Władcy z krainy Złotego Tronu (3)

afryka.org Czytelnia Afryka Inaczej Władcy z krainy Złotego Tronu (3)

W marcu 2000 roku Henk Otte, wówczas 43-letni bezrobotny budowlaniec z Amsterdamu, został koronowany na króla plemienia Ewe z Ghany, po tym jak uznano go za reinkarnację króla Togbe Korsi Ferdynanda Gakpectora I. Starszyzna plemienna twierdziła, że już znacznie wcześniej znana była przepowiednia, mówiąca o tym, że pewnego dnia do Mepe przybędzie z zagranicy biały mężczyzna, reinkarnacja zmarłego króla, i doprowadzi lud Ewe do ekonomicznej prosperity. Gdy Henk Otte przybył do Ghany by poznać rodzinę swojej świeżo poślubionej żony – emigrantki wywodzącej się z plemienia Ewe – starszyzna nie miała wątpliwości, że przepowiednia właśnie się spełnia.

W większości społeczności plemiennych przedkolonialnej Afryki władza i religia sprzęgały się w jeden system, tworząc nierozerwalną całość. Władcy byli nosicielami i strażnikami odwiecznej tradycji, a ich autorytet oparty był na przekonaniu, że są mediatorem pomiędzy światem żywych, a światem boskim. Jednak w przeciągu ostatnich kilkunastu lat w Ghanie, podobnie jak w wielu innych krajach afrykańskich, bardzo popularnym stał się precedens intronizowania turystów lub powracających do kraju emigrantów na wodzów, a czasem nawet na królów, tradycyjnych społeczności plemiennych. Marijke Steegstra w swoim artykule White Chiefs and queens in Ghana: personification of development[1] wymienia pięćdziesięciu czterech wodzów nie – ghańskiego pochodzenia intronizowanych podczas tradycyjnej uroczystości na „wodzów od rozwoju” (development chiefs). Development Chiefs to głównie mężczyźni w wieku średnim najczęściej amerykańskiego, niemieckiego lub brytyjskiego pochodzenia, ale także kobiety obejmujące urzędy królowych – matek. Co jest przyczyną intronizacji „białego wodza”? Duża część poprzez koronację została uhonorowana za lata pracy na danym terenie i wkład w rozwój społeczności (są to głównie wolontariusze, działacze społeczni, inżynierowie, lekarze czy nauczyciele), jednak zdecydowana większość to potencjalni inwestorzy lub ludzie zdolni do pozyskania funduszy na rozwój wsi (chodzi głównie o budowę dróg, studni, szpitali, szkół itp.). Do tej drugiej grupy najczęściej należą biznesmeni, znani artyści, politycy, albo po prostu chętni do pomocy obywatele krajów zachodnioeuropejskich.

 Development Chief nie musi wcale mieszkać we wsi wśród swoich „poddanych”, ani nawet w tym samym kraju. Wręcz przeciwnie. Jego rola sprowadza się głównie do założenia w kraju swojego pochodzenia instytucji charytatywnej wspomagającej daną społeczność afrykańską, do przesyłania pieniędzy pozyskanych podczas aukcji dobroczynnych, czy po prostu do finansowania modernizacji wsi z własnej kieszeni.

Powyższe zjawisko wydaje się nie budzić większego niezadowolenia Aszantów, a nawet wręcz przeciwnie. Wielu z nich popiera inicjatywę rady plemiennej, aby poprzez intronizację uhonorować tych obcokrajowców, którzy swoją pracą przyczynili się do rozwoju wsi i poprawy warunków życia jej mieszkańców, wierząc, że tradycja nie może stać na drodze do rozwoju kraju. Inni uważają z kolei, że nadszedł czas by „biali spłacili swój dług wobec Afryki”.

 

Widać więc, że dzisiejsi władcy stracili status świętych pośredników pomiędzy światem ziemskim a boskim. Wysoki nacisk kładziony na rozwój i modernizację wsi oraz nowe wymagania i oczekiwania poddanych względem władców tradycyjnych sprawiają, że obraz dzisiejszego wodza diametralnie różni się od obrazu dawnych władców. Dzisiejsi wodzowie to wykształceni profesjonaliści zajmujący się działalnością na rzecz rozwoju ekonomicznego, gospodarczego i społecznego swoich podopiecznych. Dlatego też dawne kryteria wyboru władcy zostają stopniowo zastępowane przez nowe wymagania. Coraz ważniejsze staje się wyższe wykształcenie, znajomość języków obcych oraz własny majątek. Ponadto, aby podołać nowym oczekiwaniom, wódz musi być obrotnym, przedsiębiorczym, zaradnym, sprytnym i pomysłowym człowiekiem. Widać więc, że z przed – kolonialnych funkcji i ról tradycyjnych władców utrzymała się właściwie tylko jedna. Wódz ma służyć swoim poddanym, zapewnić im bezpieczeństwo i dobrobyt. Zasadnicza różnica polega jednak na tym, w jaki sposób to osiąga. Już nie stały kontakt z przodkami i życie w niewoli tabu, ale wyższe wykształcenie i przedsiębiorczość władcy gwarantują dobrobyt ludu. Nawet jeżeli drogą do osiągnięcia owego dobrobytu jest intronizacja turysty z Amsterdamu.

Agnieszka Szczepaniuk

Autorka w październiku 2012 wyrusza na wielomiesięczną podróż rowerem przez Afrykę. Relację z wyjazdu będzie  można przeczytać na stronie internetowej wyprawy – www.patatyipomarancze.pl – a także na naszym portalu w dziale Poznaj Afrykę.


Przypisy:

[1] M. Steegstra, White Chiefs and queens in Ghana: personification of development, w Chieftaincy in Ghana. Culture, governance and development, red. Irene K. Odotei, Albert K. Awedoba, Legon, Accra Ghana 2006.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu