Wywiad: Koldproduk

afryka.org Kultura Muzyka Wywiad: Koldproduk

Statuetka MTV Base i miano jednego z najlepiej zapowiadających się zespołów w Afryce. Koldproduk szykuje się do kolejnej próby podbicia południowoafrykańskiego przemysłu muzycznego.

Nazywacie się Koldproduk. Mógłbyś wytłumaczyć, co to konkretnie oznacza i kiedy wpadliście na pomysł, by Wasz skład nosił właśnie takie imię?

Moki Sage: W 2005 roku spotkaliśmy się pełni pomysłów, jak można uderzyć w rynek.
Nikt z nas nie miał muzycznego wykształcenia, dlatego żeby nie zapomnieć z jakiej pozycji startowaliśmy, nazwaliśmy się „Koldproduk”, co oznacza popularne określenie „underdog”. To przypomina nam, kim jesteśmy i pomaga twardo stąpać po ziemi.

Był w przeszłości ktoś, kto zainspirował Cię do tworzenia muzyki?

Moją największą inspiracją jest mój starszy brat, Kelta, który tańczył i pisał piosenki od 12 roku życia. Gdy miałem 9 lat, używałem bębna, gdy on nagrywał płyty w naszej sypialni. 2 lata później napisałem swój pierwszy wers i miałem okazję pojawić się w jednym z jego utworów.

Wiele również wyniosłem z słuchania rapu w latach 1995-2001, kiedy na topie byli m.in. Twista, Busta Rhymes, The Roots, Wu Tang, The Lost Boyz oraz Biggie.

Na samym początku Kolproduk posiadał dwóch raperów. Obecnie widzimy tylko Ciebie.

Tak, miał on inne spojrzenie na wiele spraw niż reszta grupy, dlatego postanowił odejść.

W 2007 roku zdobyliście nagrodę MTV Base za najlepszy teledysk. „Hush” okazał się kluczem do wielkiej kariery?

Teledysk do utworu „Hush” był świetnym środkiem, by pokazać, czym jest Kolproduk i co mamy do zaoferowania. Nasz debiutancki album „All Under Heaven” był dostępny w różnych krajach, za pośrednictwem iTunes. Również na youtube zamieszczaliśmy teledyski i kampanie marketingowe, co pozwoliło nam zwrócić uwagę potencjalnych nowych słuchaczy.
Nasz najnowszy teledysk, „Desvalido” szybko zyskuje popularność. Jest to dobra kontynuacja po naszym drugim klipie „Eyes Open”, który również otrzymał klika nominacji do prestiżowych nagród.

Po otrzymaniu statuetki i wydaniu pierwszego albumu, mogliście zostać jedną z najpopularniejszych grup w całej Afryce. Tak się jednak nie stało. AktualnieTeargas, Jozi czy Skwatta Kamp są dużo bardziej rozpoznawalni od Was. Co o tym sądzisz?

Ci artyści pracowali bardzo długo i ciężko, by w końcu stać się sławnymi. Czas Koldproduk dopiero nadchodzi. Niedługo wydajemy drugi album – „Prepare to Rise”. 2010 będzie kolejnym pasjonującym okresem wzrostu naszej popularności. Uważajcie na naszą muzykę, filmy, dzwonki i nasze twarze, które pojawią się wszędzie!

Obecnie mamy pojedynek pomiędzy nigeryjskim przemysłem muzycznym, a południowoafrykańskim. Wielkie nazwiska, kosztowne teledyski i świetna jakość muzyki.
Które państwo posiada lepszą muzykę hip hop?

Oba państwa robią porządny hip hop. Nigeria posiada większy rynek i wsparcie z zewnątrz. To robi różnice, kiedy chodzi o wydawnictwo płyt, teledyski i występy na żywo.
RPA ma na to możliwości, lecz obecnie jedynie samą produkcję można uznać za lepszą.

Koldproduk jest bardzo specyficznym tworem w południowoafrykańskich realiach. Większość raperów z RPA, śpiewa w swoich rodzimych językach – Zulu, Xhosa, Sestwana. Ty za to używasz tylko języka angielskiego.

Pochodzę z Zimbabwe i jeśli miałbym śpiewać w Szona, moim rodzinnym języku, to ludzie z RPA mogliby nie zrozumieć przekazu. Naszym celem jest dotarcie do jak największej rzeszy odbiorców i jak dotąd, udało nam się zasiać ziarenko za granicą. To właśnie otwiera nas na współpracę we Francji, Belgii, USA, Wielkiej Brytanii i pozostałych częściach Afryki. Mamy wielu zagranicznych znajomych na Facebooku i myspace. Patrz, nawet polscy raperzy poczuli siłę Koldproduk!

Wasz nowy projekt z grupą Straatligkinders, jest bardzo ambitny. To przecież zespól rockowy, śpiewają w Afrikaans i raczej nie są poważani wśród czarnej społeczności. Czemu zdecydowaliście się na współpracę z nimi?

Po raz pierwszy skontaktowaliśmy się za pośrednictwem portalu myspace. Mieliśmy do siebie respekt i szybko postanowiliśmy rozpocząć współpracę.
Nasz projekt jest pierwszą kolaboracją między grupą hip hop, a afrykanerskim rockbandem. Reprezentuje ona grupę młodych ludzi z całkowicie odrębnych kultur. Robimy coś, co było zakazane kilkadziesiąt lat temu. Jest to więc dużo więcej, niż tylko różnica języków.

Macie plany odnośnie przyjazdu do Europy?

Pewnie! Pracujemy nad rozprzestrzenianiem naszej siatki poza granice RPA, dlatego myślę, że w lato 2010 roku zagramy w Europie.

Rozmawiał Maciej Bartoś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu