Wojna z CAF

afryka.org Wiadomości Sport Wojna z CAF

W Egipcie wrze. Wszystko przez sędziów. Media nad Nilem już wypowiedziały wojnę Afrykańskiej Konfederacji Piłkarskiej, a wszystko przez krzywdzące – zdaniem Egipcjan – decyzje arbitrów.

Pogrążyły one słynny klub Al-Ahly w rywalizacji z Esperance Tunis w półfinałowej rozgrywce Champions League. W decydującym meczu z Tunezyjczykami, który ci wygrali 1:0, sędzia z Ghany Joseph Lamptey nie zauważył ręki przy zwycięskim trafieniu Michaela Eneramo.

To nie wszystko. Kilka tygodni wcześniej w grupowym spotkaniu „Czerwonych Diabłów” z Kairu z algierskim JS Kabylie mylił się z kolei arbiter z Togo Kokou Djaoupe. Ten mecz sześciokrotny triumfator afrykańskiej Ligi Mistrzów też przegrał 0:1.

Po porażce z Esperance kibice Al-Ahly wywieszali wszędzie transparenty: „Cairo 2007, Rades 2010″. Chodził o niesłuszną w ich opinii porażkę w finale Champions League trzy lata temu z tunezyjskim Etoile du Sahel i teraz z Esperance w półfinale. Oprócz transparentów fani skandują: „Issa Hayatou go to hell!”.

Cześć kibiców i ekspertów w Egipcie wietrzy spiskową teorię dziejów i mocno krytykuje CAF oraz jej prezydenta. Co ciekawe siedziba Afrykańskiej Konfederacji Piłkarskiej mieści się właśnie w stolicy Egiptu.

Jeszcze inni zwracają uwagę na zły dobór arbitrów. Na to, że na przykład tacy specjaliści jak Jerome Damon z RPA nominowani są do sędziowania nic nie znaczących meczów, a tym słabszym przychodzi rozstrzygać w trudnych i decydujących spotkaniach.

No cóż, może i te zarzuty są po części słuszne, ale z drugiej strony przypomina mi się Puchar Narodów Afryki w 2006 roku właśnie w Egipcie. Miałem przyjemność oglądać ten turniej na miejscu. Nie twierdzę, że „Faraonowie” nie wygraliby tego turnieju bez pomocy sędziów, ale w półfinale doszło do skandalu.

W starciu z Senegalem sędzia Raphael Divine Evehe z Kamerunu w ostatnich sekundach spotkania nie zauważył ewidentnego faulu w polu karnym na Diomansy Kamara. Gdyby nie ta kontrowersyjna decyzja, to nie wiadomo czy Egipcjanie wygraliby 2:1 i zagrali w zwycięskim dla siebie finale. Warto o tym pamiętać.

Michał Zichlarz,
Afrykagola.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu