Z cyklu: Mój dzień w Polsce – cz. 17 – Trudna historia

afryka.org Czytelnia Afryka Inaczej Z cyklu: Mój dzień w Polsce – cz. 17 – Trudna historia

Urodziłam się w Polsce 13 grudnia 1988 i kiedy miałam 16 lat otrzymałam obywatelstwo Angoli po ojcu. Ponieważ wcześniej nie miałam żadnego obywatelstwa byłam, tzw. bezpaństwowcem.

Mój ojciec jest z Angoli, a mama pochodzi z Wysp Św. Tomasza i Książęcej. Niestety znam tylko polski, ale bardzo chciałabym nauczyć się swojego ojczystego języka, czyli portugalskiego. Nigdy nie byłam w Angoli, bardzo chciałabym poznać kulturę i obyczaje tego kraju. Minęło już 5 lat odkąd zamieszkałam w Warszawie. Bardzo mi się tu podoba. Od prawie roku mieszkam w żeńskiej bursie szkolnej. Mam tu mnóstwo koleżanek. W pokoju mam bardzo fajne dziewczyny, z którymi często rozmawiamy i spędzamy miło czas.

Wcześniej mieszkałam w Łodzi, ponieważ tam się urodziłam. Gdy moi rodzice się rozstali, miałam dwa lata, a moja mama wysłała mnie i mojego brata do Korczyny, gdzie zajmowały się nami siostry zakonne, ale mama odwiedzała nas tam najczęściej jak mogła.

W 1994 roku wróciliśmy do Łodzi. Poszłam już do zerówki. Kiedy byłam w trzeciej klasie szkoły podstawowej, podczas ferii zimowych przenieśliśmy się do małej miejscowości między Markami a Radzyminem. To nie był najlepszy okres, cała rodzinę dotknęła bieda. Na szczęście dwa lata później znów się przeprowadziliśmy – tym razem do Wołomina.

Tam życie zaczęło wyglądać trochę lepiej i wszystko zaczęło się układać. Niestety niedługo – w 2002 roku utopił się mój brat. Miał wtedy 19 lat (tyle co ja teraz). Wtedy też moja mama dowiedziała się, że niedługo nie będziemy mogły przebywać na terenie Polski, więc niewiele myśląc, wyszła za mąż. Jej małżonek okazał się być złym człowiekiem, i to, między innymi zmusiło mnie, aby w wieku 17 lat usamodzielnić się i opuścić matkę. Zamieszkałam z bardzo dobrym przyjacielem i jego ojcem, później jego tata się przeprowadził i tylko opłacał nasze mieszkanie.

Jednak w lutym 2007 roku przeniosłam się do bursy szkolnej, ponieważ, przez mieszkanie z przyjacielem przestałam się uczyć. A teraz powtarzam klasę. Taka jest moja historia.

W Polsce czuję się dobrze, ale chyba tylko dlatego, że nie znam innego kraju. To państwo to nie rewelacja. Wiem też, że nie potrafiłabym żyć ani w Angoli, ani na Wyspach. Oprócz Polski mogłabym żyć jeszcze chyba tylko w USA lub Wielkiej Brytanii.

Moim hobby jest kolekcjonowanie czapek, jazda na rolkach, słuchanie muzyki i pisanie tekstów hiphopowych. Interesuję się bardzo muzyką i tańcem, przede wszystkim stylem, jak można się domyślić, hip-hop. Chciałabym również wypuścić własną linię ubrań w tym stylu.

Jeżeli chodzi o szkołę, to chcę studiować resocjalizację. Ponieważ przeżyłam dużo, dużo więcej niż tu opisałam i chcę pomagać i pracować z tymi, którzy przeżyli podobne rzeczy i zeszli przez to na złą drogę.

Rozmawiała Julia Felix

Przeczytaj poprzednie części cyklu „Mój dzień w Polsce”. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu