Z cyklu: Mój dzień w Polsce – cz. 16 – Audry Herve Cerinaud Mapakou z Kongo-Brazzaville

afryka.org Czytelnia Afryka Inaczej Z cyklu: Mój dzień w Polsce – cz. 16 – Audry Herve Cerinaud Mapakou z Kongo-Brazzaville

Nazywam się Audry Herve Cerinaud Mapakou, jestem Kongijczykiem z Kongo-Brazzavile, dokładnie z Pointe Noire. Przyjechałem do Polski po otrzymaniu stypendium. Mój pierwszy dzień pobytu nie był tylko trudny. Był przede wszystkim nostalgiczny.

Przywitała mnie Inedes (dziewczyna, której wcześniej nie znałem ). Okazało się, że jest rodaczką. Poczułem wielką ulgę, kiedy zaczęlismy rozmawiać o naszych rodzinach i naszym kraju w ojczystym języku. Nie spodziewałem się tego! Spędziłem dwa dni w Warszawie i spotkałem kilku rodaków i innych Afrykańczyków. Dodawało mi to pewności siebie.

Potem pojechałem pociągiem do Wrocławia na naukę języka polskiego. Miasto wydawało mi się pięknym, spokojnym i przyjemnym miejscem. Czekały mnie jednak duże trudności, szczególnie językowe. Polska mowa okazała się piekielnie trudna, tak że pomyslałem w pewnym momencie o powrocie do domu. Przystosowanie się do życia tutaj było męką za sprawą rasistowskich zachowań Polaków. Mówili, że „Polska nie jest dla czarnych”, albo „Wracaj do dżungli małpo”!

Ale…

U nas jedno przysłowie mówi: niezależnie od długości nocy, słońce i tak się pojawi. W końcu przyzwyczaiłem się dzięki braciom z Afryki i nauczycielkom Alicji i Ewie. W sumie spędziłem miły czas we Wrocławiu. To miasto będzie dla mnie dobrym wspomnieniem, mimo tych wszystkich trudności.

Po tym roku zapisałem się na Politechnikę, dokładnie na Wydział Elektroniki, potem do Instytutu Automatyki i Robotyki. Zostałem póżniej przyjęty na Politechnikę Warszawską, co mi sprawiło dużo radości. Jestem na pierwszym roku i wszystko jest w porządku, mimo ciągłych kłopotów z językiem.

Polska jest pięknym krajem, tak samo jak jej stolica. Mam zupełnie inną perspektywę teraz, ale nadal brakuje mi atmosfery świąt afrykańskich. A co z rodziną, kuchnią, tradycyjnymi imprezami jak wesele… Tęsknię za nimi. Brakuje mi także pięknych słonecznych weekendów i spacerów nad oceanem.

Na koniec pragnę podziękować wszystkim pomagającym mi, tutaj, w Polsce. Dziękuje także temu portalowi za możliwość dzielenia się z innymi tym, co czuję w głębi serca.

Audry Herve Cerinaud Mapakou
Kongo-Brazzaville

Rozmawiała Inedes

Przeczytaj poprzednie części cyklu „Mój dzień w Polsce”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

 Dokument bez tytułu