Z cyklu: Mój dzień w Polsce – cz. 1 – Inedes Alryne Mabounda Ntsiomo z Konga-Brazzville

afryka.org Czytelnia Czytelnia Z cyklu: Mój dzień w Polsce – cz. 1 – Inedes Alryne Mabounda Ntsiomo z Konga-Brazzville

Przyjechałam do Polski ponieważ miałam możliwość otrzymania stypendium bez żadnych dodatkowych opłat, poza tym moja rodzina bardzo się starała żebym wyjechała po maturze. Miałam szczęście gdy przyjechałam – miałam tutaj „rodziców” i czułam się prawie jak w domu, ale oczywiście nic nie jest w stanie mi zastąpić mojej prawdziwej rodziny.

Wkrótce po przyjeździe wyjechałam do Wrocławia aby uczyć się języka polskiego. Tam poznałam dużo ludzi i od razu to miejsce mi się spodobało – było dużo ludzi z Afryki, Wietnamu i z różnych innych krajów i wszyscy byli bardzo mili.

Po dziewięciu miesiącach czyli po skończeniu studium wróciłam do Warszawy gdzie musiałam zdawać egzamin na SGH, szkołę tę wybrałam ponieważ wszyscy mówili, że jest najlepsza w Polsce i łatwo jest znaleźć pracę po ukończeniu studiów.

Egzamin napisałam i mogę stwierdzić że wcale nie był taki trudny, trzeba się tylko było uczyć gramatyki, bo polska gramatyka nie jest łatwa… Teraz studiuję w Szkole Głównej Handlowej i dużo się uczę i nie mam czasu na zabawę.

Jedną z różnic pomiędzy Kongo, z którego pochodzę i Polską jakie zauważyłam po przyjeździe to fakt, że u nas w kraju mamy tylko dwie pory roku, a w Polsce są aż cztery. W Kongo mamy także różne odmiany kuchni afrykańskiej i europejskiej i co najważniejsze: wszystkie kobiety umieją gotować! Jeżeli chodzi o język, posiadamy 56 dialektów, oprócz tego dwa języki narodowe którymi wszyscy muszą umieć się posługiwać i jeszcze język urzędowy – francuski, a w Polsce jest tylko jeden język: polski!

Kongo jest naprawdę bogatym krajem, ale niestety państwo nie umie zarządzać tymi bogactwami, i to jest najsmutniejsze…

W kraju zostawiłam rodzeństwo. Jest nas pięcioro: mój najstarszy brat jest w Szwajcarii, moja starsza siostra w Kongo i tam też pracuje, po niej jestem ja i jak już wiecie mieszkam w Polsce i mam nadzieję że zostanę główną księgowa ponieważ jest to moje największe marzenie. Mam jeszcze młodszego brata i siostrę i oboje jeszcze chodzą do gimnazjum.

Polska bardzo mi się podoba. Oczywiście brakuje mi wielu rzeczy jak na przykład hałas życia codziennego jaki panuje w Kongo i bardzo tęsknię też za swoją rodziną, ale mam nadzieję, że niedługo się znowu spotkamy.

Inedes Alryne Mabounda Ntsiomo (20 lat)
Kongo (Brazzaville)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu