Na kłopoty mama

afryka.org Wiadomości Sport Na kłopoty mama

Grającego w Arce Gdynia kameruńskiego piłkarza Josepha Mawaye odwiedziła mama. Pani Louise Yanga jak może stara się pomóc synowi, który walczy o miejsce w pierwszym składzie ekstraklasowego klubu. Sam zawodnik najbardziej ucieszył się chyba z potraw przyrządzanych przez swoją matkę.

Informację o tej wizycie znalazła się w trójmiejskim wydaniu Faktu. „Familia Mawaye powinna w Gdyni doskonale się czuć, Joseph urodził się w największym mieście Kamerunu Duali , które leży nad Zatoką Gwinejską. Później jego rodzina mieszkała w innym nadmorskim mieście, Nicei.”.

24-letni zawodnik ma za sobą występy w kilku europejskich klubach. Najpierw występował w rezerwach Anderlechtu Bruksela, potem w tureckim klubie Kasimpasa, a od początku tego roku reprezentuje Arkę. Póki co nie jest jednak kluczowym zawodnikiem polskiego zespołu, a w podstawowym składzie pojawia się dosyć rzadko. Kto wie, być może wizyta mamy pozwoli napastnikowi z Kamerunu przełamać się i osiągnąć znacznie lepszą formą? A przede wszystkim trafiać wreszcie do siatki rywala, bo na razie na ligowych boiskach ta sztuka mu się jeszcze nie udała.

Wizyta mamy „Józka”, bo tak pieszczotliwie nazywają w Arce Mawaye, przypomina mi pewną historię z Nigerii sprzed kilku lat. Tam w jednej z głównych ról też wystąpiła mama.

Chodzi o piłkarza o nazwisku Uchenna Eze. Piłkarz wyjechał na testy do izraelskiego klubu Maccabi Tel Aviv. Wydawało się, że podpisze tam upragniony kontrakt, kiedy sprawy przybrały bardzo przykry dla niego obrót.

Na jego relację natknąłem się w lutym 2005 roku w gazecie „Sports Souvenir”. Byłem wtedy akurat w Lagos. Oto słowa piłkarza. – Przed jednym z meczów kontrolnych podszedł do mnie piłkarz z Ghany, który tam akurat wtedy występował. Wcześniej w ogóle się do mnie nie odzywał i był nieufny, a tu nagle szepcze mi do ucha miłe słowa. Poczułem się dziwnie i zrobiło mi się słabo, a w trakcie tak ważnego dla mnie meczu kompletnie nic mi nie wychodziło – relacjonował Uchenna Eze.

Co oczywiste z kontraktu w klubie z Izraela nic nie wyszło. Sam piłkarz z Nigerii oskarżył futbolistę z Ghany o satanistyczne praktyki, a po powrocie do domu szukał pomocy nie u kogo innego, jak u matki. Pani Eze wręczyła mu specjalny olejek, aby jej syn mógł się oczyścić ze złego czaru rzuconego przez piłkarza z Ghany.

Michał Zichlarz,
Afrykagola.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu