W Legii miał grać Emenike [wywiad]

afryka.org Wiadomości Sport W Legii miał grać Emenike [wywiad]

W sobotę w katowickim “Sporcie” ukazał się mój wywiad z Emmanuelem Ekwueme. “Tolek”, który z reprezentacją Nigerii wywalczył trzecie miejsce w Pucharze Narodów w 2004 roku, opowiada o tegorocznym turnieju, o tym, kto jego zdaniem wygra w finale i o tym, że parę lat temu był temat gry w Legii Warszawa wielkiej gwiazdy “Super Orłów” Emmanuela Emenike! Oto treść rozmowy.

– Jest pan zaskoczony przebiegiem turnieju?

Emmanuel Ekwueme: – Tak, bo wiele się na nim dzieje. Przede wszystkim zaskakują porażki wielkich faworytów, jakimi są ekipy Wybrzeża Kości Słoniowej czy Ghany.

Czy większym zaskoczeniem są ich porażki czy też postawa takiego zespołu, jak Burkina Faso?

– Turnieje mają to do siebie, że żeby osiągnąć w nich sukces trzeba być skoncentrowanym i skupionym cały czas. Wystarczy jeden słabszy moment czy mecz i jest po wszystkim. To właśnie spotkało faworytów, a wykorzystali to inni, w tym reprezentacja Nigerii.

No właśnie, co można powiedzieć o zupełnie odmienionej drużynie “Super Orłów”?

– Nie powiem, że mamy najwspanialszy zespół, ale jednego nie można tej drużynie odmówić: chodzi o boiskową dyscyplinę i konsekwencję. To moim zdaniem klucz do sukcesu, a tego brakło Ghanie czy Wybrzeżu Kości Słoniowej. Wygrana z WKS w ćwierćfinale w wielkim meczu była dla wielu niespodzianką. Byłem w kraju w pierwszej fazie Pucharu Narodów. Piłkarze i selekcjoner Stephen Keshi byli pod ostrym ostrzałem. Dostawało się im przede wszystkim za to, że nie strzelają goli. Cudów jednak nie można oczekiwać. Przecież Keshi pracuje z tą kadrą od niedawna. Trener, pomimo krytyki, konsekwentnie bronił i broni swoich zawodników. Ci walczą teraz za niego i odpłacają dobrą grą, a Keshi udowadnia, że jest właściwą osobą na właściwym miejscu. Ten sukces, to w dużej mierze jego zasługa. Ten były piłkarz wie doskonale, jak prowadzić, motywować i utrzymać dyscyplinę w zespole podczas takiego turnieju, jak Puchar Narodów.

Finał przeciwko Burkina Faso nie wydaje się trudnym spotkaniem. Wasz rywal ma zagrać przecież mocno osłabiony?

– Nie można tak powiedzieć i myśleć. Burkina Faso pokazała na co ich stać, już choćby w pierwszym meczu z nami, kiedy wyrównali w samej końcówce, a pokonanie w półfinale tak silnego zespołu, jak Ghana, mówi samo za siebie. Nigerię czeka ciężki mecz w niedzielę.

W Burkina Faso gra Prejuce Nakoulma. Co pan sądzi o tym zawodniku?

– Grałem przeciwko niemu kiedyś w spotkaniu Znicz Pruszków – Górnik Łęczna. Wszedł na boisko w drugiej połowie i był najlepszy na boisku. To wtedy zwróciłem na niego uwagę. W niedzielę też będziemy musieli go pilnować.

Grał pan w zespole narodowym podczas Pucharu Narodów w 2004 roku, kiedy w składzie mieliście takich piłkarzy, jak Okocha i Kanu. Dlaczego wtedy nie udało się wam wygrać?

– Uważam, że była to najmocniejsza drużyna w naszej historii. Powinniśmy byli zwyciężyć, ale gospodarze z Tunezji byli wtedy tak zdesperowani, żeby odnieść sukces, że w półfinale robili wszystko co możliwe, żeby z nami wygrać. Łącznie z tym, że nie odegrali naszego hymnu przed spotkaniem z nami. Przez takie pozaboiskowe zabiegi nie udało się wtedy zwyciężyć.

Gra któregoś z piłkarzy podczas tegorocznego turnieju szczególnie zwróciła pana uwagę?

– Turniej wykreował kilku piłkarzy. Nie mówi o takich gwiazdach naszej ekipy, jak Ideye, Emenike czy Mikel, bo ich wszyscy znają. Ale już taki Musa z Enugu Rangers, który w środku pola odwala pracę za Mikela, naprawdę świetnie się prezentuje. Podoba mi się też gra napastnika z Mali z numerem 10 (chodzi o Modibo Maigę – przyp. aut) czy młodego Atsu z Ghany.

A co z poziomem turnieju? Wielu fachowców u nas krytykuje poziom meczów Pucharu Narodów…

– Śmieszą mnie takie komentarze. Futbol zmienia się z każdym dniem. To teraz wielki biznes. Kto dba o to, żeby pięknie grać? Taka Argentyna ma w składzie Messiego, ale nic nie potrafi wygrać. Drużyny grają, jak grają, bo liczy się wyniki.

Patrząc na turniej zastanawiam się czy w naszej lidze nie mogłoby grać więcej utalentowanych piłkarzy z Czarnego Lądu…

– Też tak sądzę. Problemem są jednak kwestie administracyjne, a raczej te z otrzymaniem wizy. Polska ambasada w Nigerii robi ogromne problemy z ich wydawaniem. A piłkarze nie mają zamiaru długo czekać, więc wyjeżdżają do innych krajów. Wiem, że był temat gry w Legii Warszawa naszej obecnej gwiazdy Emmanuela Emenike. Grę w Polsce doradzał mu nasz były reprezentant i trener kadry Samson Siasia. Sprawa zaczęła się jednak komplikować i Emenike zamiast do Polski wyjechał do Turcji. To jeden z przykładów.

Michał Zichlarz, Afrykagola.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu