Polska prasa o Afryce: Bomby domowej roboty

afryka.org Czytelnia Czytelnia Polska prasa o Afryce: Bomby domowej roboty

Wiadomością tygodnia była decyzja ONZ o wysłaniu sił pokojowych do Darfuru. Pojawiło się sporo publikacji na temat sytuacji w Sudanie, jak i samej ONZ, która remontuje swoją siedzibę za miliardy dolarów. Wnikliwy czytelnik mógł też znaleźć w prasie sylwetki Polaków, którzy niezbyt pozytywnie wsławili się w Afryce.

Darfur

ONZ wyśle do Darfuru siły pokojowe. Na kontyngent złoży się 26 tysięcy żołnierzy i policjantów z ONZ i Unii Afrykańskiej. Mówi się, że to największa i najdonioślejsza akcja, historyczna i bezprecedensowa. Dziennik wyłuszczył jednak, że misja jest pokojowa tylko z nazwy, bo żołnierze mogą zabijać w razie potrzeby.

Dziennik doniósł także, że Darfurem zainteresowało się Hollywood, na razie jeszcze nie chce tam kręcić filmów, tylko wpłynąć na rządy, by udzieliły większej pomocy. Steven Spielberg zagroził wycofaniem się z pomocy w organizacji olimpiady w Chinach, jeśli rząd tego kraju nie zaangażuje się bardziej w rozwiązanie konfliktu. Wyborcza pisała o tym, jak Spielberg był w tej decyzji rozdarty i poddawany presji filmowców.

Sudan to także uchodźcy. Wyborcza opublikowała reportaż o tych, którzy próbują przedostawać się nielegalnie z Egiptu do Izraela. Bardzo często z tragicznym skutkiem.

Cała operacja pokojowa ma kosztować 2 miliardy dolarów, czyli tyle ile remont siedziby i tymczasowe przeniesienie urzędników ONZ… Sprawę opisała Rzeczpospolita. Zbudowana w latach 50-tych siedziba wymaga remontu, nie spełnia już norm, a w ścianach jest azbest. Z drugiej strony, ze te pieniądze można dużo w Afryce zdziałać. Rzepa wylicza ile kóz można kupić i ile rodzin wyżywić. Sprawa budzi spore kontrowersje.

Kolejne doniesienia

Paryż zbroi Kadafiego – zagrzmiała Rzeczpospolita. Choć politycy zapewniają, że nie ma to nic wspólnego z uwolnieniem pielęgniarek, broń za 405 milionów dolarów trafi do Libii.

USA przenosi ciężar swej polityki z Bliskiego Wschodu do Afryki – pisze Wojciech Jagielski. Amerykańscy stratedzy uważają, że bezpieczeństwo narodowe USA wymaga, by w roku 2015 jedna czwarta wszystkich sprowadzanych surowców energetycznych pochodziła z tego kontynentu. Teraz widać skalę na jaką Amerykanie chcą być tam obecni.

Nigeryjscy rebelianci porywają dzieci. Mówi się już nawet o nowym porwaniowym trendzie. W Gazecie można przeczytać więcej o sytuacji kraju gdzie ścierają się interesy wielkich zagranicznych koncernów.

Wydaje się, że inflacja w Zimbabwe to dobry temat, co tydzień newsy podają jej ogromne rozmiary. Teraz mówi się, że liczba może sięgnąć 100 tysięcy procent.

Dziennik wspomina o biednych z RPA, którzy nie mając domów, osiedlają się na cmentarzach, można też obejrzeć newsa z CNN.

Podróże

Sudan pojawił się niespodziewanie jeszcze w jednym kontekście – jako miejsce na safari. W wyniszczonym wojną kraju hasają stada antylop i innych zwierząt. Newsweek wydrukował tekst o ekologu, który poszukuje zwierząt na polach bitew.

Inne magazyny piszą o Afryce na czterech kołach – czyli jak podróżować ciężarówką z turystami, porady w magazynie Podróże. Można też przeczytać o Majotcie, wyspie na końcu świata, w relacji Globtrotera.

Nie muszę chyba dodawać, że nasze zeszłotygodniowe zaklinania nic nie dały i Interia ciągle trzyma na pierwszej stronie Turystyki tekst o mzungu.

Nasi?

Sprawcą najsłynniejszego morderstwa politycznego w RPA jest Polak z pochodzenia, Janusz Waluś. W 1993 roku zastrzelił Chrisa Hani, jednego z przywódców czarnoskórej większości. Waluś odsiaduje dożywocie, ale walczy o ułaskawienie, szantażując władze wyjawienie szczegółów zamachu. Pisze o nim Wojciech Jagielski.

Ponieważ mówi się, że polscy żołnierze mogą pojechać do Konga, trzeba przedstawić jeszcze bohatera, który już tam kiedyś był. Jan Zumbach, dowódca słynnego Dywizjonu 303 napisał książkę o swoim życiu. Jednym z epizodów jest jego powojenna działalność jako najemnik w Afryce. Jak się wsławił?

Mały cytat z innej książki pt. „Sprawa honoru” – W 1962 roku został najemnikiem, organizując prymitywne lotnictwo w Katandze, zbuntowanej prowincji Konga. 5 lat później, pod pseudonimem Johnny Brown, świadczył podobne usługi w Bifarze, która odłączyła się od Nigerii. Pilotował jedyny biafrański samolot, stary B-26 z drugiej wojny światowej, a jego „bombardier” z plemienia Ibo zrzucał na nigeryjskie cele bomby domowej roboty.

Bohater?…

Jarosław Sępek 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu