Sądny dzień Bafana Bafana

afryka.org Wiadomości Sport Sądny dzień Bafana Bafana

Już dziś wieczorem okaże się czy reprezentacja RPA zdoła przebrnąć grupową fazę Pucharu Konfederacji. Po przekonującym zwycięstwie nad Nową Zelandią większość Południowoafrykańczyków już widzi swoją drużynę narodową w półfinale turnieju. Jednak zanim organizatorzy Pucharu Konfederacji będą mogli obwieścić światu wielki sukces afrykańskiego futbolu, czeka ich spotkanie z mistrzami Europy – Hiszpanią.

By być pewnym awansu piłkarze RPA w dzisiejszym meczu muszą wywalczyć co najmniej jeden punkt. W przypadku porażki z Hiszpanami, Bafana Bafana cały czas zachowują szansę na półfinał, lecz ich los zależeć wtedy będzie od wyniku meczu Iraku i Nowej Zelandii.

W RPA nikt jednak nie wyobraża sobie by miejscowych piłkarzy mogło zabraknąć pośród 4 najlepszych drużyn turnieju. Po tym jak Bafana Bafana rozprawili się z mistrzami Oceanii pewnie wygrywając 2-0, w południowoafrykańskiej drużynie panują doskonałe nastroje.

Szkoleniowiec reprezentacji RPA zdaje sobie jednak sprawę, że Hiszpania i Nowa Zelandia to przeciwnicy zupełnie innego kalibru. „Muszę sprowadzić moich piłkarzy na ziemię. Powinni skoncentrować się na następnym meczu, zamiast świętować zwycięstwo z poprzedniej kolejki” przestrzegał Joel Santana. „To dla nas wielki mecz, nie tylko dlatego, że możemy zagwarantować sobie awans do półfinałów. Przede wszystkim będzie to wspaniała okazja, by zagrać z jedną z najlepszych drużyn na świecie. Darzymy ich ogromnym szacunkiem, lecz na pewno się ich nie boimy” deklarował Brazylijczyk.

Kluczem do korzystnego rezultatu pojedynku z Hiszpanią może okazać się strzelecka skuteczność Południowoafrykańczyków. W poprzednich dwóch meczach piłkarze RPA seryjnie marnowali okazję do zdobycia bramki. To właśnie przez rażącą nieskuteczność Bafana Bafana mimo wyraźnej przewagi nie byli w stanie pokonać Iraku. W meczu z Nową Zelandią w prawdzie udało im się dwukrotnie skierować piłkę do siatki, ale do policzenia niewykorzystanych stuprocentowych sytuacji nie starczyłoby palców dwóch rąk. Dość powiedzieć, że lider drugiej linii reprezentacji RPA – Teko Modise, który w południowoafrykańskiej lidze strzela bramki jak na zawołanie, podczas Pucharu Konfederacji zyskał miano najczęściej pudłującego piłkarza turnieju.

Honor południowoafrykańskich strzelców ratuje jedynie Bernard Parker, który do tej pory dwa razy zdołał pokonać bramkarza rywali. Paradoksalnie to właśnie najskuteczniejszego gracza RPA najostrzej krytykowano za… nieskuteczność. Po fatalnym występie w meczu z Irakiem, gdy Parker nie dość, że nie potrafił strzelić bramki, to na dodatek skutecznie uniemożliwiał to swoim kolegom, wielu kibiców domagało się odsunięcia go od pierwszej jedenastki. Santana nie stracił jednak zaufania do napastnika Crveny Zvezdy i w następnym meczu znalazł dla niego miejsce w wyjściowym składzie. Parker odpłacił trenerowi strzelając dwie bramki i zostając niekwestionowanym bohaterem meczu. „To była dla mnie wielka ulga. W meczu z Irakiem bardzo się starałem, chyba nawet za bardzo, pewnie dlatego nic mi nie wychodziło. Jednak po tym jak zobaczyłem, że nie straciłem miejsca w drużynie odzyskałem pewność siebie i już przed meczem z Nową Zelandią byłem pewny, że się przełamię” – stwierdził Parker.

Bohater meczu z mistrzem Oceanii planuje podtrzymać swoją skuteczność również w dzisiejszym spotkaniu. „Hiszpania to najlepsza drużyna na świecie. Są mistrzami Europy i faworytami turnieju, jednak to nas nie przeraża. Zagramy z nimi w naszym stylu i będziemy jeszcze bardziej pewni siebie” obiecywał najskuteczniejszy strzelec RPA.

psp

Więcej o Pucharze Konfederacji w serwisie RPA 2010.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu