Moim zdaniem: “Wielcy” Afrykańscy Przywódcy

afryka.org Czytelnia Czytelnia Moim zdaniem: “Wielcy” Afrykańscy Przywódcy

W Kenii zbliżają się wybory prezydenckie, które są tematem większości artykułów w tutejszych gazetach. W dotychczasowej historii tego kraju było trzech przywódców – Jomo Kenyatta, Daniel Arap Moi i Mwai Kibaki – oraz jedna przemilczana – nie wspomina się o niej w podręcznikach do historii – nieudana próba zamachu stanu. Czytając kenijskie gazety nasuwa się pytanie: Jakie cechy powinien posiadać idealny przywódca?

Odpowiedź nie jest prosta… w historii kontynentu afrykańskiego kilka postaci zyskało opinię „wielkich” przywódców, lecz ich postępowanie do idealnych nie należało. Odznaczali się ignorancją, niekompetencją, pazernością, niejednokrotnie zyskiwali opinie osób szalonych.

Pierwszy Amin

Pierwsze miejsce w rankingu zajmuje „Big Daddy”. Idi Amin nazywany także „Butcher of Africa” lub „Lord of All the Best of the Earth and Fishes of the Sea” przez kilkanaście lat sprawował niezwykle krwawe rządy w Ugandzie. Jego kontrowersyjne zachowanie stało sie tematem wielu anegdot, a cechujący je absurd doprowadzil do mitologizacji jego osoby. Jedna z ciągle powracających opowieści stała się tematem filmu fabularnego „Ostatni Król Szkocji”.

Na drugim Bokassa

Dobrym przyjacielem Idi Amina był Jean-Bedel Bokassa. Ten drugi afrykański cesarz (po Hajle Selassie), trzynasty apostoł, którego imię sławiło niezliczoną liczbą miejsc, rządził Republiką Środkowoafrykanską. Całymi dniami przesiadywał na swym złotym tronie, wieczorami zaś wizytował więzienia i znęcał się fizycznie nad skazanymi.

Trzeci był Mobutu

Kolejnym przywódcą, który niechlubnie zapisal się na kartach historii kontynentu afrykańskiego, był Mobutu Sese Seko Nkuku Ngbendu wa Za Banga. Postępując według maksymy „państwo to ja” wydawał państwowe pieniądze na „drobne” przyjemności. Należał do wielbicieli wina oraz przysmaków kuchni francuskiej, które przywoził rządowymi samolotami do Zairu.

Poza podium

Wysoką pozycję na mojej liście zajmuje także Macias Nguema. Od 1968 roku rządził on Gwineą Równikową. Ten niewykształcony syn znachora zakazał stosowania zachodniej medycyny w leczeniu malarii oraz przywrócił działalność tajnych stowarzyszeń. Podczas jego okrutnych i krwawych rządów zginęło ponad sto tysięcy mieszkańców tego niewielkiego kraju. W połowie lat siedemdziesiątych w Gwinei Równikowej doszło do nieudanej próby zamachu stanu, która stała się inspiracją dla Fredericka Forsytha do napisania książki „Psy Wojny”.

Do listy największych tyranów dodałabym jeszcze nazwiska takich osób, jak Mengistu Haile Mariam (Etiopia), Yahya Jammeh (Gambia), Jonasa Savimbi’ego (Angola), Saniego Abachy (Nigeria) i Charlesa Taylora (Liberia), którego postać także stała się motywem filmu fabularnego „Lord of War”.

Życie tych ludzi stało się inspiracją do napisania kilkunastu książek i nakręcenia kilku filmów. Fikcja i rzeczywistość zlały się w jedną całość. Wiele kampanii wyborczych przybiera podobną postać… trudno odróżnić niemożliwe od możliwego, prawdziwe od nieprawdziwego. Miejmy jedynie nadzieje, że kenijscy wyborcy lepiej się z tym uporają niż świadkowie wydarzeń, które miały miejsce za rządów „największych” przywódców afrykańskich XX wieku.

Aleksandra Gutowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 Dokument bez tytułu