Menezes: Portugalczyk z paszportem Sao Tome

afryka.org Czytelnia Poznaj Afrykę! Menezes: Portugalczyk z paszportem Sao Tome

Po wieloletnich rządach Pinto da Costa (1975-1991) i dwóch kadencjach Miguela Trovoada (1991-2001) do władzy na Wyspach Świętego Tomasza i Książęcej, doszedł Fradique de Menezes. Po raz pierwszy mieszkańcy tego wyspiarskiego państwa wybrali go w 2001 roku. Pięć lat później został prezydentem na drugą, przewidzianą w konstytucji kadencję.

Menezes to zamożny eksporter kakao, typowy człowiek biznesu – czytamy w różnych informacjach prasowych na jego temat. Pieniądze utorowały mu drogę na polityczne salony. Jednak czy tylko fortuna zdecydowała o jego pozycji na Sao Tome?

Z pewnością pieniądze pomogły w karierze polityka, uwieńczonej reelekcją na prezydenta wysp. Z drugiej strony Menezes jest osobą wykształconą. Studiował w Portugalii i w Belgii. Zdobył też doświadczenie w służbie publicznej wykonując obowiązki ministra spraw zagranicznych i ambasadora.

Wybory

Kiedy w 2001 roku postanowił wystartować w wyborach prezydenckich okazało się, że jest pewien problem, z którym Menezes nie mógł sobie tak łatwo poradzić. Na Sao Tome, gdzie wciąż żywa jest pamięć o czasach portugalskiej okupacji, pochodzenie kandydata na prezydenta budziło wątpliwości. Ojciec Menezesa był Portugalczykiem. Matka pochodziła z Sao Tome. W związku z tym Menezes posiadał dwa obywatelstwa – Wysp Świętego Tomasza i Książęcej oraz Portugalii.

Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, który zaczął domagać się dowodu na jego pochodzenie z Sao Tome. Pomimo, że urodził się na Wyspach, do czasu kampanii legitymował się portugalskim paszportem. Tuż przed jej rozpoczęciem przestał być Portugalczykiem i został ponownie człowiekiem z Sao Tome. To budziło wątpliwości wobec jego kandydatury.

Po zamieszaniu wokół obywatelstwa Menezes popełnił kolejny błąd. Znowu wykazał się niekonsekwencją. Najpierw zapowiadał walkę z biurokracją. Potem w swoim przemówieniu dla portugalskiego radia RDP/África powiedział, że na Sao Tome nie ma problemu korupcji. Jednak taki problem istniał, a Menezes zaprzeczając jego istnieniu stawał w kręgu podejrzanych, właśnie o korupcję.

Ostatecznie w pierwszym zwycięstwie pomógł Menezesowi ustępujący prezydent, Trovoada. Centrowe ugrupowanie tego ostatniego, Acção Democrática Independente (ADI), jak i sam Trovoado, poparli Menezesa. ADI, pomimo, że miała swojego prezydenta, była opozycją wobec parlamentarnej większości, która wtedy należała do lewicowego Movimento de Libertação de São Tomé e Príncipe/Partido Social Democrata (MLSTP-PSD).

Wybory prezydenckie w 2001 roku zakończyły się wygraną Menezesa – 56 procent głosów. Pokonał w nich kandydata lewicy, Manuela Pinto da Costa z rządzącej MLSTP-PSD – da Costa zdobył 38 procent. Pozostali dwaj rywale dostali: 3 procent – Carlos Tiny, 1 procent – Victor Monero – i 0,6 procent – Francisco Fortunato Pires. Ludzie z Sao Tome uwierzyli w to, że jeśli Menezes ma dużo pieniędzy to nie będzie drenował finansów publicznych.

Pierwsza kadencja nie należała do spokojnych. W lipcu 2003 roku doszło do wojskowego zamachu stanu, który trwał tydzień. Menezes był wtedy w Nigerii i wrócił do kraju, dopiero po podpisaniu porozumienia, przywracającego rządy demokratyczne.

Jaki jest Menezes

Menezes uchodzi za osobę gwałtowną, która często szybciej mówi niż myśli. W ten sposób skomentowano jego decyzję o wyrzuceniu trzech ministrów. Nawet nigeryjski prezydent Olusegun Obsanjo namawiał go do większej powściągliwości.

Menezes wszedł na polityczną scenę w odpowiednim momencie. W rejonie Sao Tome znaleziono ropę naftową, a to mogło oznaczać tylko poprawę sytuacji ekonomicznej Wysp. Sam Menezes był zwolennikiem wykorzystania części dochodów z jej wydobycia na cele publiczne. Dlatego anulował kontrakty podpisane przez swojego poprzednika i przystąpił do ich renegocjacji.

W okresie pierwszej kadencji Menezes dał też poznać się jako zwolennik silniejszych więzi z Afryką Zachodnią. Stąd jego ożywione kontakty z Nigerią, z którą wspólnie chciał wydobywać ropę naftową.

W 2006 roku Menezes miał okazję dowiedzieć się, czy jego rządy zyskały aprobatę. Potwierdziły to wybory. Został wybrany na drugą kadencję. Bardzo dobry wynik odnotowała też jego partia Movimento Democrático das Forças da Mudança-Partido Liberal (MDFM) zdobywając 23 miejsca w 55-osobowym parlamencie. Dzięki zwycięstwu MDFM, po raz pierwszy, demokratycznie wybrany prezydent Sao Tome, miał sojusznika w osobie premiera. Dotychczas większość parlamentarną miała lewicowa MLSTP-PSD. Teraz rząd wywodził się z kręgów zbliżonych do prezydenta.

W następnych wyborach Menezes nie będzie mógł ubiegać się już o fotel prezydenta. Tym razem będzie to sprawdzian popularności dla MDFM.

(kofi)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu