RPA 2010: Dlaczego Puchar zostanie w Afryce?

afryka.org Wiadomości Sport RPA 2010: Dlaczego Puchar zostanie w Afryce?

Od czasu pamiętnego występu kameruńskich Nieposkromionych Lwów na Mistrzostwach Świata w 1990 roku, przed każdym następnym Mundialem mówi się, że będzie on dla Afryki przełomowy. Co cztery lata przepowiada się, że afrykański futbol na stałe dołączy do ścisłej światowej czołówki, jednak do tej pory żadna reprezentacja z Afryki nie podniosła poprzeczki wyżej niż Kamerun w 1990 roku. Wiele wskazuje jednak na to, że rok 2010 może być dla Afryki przełomowy.

W zbliżającej się rozgrywce o Mistrzostwo Świata afrykańskie drużyny będą mieć w ręku karty, którymi nigdy wcześniej nie dysponowały. Tekst ten stanowi początek cyklu artykułów, które odpowiedzą na pytanie: dlaczego po 2010 roku Puchar zostanie w Afryce?

Powód 1: Atut własnego boiska

Pierwsze Mistrzostwa Świata z 1930 roku rozegrane były w Ameryce Południowej, cztery lata później trafiły na Stary Kontynent. W 1970 roku Mundial pierwszy raz zagościł w Ameryce Północnej a w 2002 roku w Azji. Afryka na swoja kolej musiała czekać 80 lat. W 2004 roku Sepp Blatter ogłosił, że gospodarzem Mistrzostw Świata 2010 będzie Republika Południowej Afryki. Decyzja ta była powodem do radości nie tylko dla mieszkańców RPA ale i całego kontynentu afrykańskiego. Po raz pierwszy w historii piłki nożnej Puchar Mistrzostw Świata trafi do Afryki. Jej mieszkańcy mają nadzieję, że zostanie tam przynajmniej na cztery lata.

Do tej pory tylko pięć razy zdarzyło się, że tytuł zdobyła drużyna spoza kontynentu, na którym organizowane były Mistrzostwa (w 1958, 1970, 1994, 2002 – Brazylia i 1986 – Argentyna). Co więcej zwycięzcami co trzeciego Pucharu byli gospodarze turnieju – ostatni raz… dwie edycje temu we Francji.

Południowoafrykańscy Bafana Bafana już raz udowodnili co oznacza dla nich atut własnego boiska. Przed Pucharem Narodów Afryki w 1996 roku nawet najwięksi hazardziści nie odważyliby się postawić na gospodarzy. Jednak grając na własnym terenie, przy żarliwym wsparciu rodaków, Bafana Bafana przeżyli prawdziwą eksplozję formy. W całym turnieju stracili tylko dwie bramki, a w finałowym meczu, przy fanatycznym dopingu 80-tysięcznej publiczności, pośród, której zasiadał sam Nelson Mandela, sięgnęli po złoto, pewnie pokonując Tunezję 2-0.

Rok wcześniej RPA było gospodarzem innej wielkiej sportowej imprezy – Pucharu Świata w rugby. Południowoafrykańscy Springboks niesieni dopingiem 65 tysięcy widzów nie pozwolili, by trofeum wraz z końcem mistrzostw opuściło Afrykę.

Dlatego wielu kibiców nie kryje nadziei, że Mistrzostwa Świata w piłce nożnej będą trzecią z rzędu wielką sportową imprezą organizowaną przez RPA, którą wygrają gospodarze. Jednak na zbliżającym się Mundialu nie tylko Bafana Bafana będą grali u siebie. Jedną z głównych cech, która charakteryzuje afrykańskich kibiców jest solidarność, dlatego w 2010 wszystkie reprezentacje kontynentu afrykańskiego będą mogły liczyć na wsparcie publiczności.

Zbliżający się Mundial, zarówno pod względem organizacyjnym, jak i sportowym jest dla całej Afryki sprawą honoru. Wszyscy zdają sobie sprawę, że wraz z najlepszymi drużynami świata na południe kontynentu dotrą, turyści, kapitał inwestycyjny i wysłannicy wszystkich światowych mediów. Korzyści z tym związane nie będą dotyczyć jedynie RPA, ale całego regionu. Jednak i w tym przypadku kij ma drugi koniec. Ewentualna porażka nie dotknie wyłącznie gospodarzy – będzie klęską całego kontynentu. Minie wiele czasu nim FIFA znów zaufa Afryce a w kolejce do organizacji Mistrzostw czekają przecież Egipt, Maroko, Libia i Tunezja. Dlatego w 2010 roku wszyscy reprezentanci Afryki grać będą w jednej drużynie.

Nie bez znaczenia jest również fakt, że na Mistrzostwach Świata zdarza się, że nie tylko kibice wspierają gospodarzy. Doskonałym przykładem jest reprezentacja Korei, która w 2002 roku została 4. drużyną świata dzięki zadziwiającej życzliwości sędziów.

Przyszły Mistrz Świata powinien jednak liczyć głównie na własne umiejętności, a tych piłkarzom z Afryki odmówić nie można. To, że afrykańska piłka ma potencjał wiadomo od dawna, niewiadomą pozostaje jedynie czas, w którym go wykorzysta. Za podpowiedź w rozwiązaniu tej zagadki posłużyć może południowoafrykańskie przysłowie:

„Nasiono czeka na swą ziemię, gdzie będzie dostrzeżone”.

psp

Przeczytaj więcej!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu