Świat Głodnych ludzi

afryka.org Bez kategorii Świat Głodnych ludzi

Ceny żywności na całym świecie wystrzeliły: ryż podrożał w ciągu ostatnich 12 miesięcy średnio o ponad 80 proc., pszenica – aż o 130. Dla najuboższych, którzy muszą przeżyć za mniej niż dolara dziennie i wydają całe dochody na jedzenie, to dramat

Ceny żywności na całym świecie wystrzeliły: ryż podrożał w ciągu ostatnich 12 miesięcy średnio o ponad 80 proc., pszenica – aż o 130. Dla najuboższych, którzy muszą przeżyć za mniej niż dolara dziennie i wydają całe dochody na jedzenie, to dramat. Takich ludzi na świecie jest ponad 1,1 miliarda. Droższa żywność to coraz więcej protestów – na Haiti w zamieszkach żywnościowych zginęło pięć osób, w Kamerunie w lutym w krwawych buntach przeciwko wysokim cenom zginęły 24 osoby. Organizacje praw człowieka szacują liczbę ofiar na ponad 100. Strajki w Bangladeszu, rozruchy w państwach Afryki są na porządku dziennym. – Mamy globalny kryzys, w państwach najuboższych i rozwijających się sytuacja jest krytyczna – przyznał w poniedziałek sekretarz generalny ONZ, Ban Ki-Moon. I choć państwa zamożne uruchomiły już pomoc żywnościową, to głód znowu jest jednym z najpoważniejszych problemów globalnych. Tylko w tym roku do 840-milionowej rzeszy głodnych może dołączyć kolejne 100 mln ludzi. – To armia, która będzie walczyła o przetrwanie – ostrzegają eksperci. Czy będą kolejne bunty z powodu wysokich cen żywności i czy te ceny spadną? – wyjaśnia "Gazecie" ekspert FAO, ONZ-owskiej Organizacji ds. Żywności i Rolnictwa Maciej Kuźmicz: W kilkudziesięciu państwach zamieszki, na całym świecie lawinowo rosną ceny żywności, supermarkety w USA i Izraelu racjonują ryż. To już klęska głodu? Abdolreza Abbasian: Nie, o klęsce głodu na globalną skalę nie można jeszcze mówić. Ale zamieszek będzie coraz więcej. Jakie są przyczyny wzrostu cen? Żywność drożeje z wielu powodów. Na obecny szybki wzrost cen złożyło się kilka przyczyn. Mieliśmy parę lat nieurodzajów i klęsk żywiołowych w państwach eksportujących żywność. Australia boryka się z suszą, jakiej wcześniej nie widziano, powodzie w Ameryce Południowej. Najpierw w górę poszły ceny kukurydzy, potem pszenicy, soi i ryżu. Teraz drożeje też mięso i mleko. Tylko zła pogoda miała wpływ na wzrost cen? – Także wzrost cen paliw, wtedy droższy jest transport żywności. Nie bez znaczenia jest również kryzys finansowy. Ceny akcji zaczęły spadać i inwestorzy zainteresowali się bezpiecznymi lokatami pieniędzy. A te bezpieczne lokaty to m.in. surowce, czyli także żywność. No i chyba najważniejszy czynnik, o którym zawsze się zapomina – zmiana liczby ludności i zmiana nawyków żywieniowych. Przecież globalna populacja cały czas rośnie, to coraz więcej ludzi do wyżywienia. A ci, którzy byli biedniejsi, dziś mogą sobie pozwolić nie tylko na miskę ryżu, ale też na mięso. A biopaliwa, o których tyle się mówi? – Produkcja biopaliw jest ważna o tyle, że pola, które mogłyby zostać przeznaczone pod zwykłe uprawy dla ludzi, są przeznaczane np. pod kukurydzę, z której wytwarza się komponenty do biopaliw. Ale moim zdaniem wpływ biopaliw na wzrost cen żywności jest mniejszy, niż się powszechnie uważa. Które państwa będą najbardziej dotknięte kryzysem żywnościowym? – Najważniejsze jest nie to, które państwa, ale to, które grupy ludności ucierpią. Przede wszystkim ci, którzy wydają na żywność największą część swoich dochodów. Np. w państwach Afryki Subsaharyjskiej na jedzenie wydaje się nawet 80-90 proc. zarobków! World Food Programme szacuje, że głód może w tym roku dotknąć dodatkowe 100 mln ludzi. – To możliwe. Najbardziej zapalne punkty to Azja i Afryka. Kiedy ceny żywności spadną? – Na razie będą tylko nieco wolniej rosnąć, jeśli pogoda i plony będą dobre. To nasza jedyna nadzieja. Państwa Unii Europejskiej mogą mieć dobre zbiory, w Australii w końcu sytuacja zaczyna się poprawiać. Wtedy będzie nieco lepiej. Jak wyjść z matni wysokich cen? – Farmerzy zauważą, że bardziej opłaca się produkować, zaczną uprawiać więcej – i ceny spadną. Poza tym liczymy na to, że tegoroczne żniwa będą lepsze od ubiegłorocznych. Ale cudu nie będzie. Nie można skokowo zwiększyć produkcji żywności. Wygląda na to, że droga żywności zostanie z nami na dłuższy czas. Rozmawiał: Maciej Kuźmicz Źródło: Gazeta Wyborcza

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

 Dokument bez tytułu