“Nie chcę do nich wracać”

afryka.org Czytelnia Afryka Inaczej „Nie chcę do nich wracać”

W sierpniu 2007 roku mauretańskie Zgromadzenie Narodowe jednogłośnie uznało niewolnictwo za nielegalne. Jednak nadal, według danych organizacji humanitarnych, 18% z ponad 3-milionowej ludności Mauretanii nadal pozostaje niewolnikami. Nikt nie jest za to karany, a tradycyjne praktyki trwają w najlepsze.

Mattalla Ould M’Boirk pracuje dla organizacji SOS Esclaves w stolicy Mauretanii, Nawakszut. Spędził większość życia jako niewolnik i doskonale wie, co oznacza wolność. Opowiada swoją historię:

„Kiedy zobaczyłem swoją matkę i siostrę, jak były bite przez właścicieli, nie mogłem tego znieść, walczyłem i wtedy też byłem bity. Zajmowałem się bydłem i przygotowaniem opału. Wychodziłem z domu o świcie, z wielbłądami, szukałem opału i wody pitnej. Wracałem ok. północy. Naszym ‘domem’ było po prostu klepisko ogrodzone sznurkiem. Nie dostawaliśmy do jedzenia nic poza resztkami po naszych właścicielach. Byliśmy zmuszeni polować na małe zwierzęta na pustyni – jaszczurki, myszy – gotowaliśmy je i jedli, aby przeżyć. Nie mogliśmy po prostu odejść. To jest Sahara – gdybyśmy uciekli, umarlibyśmy z głodu i pragnienia. Poza tym właściciele szybko by nas dogonili – do dyspozycji mieliśmy tylko własne nogi, a oni samochody, a niewolnicy, którzy próbowali ucieczki często byli zabijani.

Bito nas, gdy zgubiliśmy wielbłąda, ale nawet, gdy ośmieliliśmy się sprzeciwić, czy usiąść na tej samej macie co właściciel. Raz, gdy z powodu burzy piaskowej straciłem kilka wielbłądów, syn właściciela zbił mnie na oczach wszystkich.

Pewnego dnia złapałem na stopa wojskową ciężarówkę, żołnierze zapytali, gdzie mogą znaleźć mleko i jedzenie do kupienia, i skończyło się na tym, że poprosiłem ich, aby nie odwozili mnie do mojego pana. Zostałem z nimi i powiedziałem, że wolę, aby mnie zastrzelili, niż wracać do mojego pana. Więc jak właściciele przyjechali i szukali mnie, żołnierze kazali im się wynosić.

Ostatecznie uciec pomogła mi organizacja SOS Esclaves. Moja rodzina nadal chce uciec, ale na razie nie ma okazji.”

maru za IRIN

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu