Pantery z Gabonu

afryka.org Wiadomości Sport Pantery z Gabonu

Za ojca gabońskiej piłki uważa się Ojca Lefèbre, który w latach 40-tych XX wieku z wielkim zapałem dzielił się z Gabończykami swoja największą pasją – futbolem. Jednak pierwszy mecz na gabońskiej ziemi został rozegrany kilkanaście lat wcześniej, w 1927 roku w miejscu gdzie dziś znajduje się główny dworzec w Libreville

Od początku lat 60-tych pierwsza reprezentacja niepodległego Gabonu budziła respekt u rywali. Jednak na pierwsze wygrane trofeum Pantery musiały poczekać ćwierć wieku – w 1985 roku sięgnęły po puchar środkowoafrykańskiego turnieju UDEAC, wyczyn ten powtórzyły trzy lata później pokonując w finale Nieposkromione Lwy. Wygrana z Kamerunem miała wyjątkowe znaczenie z dwóch powodów: po pierwsze, było to historyczne, pierwsze zwycięstwo odniesione nad utytułowanym, północnym sąsiadem, po wtóre, Kameruńczycy byli wtedy panującymi mistrzami Afryki. Dlatego, nie może dziwić królewskie powitanie mistrzowskiej drużyny, jak i optymizm, który opanował gabońskich kibiców. Gaboński trener stulecia – Alain Da Costa Soares, który prowadził wówczas Pantery dolewał oliwy do ognia mówiąc: „Zrodził się duch reprezentacji! Powstała drużyna!”. Jednak słowa popularnego „Starego”, jak nazywano w Gabonie Da Costę, okazały się fałszywym proroctwem. Następne dwie próby awansu do najważniejszego turnieju na kontynencie ponownie spełzły na niczym a duch drużyny umarł tak szybko jak się narodził.

Lata 90.

Słabym wynikom sportowym towarzyszył nasilający się problem przemocy na stadionach oraz sankcje ze strony FIFA, która ukarała Federacje Piłkarską za niechlubny postępek Sackkoukt Charlesa, który sfałszował swoją datę urodzenia, by moc grać w młodzieżowej reprezentacji. Wobec tak wielkich problemów z krajową piłką rząd Gabonu postanowił przeprowadził czystkę w Związku Piłkarskim wymieniając wszystkich działaczy. Terapia szokowa okazała się zbawienna dla gabońskiej piłki. Nowe władze z wielkim zapałem przystąpiły do pielenia chwastów nie pozwalających rozkwitnąć krajowej piłce. W krótkim czasie uporały się z dwoma największymi problemami gabońskiego futbolu – korupcją i uzależnieniem od polityki.

Na efekty nie trzeba było czekać długo. W 1994 roku, po 27 latach starań Panterom udało się zakwalifikować do finałowej fazy Pucharu Afryki. Jednak w Tunezji na Gabończyków czekała surowa lekcja. Przegrane 0-3 z nigeryjskimi Orłami i 0-4 z Egiptem sprowadziły Pantery na ziemię. Mimo tak niekorzystnego bilansu pucharowych spotkań rywale dostrzegli potencjał reprezentacji Gabonu. Nigeryjski napastnik – Rashidi Yekini, który miał dwubramkowy wkład w zwycięstwo nad Gabonem, po meczu powiedział: „Pomimo łatwego zwycięstwa uważam, że zmierzyliśmy się z dobrą drużyną, której wartość będzie wzrastać z czasem. Dajmy im kilka lat na rozwój.”

W latach 90-tych tradycją stało się powoływanie w obliczu kryzysu reprezentacyjnego strażaka – „Starego” Da Costy. Nie inaczej było w 94. roku, gdy Pantery wróciły z Tunezji z bagażem dwóch porażek i siedmiu straconych goli. Gaboński trener stulecia nie zawiódł i awansował z Panterami do kolejnego Pucharu rozgrywanego w RPA. Rok 1996 do tej pory wyznacza szczyt formy reprezentacji Gabonu. Po zwycięstwie nad Zairem Pantery awansowały do ćwierćfinału, gdzie dopiero po rzutach karnych uległy Tunezji. Na boiskach Południowej Afryki Gabończycy zostawili po sobie bardzo dobre wrażenie a po turnieju większość, nieznanych poza Gabonem, piłkarzy z pierwszej jedenastki znalazła sobie nowe kluby w silniejszych od gabońskiej ligach.

Sukcesu z 96. roku nie udało się powtórzyć w następnych latach. Pantery nie zakwalifikowały sie do Pucharu w Burkina Faso a w 2000 roku, co prawda pojechały do Ghany i Nigerii, lecz po bezbarwnej grze wróciły na tarczy. Na marazm, który ogarnął rodzimą piłkę recepty nie miał nawet „Stary” Da Costa.

Trener

Obecny szkoleniowiec Gabończyków – Alain Giresse – do tej pory największe sukcesy święcił jako piłkarz. Francuz w latach 80-tych był jednym z wierzchołków reprezentacyjnego „magicznego kwadratu”, który wraz z nim tworzyli Michel Platini, Luis Fernández i Jean Tigana i który dał Francji brązowy medal Mistrzostw Świata oraz złoto na Mistrzostwach Europy. Jednak, gdy Giresse usiadł na trenerskiej ławce szczęście go opuściło. Reprezentację Gabonu objął w 2006 roku, po pięciu jałowych latach na stanowisku selekcjonera Gruzji. W maju tego roku po przegranych eliminacjach do Mistrzostw Afryki (imprezy alternatywnej wobec Pucharu Afryki) podał się do dymisji. Swoją decyzję argumentował obawami o bezpieczeństwo w związku z krytycznym punktem, jaki przybrało zniecierpliwienie rządnych zwycięstw gabońskich kibiców. Krajowy Związek Piłkarski zdołał jednak przekonać Giresse’a, że na gabońskiej ziemi nic mu nie grozi i Francuz postanowił dać sobie jeszcze jedną szansę.

W 2007 roku Gabon był bliski wyjazdu do Ghany na Puchar Narodów Afryki, lecz plany pokrzyżowało mu Dżibuti, które wycofało się z kwalifikacji, rezygnując z roli „czerwonej latarni” grupy. Gabon przegrał z Wybrzeżem Kości Słoniowej rywalizację o pierwsze miejsce a druga lokata dawała szanse na awans tylko w grupach czterozespołowych. Pantery zostały w domu, gdyż pod nieobecność Dżibuti ich grupa liczyła jedynie trzy reprezentacje.

Drużyna

Między słupkami bramki reprezentacji Gabonu stoi 24-letni zawodnik Dinamo Tbilisi – Didier Ovono. Bramkarz Panter przymierzany jest do roli następcy kameruńskiego króla pola karnego – Carlosa Kameni’ego w hiszpańskim Espanyolu. Jednak póki co Ovono swojego kunsztu dowodzi w gruzińskiej lidze i w reprezentacji Gabonu.

Bramkarz Gabończyków jest jednym z pięciu zawodników reprezentacji, którzy na co dzień grają w Gruzji. Oprócz Ovono za najlepszego z nich uchodzi znany z nieprzeciętnych umiejętności gry głową Georges Akiremy, który w sezonie 07/08 został uznany za najlepszego zawodnika mistrza Gruzji – Dinamo Tbilisi.

Akiremy wraz z największą gwiazdą reprezentacji Gabonu – Danielem Cousin stanowi o ofensywnej sile Panter. Cousin to były piłkarz RC Lens, z którego w 2007 roku za blisko milion funtów przeszedł do Glasgow Rangers. W ubiegłym sezonie strzelił dla Szkotów 10 bramek – pierwszą w swoim ligowym debiucie z St. Mirren, drugą w debiucie w Lidze Mistrzów w meczu z Olimpique Lyon. Mimo tak dobrego startu w drużynie Rangersów, wydaje się mało prawdopodobne, żeby Cousine zagrzał na dłużej miejsce w stolicy Szkocji. Wszystko z powodu konfliktu w jaki popadł z kolegami z zespołu, po tym, jak publicznie oskarżył ich o zbyt towarzyski tryb życia przed ważnym spotkaniem z Lyonem. Zainteresowanie odkupieniem Cousina wyraził Bolton i Real Betis.

Eliminacje Angola / RPA 2010

Od ośmiu lat gabońscy kibice zastanawiają się jak to możliwe, że ich reprezentacja mimo tak wielkiego potencjału nie jest w stanie zakwalifikować się do Pucharu Afryki. Kres ich rozterkom miały przynieść tegoroczne eliminacje, lecz już po pierwszym meczu nad Panterami zawisło widmo kolejnych dwóch lat poza afrykańską czołówką. W inauguracyjnym spotkaniu uległy, bowiem Libii tracąc jedyną bramkę po samobójczym trafieniu Moise Brau. Reprezentacja Gabonu zrehabilitowała się swoim kibicom wygrywając przed własną publicznością z trzecią drużyną kontynentu – reprezentacją Czarnych Gwiazd. Mimo porażki w rewanżowym spotkaniu, trzy punkty zdobyte w dwumeczu z Ghaną przywróciły Panterom nadzieję na awans. Jeśli Gabończycy zdołają zdobyć 6 punktów w meczach z Lesoto (połowa tego planu została już wykonana) o awansie do następnej fazy eliminacji zadecyduje spotkanie z Libią. Wygrana z Zieloną Reprezentacją z północy Afryki może być początkiem marszu Panter na wyżyny afrykańskiego futbolu.

Piotrek Chmielewski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu