los Gwinei Równikowej zmieniło odkrycie bogatych złóż ropy naftowej u wybrzeży tego kraju. Miało to miejsce w 1996 roku. Obiang stał się nie tylko jedynowładcą Gwinei, ale także jednym z najbogatszych afrykańskich przywódców. Ponieważ państwo to domena gwinejskiego prezydenta, to także pieniądze z ropy stały się jego własnością. On sam wytłumaczył społeczeństwu, że musi chronić skarb państwa przed zakusami urzędników, stąd w interesie Gwinei Równikowej przetrzymuje miliony dolarów na zagranicznych kontach bankowych. Wszystko w interesie ojczyzny i obywateli.

Prawdą jest, że Obiang utrzymuje się tak długo przy władzy, właśnie dzięki ropie. Zwłaszcza po zamachach z 11 września 2001 roku, kiedy Stany Zjednoczone zaczęły poszukiwać innych niż bliskowschodnie złóż tego surowca. Co ciekawsze, wcześniej, w 1993 roku doszło do wyraźnego konfliktu na linii Waszyngton-Malabo. Gwinejskie władze oskarżyły wtedy amerykańskiego ambasadora o odprawianie czarów. W rezultacie, na chwilę przed odkryciem ropy, Amerykanie zamknęli swoją ambasadę w Gwinei Równikowej. Wielki powrót USA nastąpił w 2001 roku. Sam Obiang, wbrew opinii i oskarżeń o łamanie praw człowieka, został przyjęty na amerykańskich salonach jako strategiczny partner, spotykając się w Białym Domu z prezydentem Stanów Zjednoczonych.

Dzięki pieniądzom z ropy, Obiang może kontynuować swoje rządy. Nie zmieniło się w nich wiele od czasów śmierci Maciasa Nguema. Powiązania klanowe są nadal najważniejsze. W 2004 roku nie powiodła się próba zamachu stanu. Najemnicy dowodzeni przez Simona Manna, zostali schwytani przez innego dyktatora, prezydenta Zimbabwe, Roberta Mugabe, który utrzymuje bardzo bliskie kontakty z Obiangiem.

Od kilku lat Obiang cierpi na nowotwór. To otworzyło debatę w sprawie jego sukcesji. Na następcę przewidywany jest jeden z synów Obianga, Teodorin lub Armengol. Kto nim będzie jeszcze nie wiemy. Jedno jest pewne. W kraju, gdzie szerokim strumieniem płynie ropa, znacznie łatwiej sprawować władzę. Skoro ma ropę, to są środki na zamknięcie ust opozycji i akceptację przez światowe mocarstwa. I to nie tylko przez USA, ale i Chiny i Unię Europejską.

(kofi)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu