Suazyjskiej rewolucji ciąg dalszy

afryka.org Wiadomości Suazyjskiej rewolucji ciąg dalszy

W Suazi protestowali przeciwnicy monarchii. Ich manifestacja zwołana za pomocą mediów społecznościowych została jednak zablokowana przez policję, i do zapowiadanego powstania przeciwko królowi nie doszło.

Przygotowania

Zaczęło się od wezwania do masowego protestu. Za jego organizacją stali użytkownicy mediów społecznościowych, którzy datę powstania przeciwko władzy wyznaczyli na 12 kwietnia. Termin protestu przyspieszyli jednak członkowie związków zawodowych i organizacji studenckich, a także członkowie politycznej opozycji wobec króla, która jest w Suazi zakazana. Wszyscy domagali się demokracji i reform ekonomicznych.

Ostatecznie termin wyznaczono na 18 marca, wzywając do rozpoczęcia buntu w piątek. Jedną z jego form miało być odstąpienie od pracy i uczestnictwa w zajęciach szkolnych. Protestujących wsparł tez południowoafrykański ruch na rzecz solidarności z Suazi. Buntownicy po raz kolejny postanowili wytknąć królowi Mswati III zbyt duży luksus, wykorzystywanie środków publicznych wyłącznie do prywatnych celów, i pogarszający się stan suazyjskiej gospodarki. Dlatego zdanie przeciwników monarchii nadszedł najwyższy czas do przeprowadzenia demokratycznej rewolucji, która zakończy okres rządów absolutnych.

Inicjatorzy protestów podkreślili, że stracili już zaufanie do obecnego reżimu. Wśród planów na najbliższą przyszłość wskazywali potrzebę powołania rządu tymczasowego, który w porozumieniu z Suazyjczykami przygotuje demokratyczną konstytucję. I studentów i związkowców, irytują wzrastające wydatki królewskiego dworu, przy jednoczesnych planach zwolnień w sektorze publicznym i cięć w wydatkach, w tym na opiekę społeczną, edukację i opiekę medyczną.

Jednocześnie przeciwnicy króla wezwali do współpracy wojsko i policję, zachęcając służby mundurowe do przejścia na ich stronę. Zapowiedzieli też, że nie będą uciekać się przed użyciem siły w obronie własnej, jeśli policjanci i żołnierze zaatakują ich z rozkazu króla. „Za nami stoją młodzi Suazyjczycy, ci w kraju, i ci poza jego granicami” – informowali organizatorzy protestu. Na ich postawę nie bez wpływu była deklaracja prezydenta RPA, Jacoba Zuma, który powiedział, że nie będzie wspierał króla Suazi, i nie dojdzie do powtórki scenariusza z Bahrajnu, gdzie tamtejszego monarchę wsparli Saudyjczycy, pomagając w tłumieniu buntu. RPA zajęło w ten sposób stanowisko w sprawie fali protestów, które przetoczyły się przez północ Afryki, a być może staną się również udziałem Suazi.

Piątkowa „rewolucja”

18 marca, zgodnie z zapowiedziami, na ulice największego suazyjskiego miasta Manzini wyszło 10 tysięcy przeciwników króla Suazi. Drogę zastąpiła im policja. Z postulatami demokratyzacji kraju i reform zostali zablokowani przez silnie uzbrojone, policyjne oddziały. W samym Manzini zostało rozlokowanych aż 20 tysięcy żołnierzy i policjantów, którzy mają chronić króla przed jego przeciwnikami.

Manifestanci są przekonani, że policja postara się stłumić protest. Tak stało się w poprzednim roku. Mimo to, opozycja wobec króla wezwała społeczność międzynarodową do wsparcia jej żądań, których celem jest obalenie monarchii i wprowadzenie demokracji. Przeciwnicy monarchy wierzą, że w końcu uda się doprowadzić do zmian. Król Mswati nadal pozostaje u władzy.

mm

 Dokument bez tytułu