Mój dzień w Polsce – cz. 18 – Patricia Ngimbi z Kongo-Kinszasa

afryka.org Czytelnia Afryka Inaczej Mój dzień w Polsce – cz. 18 – Patricia Ngimbi z Kongo-Kinszasa

Witam wszystkich. Nazywam się Patricia, mam 18 lat i pochodzę z Kongo-Kinszasa. Urodziłam się w Lumumbashi i tam też mieszkałam do 13 roku życia.

Bardzo kocham to miasto, ponieważ mam tam swoich przyjaciół. Poza tym to bardzo piękne miejsce, piękniejsze nawet niż stolica Kongo, Kinszasa. W Lumumbashi ludzie są bardzo towarzyscy, ale nie interesują się nie swoimi sprawami. W przeciwieństwie do Kinszasy, gdzie wszyscy są trochę zwariowani i spędzają czas na plotkowaniu. Żyłam trochę w Kinszasie, kilka miesięcy i bardzo brakowało mi Lumumbashi.

Kiedy skończyłam 13 lat przeprowadziliśmy się do Włoch, ponieważ moi rodzice są dyplomatami. Włochy to mój drugi dom. Kiedy tam przyjechałam, miałam dużo problemów z zawieraniem przyjaźni i potrzebowałam roku, żeby do kogoś się odezwać. Ale w końcu, pewnego dnia spotkałam przyjaźń mojego życia – Muriel, która też pochodzi z Kongo. Z nią spędziłam najlepsze chwile i to ona jest moją najlepszą przyjaciółką. Włochy to bardzo piękny kraj, kocham to państwo, uwielbiam makaron, mozarellę, muzykę włoską a mój ulubiony piosenkarz to Tiziano Ferro, ponieważ kiedy śpiewa, zaczynam od razu tańczyć.

Od siedmiu miesięcy jestem w Polsce, ale dalej brakuje mi mojego domu, przyjaciół ze szkoły i języka włoskiego. Kiedy przyjechałam do Polski bałam się, że nie zdobędę tu przyjaciół, czyli tego samego, co spotkało mnie we Włoszech. Kiedy przyjechałam, nie znałam absolutnie nikogo i to było bardzo trudne dla mnie, ponieważ nigdzie nie mogłam wyjść ani z nikim porozmawiać. Z czasem przyzwyczaiłam się do zaistniałej sytuacji i zdobyłam wielu znajomych, których uwielbiam, ponieważ dali mi dużo odwagi i ciągle to robią. Dzięki nim mam siłę do stawiania czoła codziennym problemom. Chciałabym tu wymienić imię jednej osoby, która jest mi szczególnie droga i nazywa się Tefy. Tefy jest dla mnie bardzo ważny, ponieważ próbował mi pomóc, kiedy naprawdę tego potrzebowałam. Jest najlepszym przyjacielem, jakiego kiedykolwiek miałam.

Jestem nadal uczennicą i na szczęście w szkole wszystko układa się znakomicie. Moi szkolni koledzy są dla mnie bardzo życzliwi i otwarci na poznanie mojej kultury. Obecnie mam bardzo dobry kontakt również z nauczycielami, ale nigdy nic nie wiadomo, wszystko się może zmienić.

Wcześniej Polska stanowiła dla mnie problem, ale teraz już jest wszystko w porządku. Bardzo lubię język polski. Jeszcze nie próbowałam wielu rzeczy z kuchni polskiej, ale uwielbiam zupy, ponieważ są bardzo smaczne. Brakuje mi z kolei muzyki, najlepszej przyjaciółki, codziennego wychodzenia z domu i świąt.

Mam jedną koleżankę Polkę, z którą spędzam dużo czasu, rozmawiając o wszystkim. Muszę też przyznać, że integracja w Polsce była dla mnie łatwiejsza niż we Włoszech.

Nie lubię w Polakach tego, że są nieśmiali wobec dziewczyn. Są tu też Afrykańczycy, którzy są w związkach z Polkami i jestem poniekąd zazdrosna.

Jestem dumna z bycia Kongijką. Kongijczycy są inni od Polaków. Zauważyłam, że tutaj młodzi są bardziej niegrzeczni i nieposłuszni w stosunku do rodziców. U nas z kolei rzeczą bardzo ważną jest to, że dziecko, zanim skończy 18 lat musi słuchać tego co powiedzą właśnie rodzice. Rodzice mogą wychowywać swoje dzieci na różne sposoby, między innymi dawać klapsy. To dla naszego dobra i edukacji, nawet jeśli dzieci nie rozumieją tego na początku i chcą więcej wolności. Dla porównania w Europie ludzie mają więcej swobody w robieniu tego, co chcą i nie słuchają rodziców. Z jednej strony, podoba mi się to, ponieważ lubię być odpowiedzialna za swoje czyny, ale jakkolwiek by to zabrzmiało, brakuje mi tego, jak mama na mnie krzyczy, bo czuję wtedy, że mnie kocha i chce mnie wychowywać.

Odkąd jestem w Polsce, nie umawiałam się jeszcze z żadnym chłopakiem, ponieważ chłopcy, którzy mi się podobają są już zajęci i czekam ciągle na mężczyznę mojego życia, nawet jeśli wydaje mi się, że już go znalazłam. Jest jeden chłopiec tu w Polsce, który, mogę rzec, złamał mi serce, ale ciągle mam nadzieję, że wszystko się zmieni i jakoś ułoży.

Patricia Ngimbi,
Kongo-Kinszasa

Rozmawiała Catherine Kasima Kanda

Przeczytaj poprzednie części cyklu “Mój dzień w Polsce”. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu