(Re)stabilizacja w Rogu Afryki (cz. I)

afryka.org Wiadomości (Re)stabilizacja w Rogu Afryki (cz. I)

Sierpień przyniósł wiele politycznych zmian w Rogu Afryki. Etiopia straciła lidera, Somalia zyskała parlament. W cyklu dwóch artykułów przedstawiamy przeobrażenia władzy w Somalii (cz. I), Etiopii (cz. II) oraz charakteryzujemy możliwe scenariusze dla regionu.

Koniec władzy tymczasowej

W kwietniu 2012 roku w Garowe liderzy Tymczasowego Rządu Federalnego, Puntlandu i Galmudug podpisali układ oficjalnie kończący rozbicie dzielnicowe Somalii. Konsensus wypracowany przed trzema miesiącami poparli przywódcy czterech największych klanów: Dir, Darod, Hawija spośród pasterskich Samaale oraz Rahanwejn z rolniczych Saab.

23 czerwca przygotowano zarys konstytucji, uchwalono ją 1 sierpnia. Za jej przyjęciem opowiedziało się 96% procent uprawnionych do głosowania. Wynik ten przywodzi na myśl rezultaty wyborów i referendów w krajach demokracji ludowej. W przeciągu kolejnych dwóch tygodni wybrano większość z 275 parlamentarzystów. Składają oni ślubowanie poselskie w turach, dowożeni do najdokładniej strzeżonego miejsca w Rogu Afryki – lotniska Unii Afrykańskiej zamienionego w prowizoryczny parlament.

Sierpień 2012 roku wyznacza kres tymczasowości władzy narzuconej z zewnętrz i ostateczne przekreślenie filarów prawnych oktrojowanych z Nairobii i Addis Abeby. Przypomnieć należy, iż gwarantem władzy utworzonego w Kenii Tymczasowego Rządu Federalnego (2004) były wojska etiopskie okupujące Somalię (od 2006 roku). Co stanowi zatem źródło legitymizacji nowych władz?

Źródła legitymizacji

Tymczasowy Rząd Federalny posiadał uznanie międzynarodowe, pozbawiony był jednak realnego mandatu społecznego. Nowo powstały parlament stanowi ciało bardziej reprezentatywne, co nie oznacza jednak izby wyłonionej na drodze powszechnych i demokratycznych wyborów. Parlament posiada za to – kluczowy dla podzielonego na klany społeczeństwa Somalii – mandat etniczno-rodowy.

Parlament wybierało blisko tysiąc przedstawicieli głównych klanów Somalii – kraju jednorodnego w wymiarze etnicznym (98% to przedstawiciele grupy etnicznej Somali) i religijnym (zdecydowana większość to sunnicy), lecz podzielonego na struktury rodowe. Akces do porozumienia liderów tradycyjnych (przywódców trzech klanów pasterskich i jednego rolniczego) oraz „panów wojny” kontrolujących autonomiczne dzielnice (Puntland, Gulmudug) zwiększa prawdopodobieństwo sukcesu. O pełnej demokratyzacji nie ma co jednak marzyć.

W Somalii brak tradycji państwowości, brak procedur i nawyków charakterystycznych dla civil society. Protetyczna kampania wyborcza prowadzona przez kilka tygodni na poziomie rodów klanowych stanowiła novum dla Somalijczyków. Plakaty, urny, ulotki – pojawiły się na ulicach miast i miasteczek. O polityce zaczęto więcej rozmawiać. Rodzi się sfera publiczna, relacje ludzkie ulegają urefleksyjnieniu i udyskursywnieniu (głównie w wymiarze klanowym).

Kraj upadły

Dla zachodnich politologów Somalia stanowiła modelowy przykład colapsed / failed state. Kraj po uzyskaniu niepodległości w 1960 roku przetrwał zaledwie dziewięć lat do pierwszego zamachu stanu. Kolejne lata to rządy socjalistów, próbujących godzić islam z ideologią bloku wschodniego. W latach 90-tych Somalia znika powoli z map Globu. Pojawiają się nowe twory, kontrolowane przez „panów wojny”. Interwencje ONZ i USA jedynie potwierdzają indolencję Zachodu pozbawionego wpływu na sytuację w strategicznym Rogu Afryki.

Na początku XXI wieku sytuacja w Somalii stabilizuje się nieco – na skutek dwóch procesów: 1) wzrostu znaczenia Unii Trybunałów Islamskich, skupiającej fundamentalistów muzułmańskich, oskarżanej o kolaborację z Al Kaidą; 2) utrwalenia podziału kraju na dzielnice, do których migrowali mieszkańcy centralnej części państwa. Europejczykom i Amerykanom trudno zgodzić się ze stwierdzeniem, iż najbezpieczniejszymi częściami failed state były jego obrzeża rządzone przez separatystów (np. Somaliland) oraz Mogadishu kontrolowane przez „czarnych talibów”. Lektura forów internetowych i blogów somalijskich nie pozostawia złudzeń. Somalijczycy czuli się najbezpieczniej, gdy zakres ich swobód był najwyraźniej zawężony. Model „ucieczki od wolności” Ericha Fromma znalazł po raz kolejny potwierdzenie.

„Krucjata” chrześcijańskich Etiopczyków oraz „bezbożników” z USA nie przyniosła odbudowy struktur państwowych. Dopiero wypracowanie konsensusu klanowego i nawiązanie współpracy między zbuntowanymi dzielnicami może przynieść stabilizację w Rogu Afryki.

Połowę dawnej Somalii kontrolują oddziały Unii Afrykańskiej (UNISOM), połowę – bojówki fundamentalistów z As-Shabaab. Dzihadyści powoli ustępują – przewaga wojsk etiopskich, szkolonych przez Amerykanów jest coraz wyraźniejsza. Ostatnimi ośrodkami As-Shabaab będą regiony Juba i Shabelle oraz port w Kismayo.

Możliwy scenariusz

Według zasad niedawno przyjętej Konstytucji, parlamentarzyści wybiorą prezydenta kraju. Na giełdzie politycznej pojawia się kilka nazwisk. O krążeniu elit nie ma mowy. Władzę uzyska prawdopodobnie Sheikh Sharif Sheikh Ahmed lub Abdiweli Mohammed Ali. Pierwszy polityk sprawował już urząd prezydenta. To były lider Unii Trybunałów Islamskich, który zgodził się na zmianę władzy i akces do nowego parlamentu. Lider o umiarkowanych poglądach na kwestie społeczno-ekonomiczne posiada poparcie klanu Hawije. Drugi z polityków to były premier, legitymujący się obywatelstwem somalijskim i amerykańskim, ekonomista z Harvardu. Posiada poparcie Puntlandu.

Nowy lider będzie musiał zakończyć proces „zbierania ziem” oznaczający w realiach Rogu Afryki zgodę na kompromisy z lokalnymi liderami klanów i państewek. Najtrudniej będzie mu odnowić współpracę z Somalilandem. „Zbieranie ziem” to także połączenie Mogadishu z resztą kraju, a zatem wyeliminowanie ze sceny politycznej As-Shabaab. Poparcie AMISOM, USA i Etiopii powinno ułatwić mu zadanie.

Nowe władze czeka jeszcze wiele wyzwań, zwłaszcza konieczność naprawy infrastruktury gospodarczej. Implementacja reform musi – w dłuższej perspektywie – doprowadzić do złagodzenia skutków suszy i głodu, klęsk niszczących tkankę społeczno-ekonomiczną kraju. Proces ten przebiegać będzie długo. Demokratyzacja stosunków politycznych jest hasłem potrzebnym do wydźwignięcia kraju ze stanu upadku – początek działalności nowego parlamentu i wybór prezydenta to jedynie cezury otwierające dalsze, wymagające większych starań, zmiany.

Dr Błażej Popławski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *