„Wytępić całe to bydło” (3)

afryka.org Kultura Książki „Wytępić całe to bydło” (3)

„Sztuka zabijania na odległość już dawno stała się specjalnością europejską. Wyścig zbrojeń między morskimi krajami Europy doprowadził w XVII wieku do powstania flot, które potrafiły niszczyć cele strategiczne daleko od kraju macierzystego. Ich armaty druzgotały twierdze dotychczas nie do zdobycia. Wobec bezbronnych wiosek były jeszcze skuteczniejsze.”

„Europa, ta przedindustrialna, nie miała wiele do zaoferowania reszcie świata. Najważniejszym towarem eksportowym była przemoc. W owym czasie byliśmy traktowani w świecie jako koczowniczy lud wojowników, podobny Mongołom i Tatarom. Oni władali z końskiego siodła, my z okrętowego pokładu.
(…)

49
(…)
Pod Omdurmanem, w 1898 roku, po raz pierwszy wypróbowano cały europejski arsenał – kanonierki, broń maszynową, karabiny powtarzalne i pociski dum-dum – przeciwko przeważającemu liczebnie i niezwykle zdeterminowanemu wrogowi.
Jeden z najbardziej wesołych kronikarzy wojennych, Winston Churchill, późniejszy laureat literackiej nagrody Nobla, znalazł się tam jako korespondent „The Morning Post”. Opisał tę bitwę w autobiografii Moja młodość (1930).

50
„Coś takiego jak bitwa pod Omdurmanem już nigdy się nie wydarzy” – pisze Churchill. – „Było to ostatnie ogniwo w długim łańcuchu widowiskowych konfliktów, których splendor i majestat przydawał wojnie tyle blasku”.
Dzięki statkom parowym i nowo zbudowanej linii kolei żelaznej Europejczycy byli także i na pustyni dobrze zaopatrzeni we wszelkiego rodzaju prowiant:

Moc butelek o zachęcającym wyglądzie tudzież duże talerze z wołowiną w konserwie i piklami. Ten miły sercu obraz, który wyskoczył jak zaczarowany na pustyni tuż przed bitwą, napełnił mnie wdzięcznością znacznie przerastającą to, co normalnie odczuwa
się podczas modlitwy dziękczynnej.
Cała moja uwaga skupiła się na wołowinie i chłodnym napoju. Wszyscy byli pełni animuszu i w najlepszych nastrojach. Przypominało to lunch przed wyścigami w Derby.
– Czy rzeczywiście będzie bitwa?
– Za godzinę lub dwie – odpowiedział generał.

Churchill uznał tę chwilę za wspaniałe przeżycie i z determinacją przystąpił do posiłku. „Naturalnie, że zwyciężymy. Naturalnie, że ich rozgromimy”.
Tego dnia jednak do bitwy nie doszło. Wszyscy za to skoncentrowali się na przygotowaniach do obiadu.
(…)

51
Brytyjczycy jednak często tracili możliwość uprawiania tego porywającego sportu. Ich przeciwnik zbyt szybko orientował się, że walka z nowoczesną bronią jest nieopłacalna. Poddawali się, zanim Brytyjczycy zdążyli poczuć przyjemność w ich unicestwianiu.
Lord Garnet Wolsley, dowodzący Brytyjczykami w pierwszej wojnie o Aszanti w latach 1874-1876, napotkał opór i uważał to za dobrą zabawę.

Jak intensywną i ekscytującą przyjemność przynosi atak na wroga, a nawet chwile tuż przed nim, przekonać się można tylko poprzez własne doświadczenie… Wszystkie inne doznania to zaledwie brzęczenie dzwonka do drzwi w porównaniu z potężnym grzmotem Big Bena.
(…)

57
Przez kilka tygodni października 1898 roku miało się wrażenie, że zwycięstwo pod Omdurmanem może doprowadzić do wielkiej wojny w Europie. Francuzi przywarowali w swojej niewielkiej placówce w Faszodzie, na południu od Omdurmanu, i domagali się uczestnictwa w rozdziale łupów zdobytych przez Kitchenera. Dzień za dniem patriotyczna prasa obu państw wytaczała działa najcięższego kalibru, podczas gdy Europa zsuwała się w przepaść.
W czasie galowego obiadu w Londynie, czwartego listopada, kiedy Kitchener przyjmował symbol zwycięstwa – monstrualny i niegustowny złoty miecz – nadeszła wiadomość, że Francuzi dali ostatecznie za wygraną. Kryzys wokół Faszody został zażegnany. Wielka Brytania pozostała niekwestionowanym mocarstwem, a wielki poeta imperializmu Rudyard Kipling napisał:

Take up the white man’s burden
Send forth the best ye breed
Go bind your sons to exile
To serve your captives need.

58
Dokładnie w tym samym czasie kiedy Kipling napisał Brzemię białego człowieka, Joseph Conrad ukończył Jądro ciemności. Czołowy literacki manifest ideologii imperializmu ujrzał światło dzienne równocześnie z dziełem, które było wyrazem poglądów biegunowo przeciwnych. A inspirację dla obu autorów stanowiła ta sama bitwa pod Omdurmanem.
Już w Wyrzutku (1896) Conrad potrafił wczuć się i opisać przeżycia tych, których ostrzeliwały działa floty. Cała ziemia w Babalatchi jest śliska od krwi, domy stoją w ogniu, kobiety krzyczą, dzieci płaczą, konający z trudem łapią oddech. Umierają pozbawieni pomocy, „zostali powaleni, nim jeszcze ujrzeli wroga”. Ich męstwo nic nie znaczy wobec niewidocznego i niedosięgłego przeciwnika.
Tę właśnie nieuchwytność agresora pamięta jeszcze długo córka wodza, jedna z pozostałych przy życiu bohaterek książki: First they came, the invisible whites, and dealt death from afar….
Niewielu pisarzy Zachodu potrafiło zdobyć się na podobne zrozumienie opisywanej bezsilnej wściekłości wobec przygniatającej siły zadającej śmierć bez potrzeby zjawienia się na brzegu. Siły, która zwycięża, nie będąc nawet obecna na miejscu zdarzeń.
Powieść leżała jeszcze na księgarskich ladach, gdy toczyła się bitwa pod Omdurmanem. A w Jądrze ciemności, napisanym w czasie powszechnego patriotycznego uniesienia po powrocie
do kraju Kitchenera, Conrad otwiera szufladę z narzędziami, jakimi posługuje się ideologia imperializmu. Bierze pod lupę jedno po drugim to, co Headrick13 nazywa the tools of imperialism.
Kanonierki bombardujące cały kontynent. Budowę kolei żelaznej ułatwiającej jego rabunek. Parowiec rzeczny dostarczający na pokładzie Europejczyków i ich broń do jądra kontynentu.
„Błyskawice Zeusa” niesione w orszaku za noszami z leżącym na nich Kurtzem: dwie strzelby, dwa karabiny, jeden dużego kalibru oraz lekki, samoczynny. Winchester i karabin
typu Martini-Henry, bluzgające ołowiem w broniących się na brzegu Afrykanów.
– Dobrze byłoby zgotować im wspaniałą rzeź w buszu. Dobry pomysł, co? – słyszy Marlow rozmowy białych.
„Przychodzimy do nich wyposażeni w boską potęgę” – pisze Kurtz w sprawozdaniu do Międzynarodowego Towarzystwa Tępienia Dzikich Obyczajów. Miał na myśli broń. To ona zapewniała boską moc.
W wierszu Kiplinga posłannictwo imperializmu jest pilnym i moralnym obowiązkiem. Taki też pogląd wyraża Kurtz, zasłaniając się mglistą retoryką Kiplinga. Tylko w jednej notatce
zacina się jego krasomówczy wywód. Ujawnia w niej, do czego naprawdę sprowadza się, i dla Kurtza, i dla Kitchenera, to posłannictwo zarówno w placówce handlowej, jak i pod Omdurmanem. Do tego, by „Wytępić całe to bydło”.”

(…)

Fragmenty pochodzą z polskiego wydania książki autorstwa Svena Lindqvista „Wytępić całe to bydło”, która ukazała się właśnie nakładem wydawnictwa W.A.B. Polecamy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 Dokument bez tytułu