Wielka powódź w środku Afryki

afryka.org Bez kategorii Wielka powódź w środku Afryki

Zambezi – czwarta największa rzeka Afryki – po ulewnych deszczach wystąpiła z brzegów, powodując najstraszniejszą od pół wieku powódź na południu Czarnego Lądu.

Kilkaset tysięcy ludzi jest bez dachu nad głową, a kiedy woda opadnie, zagrozi im głód. Na dodatek tropikalne deszcze i powodzie o tej porze roku nie są w tej części Afryki niczym nadzwyczajnym. W wyniku wyjątkowo tragicznych powodzi w 2000 r. w Zimbabwe, Zambii, Malawi i Mozambiku zginęło kilka tysięcy ludzi.- Normalnie powodzie zdarzały się dotąd co dziesięć lat. Tak przynajmniej było przez ostatnich sto lat – tłumaczy wyjątkowość tegorocznej powodzi Hingindo Rodrigues z urzędu ds. migracji ludności w Mozambiku. – Ale od 2006 r. Zambezi co roku wylewa i co roku mamy tu powodzie.

 

Większość meteorologów przyczynę coraz częstszych tropikalnych ulew i powodzi widzi w zmianach klimatu. W tym roku w wyniku padających od grudnia tropikalnych deszczów, poziom wody w Zambezi podniósł się aż o ponad siedem metrów. Rzeka wylała z brzegów, niszcząc wioski, pola, drogi i mosty. W niektórych miejscach Zambezi zalała wioski oddalone od niej aż o 20 km. Przepełnione deszczami, wystąpiły z brzegów także rzeki Chobe oraz Okavango – ta druga kończy bieg w pustyniach Botswany. W sztucznym jeziorze Kariba na granicy między Zambią i Zimbabwe zebrało się tyle wody, że katastrofa żywiołowa zagroziła nie tylko obydwu krajom, ale także sąsiadującym z nimi Malawi i Mozambikowi.W Angoli i Namibii, najciężej doświadczonych powodziami, dach nad głową straciło pół miliona ludzi. Dziesiątki tysięcy ludzi straciło domy w Zambii, Botswanie, Mozambiku i Malawi. Prezydent Namibii ogłosił stan wyjątkowy w zalanych regionach kraju, a rząd Zambii posłał wojsko do pomocy przy ewakuacji ludności z zalanych wsi.Powodzie są wyjątkowo niszczące, ponieważ właśnie nad życiodajną Zambezi założona została większość wiosek i pól uprawnych. Dolina Zambezi uważana jest za jeden z najżyźniejszych regionów Afryki. Powodzie, zniszczenie wiosek i pól, a także ewakuacja ludności (w Mozambiku rząd postanowił na stałe przesiedlić całe wioski) zagrozi rolnictwu, podstawie tutejszej gospodarki. Ekonomiści już dziś szacują, że tegoroczne plony w regionach zalanych powodziami będą co najmniej o dwie trzecie niższe niż w poprzednich latach. W wyniku powodzi, chłopi z doliny Zambezi stracili też tysiące sztuk bydła.Powodzie pozrywały mosty i sparaliżowały drogi. Do wielu zalanych wiosek można dostać się tylko śmigłowcem (a tych dramatycznie brakuje) albo łodzią. Jezioro o powierzchni kilkuset kilometrów kwadratowych zalało przejście graniczne w Kazaguli, gdzie stykają się Botswana, Namibia, Zambia i Zimbabwe. Rzeki Zambezi i Okavango zalały też obozowiska i bungalowy, pobudowane dla zagranicznych turystów. Turystyka jest ważnym źródłem dochodów szczególnie dla Botswany, gdzie poza pustyniami zamieszkanymi przez plemiona Buszmenów najważniejszą podróżniczą atrakcją jest właśnie delta Okavango. Według wstępnych szacunków, głównie z Namibii i Angoli, w tegorocznych powodziach zginęło kilkaset osób. Większość utopiła się w wezbranych rzekach. Wielu zostało jednak zagryzionych przez krokodyle, hipopotamy lub śmiertelnie pokąsanych przez węże, które pojawiły się wraz z żywiołem w zalanych wioskach. W Angoli przedstawiciele władz obawiają się, że rozlane rzeki mogą roznieść po kraju tysiące min, których wciąż nie udało się rozbroić po zakończonej dopiero przed kilkoma laty wojnie domowej.Lekarze obawiają się, że liczba ofiar klęski żywiołowej może się zwiększyć, ponieważ następstwem powodzi są zwykle epidemie malarii i cholery. W tym roku szczególnie obawiano się cholery, której epidemia już jesienią wybuchła w przeżywającym gospodarczą zapaść Zimbabwe. Cholera pojawiła się już w Malawi i Mozambiku, gdzie umarło ponad sto osób, ale nie doszło do rozniesienia epidemii, a nawet w samym jej epicentrum, w Zimbabwe, liczba zachorowań zaczęła ostatnio spadać.Ulewy i powodzie przenoszą się powoli z zachodu na wschód przecinającej południe kontynentu doliny Zambezi. W Angoli, Namibii i Botswanie zaczynają podliczać straty, ale w Mozambiku dopiero biją na alarm, bowiem znad Oceanu Indyjskiego nadciągają na ląd tropikalne sztormy.

 

Wojciech Jagielski, Gazeta Wyborcza

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu