afryka.org Czytelnia Afryka Inaczej Niger: Co dalej?

W Nigrze wielkimi krokami zbliżają się poważne zmiany na scenie politycznej. Dobiega końca druga i – zgodnie z konstytucją – ostatnia kadencja prezydenta Mamadou Tandja.

Wiadomo jednak, że od czasu pierwszych demokratycznych wyborów prezydenckich w 1993 roku ani razu nie udało się pokojowo przeprowadzić zmiany na najważniejszym stanowisku w państwie. Sytuację dodatkowo destabilizują konflikt zbrojny na północy oraz pogłębiający się kryzys żywnościowy. Kto odegra główne role w widocznych na horyzoncie rozgrywkach politycznych i jak wpłyną one na przyszłość kraju?

Tandja trudno nazwać demokratą z przekonania, ale przez ostatnie 9 lat był głównym gwarantem spokoju politycznego i ciągłości władzy w Nigrze. Jako członek małego plemienia Kanouri, zamieszkującego tereny położone nad jeziorem Czad, skutecznie łagodził tradycyjne napięcie między dwiema największymi grupami etnicznymi kraju, Hausa i Djerma. Jako doświadczony wojskowy, dwukrotnie mianowany ministrem spraw wewnętrznych, potrafił przekonać do siebie armię, dusząc w zarodku wszelkie próby puczu. Do jego zasług należy także umiejętne manewrowanie między sprzecznymi interesami głównych mocarstw neokolonialnych, co pozwoliło mu na zwiększenie kontroli nad narodowymi zasobami naturalnymi, przede wszystkim uranem. Tandja ma jednak na swoim koncie zbyt wiele błędnych posunięć, które teraz mogą przyćmić jego osiągnięcia i okazać się decydujące dla przyszłości kraju.

Obecny prezydent został wybrany w 1999 roku jako kandydat partii Narodowy Ruch na rzecz Społeczeństwa Rozwoju (Mouvement National pour la Société de Développement), bezpośredniej spadkobierczyni reżimu wojskowego sprzed 1993, odpowiedzialnego za brutalne stłumienie protestów studenckich i powstania Tuaregów w 1990 roku. Co gorsza, Tandja ponosi osobistą odpowiedzialność za torturowanie i zamordowanie około 200 osób w maju 1990 roku podczas dowodzonej przez niego akcji odbicia z rąk tuareskich rebeliantów posterunku żandarmerii w Tchin-Tabaraden. W tej sytuacji, jest jasne, że jego wiarygodność w negocjacjach z przywódcami odnowionego w lutym zeszłego roku konfliktu na północy kraju i, tym samym, jego zdolność do pokojowego rozwiązania kryzysu są znikome. Zresztą, sam prezydent nie wykazuje najmniejszej woli porozumienia, czego dowodzą używany przez niego konsekwentnie język bezwzględnej konfrontacji, oraz stosowana przez jego administrację blokada informacyjna na relacje prasowe z działań wojennych. W zeszłym roku aresztowano trzech dziennikarzy usiłujących nawiązać bezpośredni kontakt z rebeliantami, z których jeden, Moussa Kaka, ciągle przebywa w więzieniu.

Równie niebezpieczny, a być może nawet ważniejszy dla przyszłości kraju, jest konflikt między prezydentem a jego wieloletnim współpracownikiem i premierem Nigru w latach 1999 – 2007. W Niamey mówi się, że wotum nieufności udzielone przed rokiem rządowi Hama Amadou głosami opozycji i części partii rządzącej, na skutek oskarżeń o defraudowanie publicznych pieniędzy, było w istocie intrygą Tandja, obawiającego się rosnącej popularności premiera. Komentatorzy są bowiem raczej zgodni, że urzędujący prezydent łatwo z utratą władzy się nie pogodzi, mimo deklaracji złożonej podczas wywiadu dla Le Monde z października ubiegłego roku, że nie wystartuje w następnych wyborach. Ponieważ i Tandja, i Amadou są wojskowymi i podczas swojej kariery politycznej wielokrotnie już brali udział w najróżniejszych zamachach stanu, można się spodziewać, że i tym razem nie zawahają się przed użyciem siły dla osiągnięcia swoich celów.

Wniosek – każda próba niekonstytucyjnego przedłużenia prezydentury ze strony Mamadou Tandji nieuchronnie będzie prowadzić do mocnej odpowiedzi Hama Amadou. W razie przewrotu, za byłym premierem opowie się duża część armii oraz ulica, wyjątkowo teraz skłonna do protestów z uwagi na szybko rosnące ceny żywności. Jeżeli jeszcze dorzucimy do tego niewiadomą reakcję rebeliantów z północy, otrzymamy prawdziwą mieszankę wybuchową, która może spowodować wielką tragedię. Przed nami rok pełen napięcia.

Michał Świetlik z Niamey

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu