Marikana niczym kopalnia Wujek?

afryka.org Czytelnia Afryka Inaczej Marikana niczym kopalnia Wujek?

Tragiczne wydarzenia z 16 sierpnia w południowoafrykańskiej kopalni w Marikanie – śmierć 34 górników, ofiar krwawej operacji policyjnej – przeszły w europejskich mediach nieomal bez echa. Jedynie na giełdach odnotowano zmiany cen platyny rzędu 6-7%. 23 sierpnia kilka polskich stowarzyszeń – Młodzi Socjaliści, Lewicowa Alternatywa, Kolektyw Occupy Warsaw, Zieloni, Pracownicza Demokracja – zorganizowało demonstrację pod Ambasadą RPA w Warszawie. Uczestniczyło w niej 60-70 osób. Przedstawiamy wywiad z Piotrem Nowakiem z Kolektywu Occupy Warsaw, jednym z organizatorów manifestacji.

Błażej Popławski: W oświadczeniu złożonym do Ambasady zawarliście wyrazy „solidarności pracowniczej” z górnikami z kopalni Marikana. Czy mógłbyś zdefiniować, co rozumiesz pod tym, pełnym empatii i współczucia, hasłem w kontekście relacji Polski z Afryką?

Piotr Nowak: Solidarność pracownicza jest tak samo ważna w stosunkach polsko-afrykańskich, czy polsko-południowoafrykańskich, jak pracowników polskich z pracownikami jakiegokolwiek innego kraju na świecie. Solidarność pracownicza to solidarność ludzi mających wspólny interes. Górnicy w RPA walczą przeciwko łamaniu praw, wyzyskowi, złym warunkom pracy – o te same sprawy walczą pracownicy w Polsce. Oczywiście zdaję sobie sprawę z różnic w kontekście regionalnego prawa, innego charakteru działania instytucji społeczno-politycznych, a nawet zaplecza technologicznego w kopalniach. Warunki pracy w Polsce i RPA są inne, natomiast sama istota walki i wspólnoty sprawy jest ta sama.

Błażej Popławski: Dla mnie, jako historyka, „solidarność pracownicza” w XXI w. przywodzi na myśl „bratnią pomoc krajów socjalistycznych Europy Wschodniej dla Afryki” sprzed 1989 roku. Programy współpracy PRL, NRD, ZSRR etc. sprzed półwiecza de facto wyrażały nastroje zimnowojennej walki o dominację nad Globem, utrwalania stref wpływów. „Bratnia pomoc” nie posiadała realnego desygnatu. Kiedy, Twoim zdaniem, zaszła zmiana w dyskursie lewicowym? Kiedy „solidarność” w większym stopniu zaczęła oznaczać współpracę?

Piotr Nowak: Musimy się nadal zmagać z historycznym brzemieniem tego, że w okresie PRL funkcjonował pewien „wytrych ideologiczny”: „my, jako kraj realnego socjalizmu solidaryzujemy się z wyzyskiwanym przez imperializm proletariatem Trzeciego Świata i w ramach bratniej pomocy mamy obowiązek ich wspierać”. Uważam stwierdzenia tego typu za wypaczenie idei solidarności, dlatego, że to nie była empatia między pracownikami, ale dyplomacja między państwami. Wtedy władza państwowa rościła sobie prawo, by wypowiadać się w imieniu społeczeństwa i tworzyć pewne schematy ideologiczne. Teraz musimy się z tym zmagać.

Na przykładzie ostatniej manifestacji dostrzec można oddolną, spontaniczną inicjatywę, a nie odgórnie narzuconą ideę pseudo-solidaryzmu. Idea zorganizowania demonstracji pod Ambasadą RPA narodziła się w trakcie spotkań kilku działaczy organizacji pozarządowych, następnie trwała w przestrzeni wirtualnej. Doszliśmy do wniosku, że sytuacja górników z RPA może de facto dotyczyć pracowników z innych regionów świata, w tym z Polski. Strzały wymierzone w górników z Marikany mogły zostać wymierzone w górników z Polski. Skala przemocy aparatu państwowego jest oczywiście inna, ale pewnych porównań można się śmiało doszukiwać. W trakcie manifestacji pod Ambasadą RPA staraliśmy się wytłumaczyć przechodniom skalę analogii oraz to, że problemy górników południowoafrykańskich mają charakter transnarodowy. Zdajemy sobie sprawę, że prześladowanie związków zawodowych w Polsce przybiera inny, bardziej dyskursywny charakter – w RPA dochodzi do ataku innego rodzaju, bardziej bezpośredniego i opartego na przemocy fizycznej, a nie słownej.

Błażej Popławski: Czyli górnicy z RPA są dla Was jakąś awangardą?

Piotr Nowak: Na pewno ich walka dostarcza inspiracji. Warto zwrócić uwagę, że pracownicy Marikany odrzucili zarówno zwierzchność pracodawcy, ale również kontrolę związków zawodowych. To był autonomiczny protest zapoczątkowany 10 sierpnia, związany z niewypłaceniem pensji blisko trzem tysiącom górników. Gdy spółka Lomnin strajk nazwałą nielegalnym i groziła masowymi zwolnieniami, górnicy nie ugięli się. Ich protest kwestionował również prymat organizacyjny związków zawodowych – NUM (National Union of Mineworkers) i AMCU (Association of Mineworkers and Construction Union) – rywalizujących o wpływy wśród górników. To było spontaniczne działanie, a nie skutek procedur biurokracji związkowej SOCOTU (South African Confederation of Trade Unions), czy też ambicji politycznych działaczy związkowych (Julius Malema), które często tłumią rzeczywiste postulaty pracownicze. Postulaty górników z Marikany były bardzo odważne. Oni żądali czterokrotnej podwyżki pensji oraz poprawy warunków pracy.

Błażej Popławski: Wiesz, że w Marikanie pracują nie tylko „czarni”, ale także „biali” obywatele RPA?

Piotr Nowak: Tak. Inicjatywa protestu była oddolna, spontaniczna, postulaty bezkompromisowe i pozbawione kryteriów rasowych. „Czarni” manifestanci nie użyli pierwsi przemocy przeciwko „białym” funkcjonariuszom – tak przedstawiały to często media europejskie. Staramy się unikać dychotomii rasowych, bo one rzadko do czegoś prowadzą. Jedynie wzmacniają konflikt. Z ostrożnością formułowałbym także sformułowaniu o „nakręceniu się spirali nienawiści”. Przemoc i agresja była obecna po obu stronach, pierwsze dwie ofiary tragicznych wydarzeń to dwóch strażników spalonych 18 sierpnia przez górników żywcem w aucie należącym do spółki Lonmin – natomiast wina spoczywa definitywnie na właścicielach kopalni i funkcjonariuszach państwowych.

Błażej Popławski: Wizerunek Afryki i jej mieszkańców w Polsce od zawsze podlegał silnej stereotypizacji. Uwypuklano elementy baśniowości, obcości, egzotyki. Współczesny dyskurs medialny przepełniają z kolei obrazy brutalnych wojen, zamachów stanu, dzieci żołnierzy, uchodźców, osób umierających na AIDS i malarię etc. Inicjatywa zorganizowania manifestacji przed Ambasadą RPA wydaje się, że – być może nieświadomie – powiela tą kliszę poznawczą. Jak sądzisz, na ile Wasza pikieta przybliża skomplikowany problem, a na ile powiela ogólny stereotyp Afryki – kontynentu przemocy? Czy nie uważasz, że – oprócz pikiety – warto spróbować przeprowadzić szerszą kampanię społeczną, która pozwoli przedstawić wizerunek RPA bardziej kontekstowo, a problemy górników powiązane będą z historią, kulturą i ekonomiką kraju? Czy byłbyś zainteresowany udziałem w tego rodzaju debacie / kampanii społecznej?

Piotr Nowak: Nasz przekaz nie miał na celu petryfikowania stereotypów o Afryce. Nie przedstawialiśmy systemu gospodarczego RPA jako kapitalizmu „o wiele dzikszego” niż polski, a wydarzeń w Marikanie jako niemożliwych do powtórzenia poza Afryką. Staraliśmy się oznaczyć bliskość tego, co dzieje się w RPA z procesami zachodzącymi np. w Grecji, a mogącymi się powtórzyć w Polsce. Unikaliśmy także mówienia o górnikach południowoafrykańskich jako o „ofiarach”. Charakteryzowaliśmy ich jako aktywny podmiot, który potrafi artykułować swoje racjonalne żądania. Podjęli oni działania, pokazując swoją siłę, poziom samoorganizacji i potencjał sprawczy. Takie ujęcie przeczy stereotypom o bierności mieszkańców „Czarnego Lądu”.

Jesteśmy gotowi do zorganizowania kolejnych debat i dyskusji na ten temat, by dotrzeć do szerszego grona. Wcześniej zaangażowaliśmy się w sprawę Maxwella Itoyi. Zorganizowaliśmy demonstrację wyrażającą sprzeciw wobec rasizmu i brutalności policji, których Maxwell stał się ofiarą. Jesteśmy także w stałym kontakcie z jego żoną, którą staramy się wspierać.

Błażej Popławski: W oświadczeniu złożonym przez Was w Ambasadzie RPA wspomniano o „stanie wyjątkowym” wprowadzanym przez polskie władze w okresie EURO, porównywalnym – tak rozumiem treść manifestu – do przemocy aparatu państwowego w RPA, którego ofiarami stali się górnicy. Z kolei na transparentach przyniesionych pod Ambasadę przeczytać można było hasła takie jak „Wujek 1981 – Marikana 2012 – Kto następny?”. Czy szukanie takich analogii , opartych o niezwykle wyraziste dla Polaków symbole narodowe, nie jest lekkim nadużyciem dyskursywnym? Ja – jako historyk – cenię ujęcia komparatystyczne, ale zestawienie haseł stanu wyjątkowego oraz stanu wojennego w Polsce ze śmiercią górników południowoafrykańskich mnie osobiście nie przekonuje.

Piotr Nowak: Użycie pojęć stanu wyjątkowego wynika z inspiracji teoretycznych organizacji, które tworzymy. Jest zaczerpnięte z prac włoskiego filozofa Giorgio Agambena[1]. Dotyczy permanentnej polityki stanu wyjątkowego jako koncepcji hegemonicznego zarządzania społeczeństwem, także południowoafrykańskim. Dostrzegamy wyraźne symptomy realizacji tej doktryny: ograniczanie wolności zgromadzeń, zwiększenie obecności funkcjonariuszy policji w przestrzeni publicznej, pokazy siły, intensyfikacja lęku, ograniczanie wolności w imię bezpieczeństwa. Uważam, że sytuacja ta miała miejsce zarówno podczas EURO 2012 w Polsce, jak i w trakcie Mundialu w RPA w 2010 roku. Z jednej strony, w dyskursie politycznym pojawiły się hasła jedności narodowej wokół prestiżowej imprezy – z drugiej zaś strony, brutalnie przekształcano przestrzeń publiczną, służby ingerowały w prywatność mieszkańców miast – organizatorów meczy. Jednocześnie bagatelizowano ogromne koszty społeczne związane z organizacją imprezy.

Powinniśmy także szukać analogii między losem górników z kopalni Wujek i Marikany. Nie można być „bardziej przejętym” losem ofiar polskich i południowoafrykańskich. Tak samo współczujemy ich rodzinom. Dystans geograficzny i kulturowy nie zmniejsza znaczenia śmierci górników z Afryki. Procesy globalizacji sprzyjają porównaniom tego rodzaju – sytuacja z RPA może się powtórzyć w Europie.

Błażej Popławski: Zdaniem wielu publicystów, sceny z Marikany przywodzą na myśl tragiczne wydarzenia z Sharpenville (1960) i Soweto (1976). Zdaję sobie sprawę ze zmiany kontekstu społeczno-polityczno-ekonomicznego w przeciągu półwiecza. W gazetach z RPA można przeczytać, że Sharpeville miało być symbolem wzorowego osiedla dla autochtonów w RPA, a w 1960 roku stało się symbolem brutalności apartheidu. Z kolei Marikana – wzorcowa kopalnia, „perła” gospodarki – staje się symbolem fiaska transformacji. Wasza demonstracja pod ambasadą RPA także zwraca uwagę na powiązanie kryzysu ekonomicznego i polaryzacji społecznej ze wzrostem opresyjności władz południowoafrykańskich. Czy – krytykując zachowanie policji – stwierdzacie klęskę postaparheidowskiej transformacji systemowej, czy krytykujecie władze partii rządzącej?

Piotr Nowak: Afrykański Kongres Narodowy, porównywany czasem do polskiej „Solidarności”, był ruchem pokojowej, oddolnej zmiany, inspirującej dla ruchów emancypacyjnych w innych regionach świata. Niestety, ale podobnie jak w przypadku polskiego ruchu związkowego, w przypadku AKN pojawia się kolejna analogia: nieumiejętności przekształcenia ruchu związkowego w partię polityczną. Dorobek AKN i „Solidarności” – zdaniem wielu – został zatracony w okresie transformacji ustrojowej. Dużą rolę w procesie tym odegrały wolnorynkowe reformy. Narastanie polaryzacji ekonomicznej zachwiało systemem społecznym, zwiększając także poziom przestępczości w kraju. Uważam, że sytuacja ta miała miejsce zarówno w RPA, jak i – w nieco innej skali – w Polsce.

Spuścizna AKN została częściowo zaprzepaszczona, a zbyt radykalnie przeprowadzona transformacja owocuje kryzysami i konfliktami – choćby w Marikanie. Na przykładzie kopalni platyny widać, że władze partyjne, bazujące na starej elicie związkowej, utraciły legitymizację górników południowoafrykańskich. Marikana staje się symbolem klęski AKN oraz – patrząc szerzej – porażki przekształcenia ruchu związkowego w partię polityczną. Wydarzenia w Marikanie postawiły pod znakiem zapytania cały dorobek transformacji społeczno-ekonomiczno-politycznej w RPA.

Błażej Popławski: Czytając manifest złożony w Ambasadzie, odnoszę wrażenie, że kryteria rasowe zlewają się w nim z klasowymi. Czy właściwie zinterpretowałem intencje autorów deklaracji?

Piotr Nowak: Według włoskiej ekonomistki Sylvii Federici[2], więzi należy tworzyć tam, gdzie najwyraźniej zauważalne są podziały. To celne wnioski – także do analizy sytuacji górników w RPA. Do właściwej i rzetelnej oceny wydarzeń z Marikany, kluczowe wydaje się zniesienie myślenia w kategoriach antagonizmu rasowego, a dostrzeżenie pobudek społeczno-ekonomicznych.

Błażej Popławski: Muszę przyznać, że jeden passus z Waszego manifestu utkwił mi szczególnie w pamięci: „My, w Polsce widzimy, że w RPA przedmiotowo traktuje się biednych czarnoskórych robotników, tak jak w Polsce nisko wykfalifikowaną siłę roboczą traktuje się jak biednych białych murzynów kapitalizmu”. Zgadzam się z płaszczyzną porównawczą, jest logiczna. Czy jednak zdajesz sobie sprawę, że zwrot „biedny biały murzyn kapitalizmu” narusza godność Afrykanów mieszkających w Polsce? Znaczna część przedstawicieli diaspory afrykańskiej w Polsce wielokrotnie występowała przeciwko posługiwaniu się określeniem „murzyn”, także w kontekście frazeologii.

Piotr Nowak: Zwrot był rzeczywiście wysoce niefortunny. Pełnił rolę zagrywki retorycznej, figury, mającej nadać dobitności całego przekazu. A posteriori, widzę, że jego przyjęcie wśród uczestników manifestacji było negatywne i na pewno więcej go nie użyjemy. Współautorem tego manifestu był w połowie Egipcjanin od urodzenia mieszkającym w Polsce – konstruując narrację zdaliśmy się na jego wrażliwość społeczną i percepcję przemocy językowej. W naszej intencji nie było obrażanie nikogo. Chciałem podkreślić, że zorganizowana przez nas demonstracja miała stanowić wyraz solidarności z górnikami z RPA oraz przybliżyć Polakom tragedię Marikany.

[1] Włoski filozof, literaturoznawca, historyk, autor m.in. Homo sacer. Suwerenna władza i nagie życie (polski przekład – wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2008), Stan wyjątkowy (polski przekład – wyd. Ha!art, Kraków 2009)

[2] Włoska socjolog-ekonomistka, aktywistka organizacji feministycznych, przez kilka lat wykładająca w Nigerii, współzałożycielka Committee for Academic Freedom in Africa, autorka m.in.: African Visions: Literary Images, Political Change, and Social Struggle in Contemporary Africa, London 2000, Wyd. Praeger Publishers; Witch-Hunting, Globalization, and Feminist Solidarity in Africa Today, “The Commoner”, 2008, s. 1-22.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu