Malaika i pewna fundacja

afryka.org Czytelnia Afryka Inaczej Malaika i pewna fundacja

Dobre chęci nie wystarczą. Tak można podsumować sprawę ghańskiej dziewczynki, która przyjechała do Polski w związku z działalnością Fundacji Freespirit.

Media chwalą, media krytykują

Cel był szczytny. Przyjedzie afrykańskie dziecko, które w swojej ojczyźnie zostało sprzedane do pracy. Ktoś przywróci mu dzieciństwo i pozwoli zapomnieć o dotychczasowych troskach. Przyjedzie do Polski i co dalej?

Dalej miała być nauka, która wyrówna zaległości nastoletniej Malaiki. Polski dom i jak możemy przeczytać na stronie Fundacji uczenie dziecka jak jeść widelcem, i oswojenie małej Afrykanki „z nową dla niej cywilizacją”. Dziewczynka trafia do szkoły w Trójmieście. Jednak zanim zasiądzie w szkolnej ławie pojawia się na jarmarku dominikańskim. Tam, przy stoisku fundacji Freespirit stoi z książkami na głowie i uderza w bęben, aby zachęcić jak najwięcej osób do wsparcia Fundacji. Przynajmniej takie obrazki zostały uwiecznione na zdjęciach, dostępnych na fundacyjnej stronie. Tyle, że wtedy media nie zadawały trudnych pytań. Było dobrze, charytatywnie i egzotycznie.

Wszystko wygląda pięknie. Fundacja Freespirit zapewniła sobie przyjazdem Malaiki dobry piar. O sprawie rozpisują się media. Dziennikarz „Gazety” poświęca sprawie Malajki obszerną laurkę. Ale…

Rok później „Mama Krysti”, postanowiła odesłać Malaikę do Ghany. Ten sam dziennikarz „Gazety” już nie zachwyca się pomysłem przyjazdu dziewczynki nad Wisłę, tylko krytykuje postawę Krystyny Choszcz, fundatorki Freespirit.

Nieodpowiedzialność

Te dzieci nigdy nie mogą być od nas uzależnione – powtarzał mi Jos van Dinther, dyrektor CAS-u, projektu na rzecz ghańskich dzieci ulicy z Akry. – Jeśli będą chciały się uczyć, mają taką szansę, ale muszą chcieć.

CAS jest ośrodkiem modelowym w kategorii placówek pomagających afrykańskim dzieciom. Nigdy wcześniej i nigdy później nie spotkałem się z tak dobrze zorganizowanym projektem, którego skuteczność w wyciąganiu dzieci z ulicy była bardzo duża, bo kontakt z każdym dzieckiem nie kończył się posiłkiem za darmo, ale próbą przekonania go, że nie musi żyć na ulicy.

Praca z dzieckiem, które dorosło w przyspieszonym tempie, bo znalazło się na ulicy nie jest łatwa. W przypadku dzieci z Akry najważniejsze było stworzenie im warunków do zdobycia wykształcenia i zawodu. Dzięki temu dziecko mogłoby zacząć nowe życie. Jednak nikt w CAS-ie nie pomyślał ani przez chwilę o przywiezieniu dziecka ulicy z Afryki do Europy. Pomimo, że oprócz afrykańskich pracowników, pracowali tam też Holendrzy.

Inaczej niż CAS postanowiła Krystyna Choszcz. Przywiozła nastoletnią dziewczynkę do Polski, nie zastanawiając się jaki wpływ na psychikę dziecka będzie miał taki wyjazd. Malaika, która dziś ma 12 lat, stała się zakładniczką ludzkiej nieodpowiedzialności. Najpierw ją z Ghany wywieziono, a po roku każe się jej spakować walizki.

Malaice stworzono doskonałe warunki, których wciąż nie ma wiele polskich dzieci. Elitarna szkoła, wygodne życie, zupełnie inne od trudów przymusowej pracy, jaką musiała wcześniej wykonywać Malaika. Dlatego teraz, kiedy ktoś mówi jej, żeby wracała do kraju, wcale nie jest z tego zadowolona. Podobno w Ghanie jest rodzina, ale skoro wcześniej, ta rodzina wysłała Malaikę do ciężkiej pracy na Wybrzeżu Kości Słoniowej, to po co dziewczynka ma wracać do swoich bliskich.

Malaika znów trafiła na strony „Gazety”. Dziennikarz zmienił front i postanowił wykorzystać smutne zakończenie całej historii. W odpowiedzi, “Mama Krysti” twierdzi, że dziecko miało przyjechać jedynie na dwa miesiące, a minął już rok, więc najwyższy czas, żeby wyjechało. Malaika nie jest już nikomu z Fundacji Freespirit potrzebna. Teraz zamiast promować działalność jej fundatorki, nastolatka z Ghany robi zły piar swojej aktualnej opiekunce.

Jak nie pomagać

Nie możemy zapominać o dzieciach potrzebujących rodzinnego ciepła czy wsparcia w nauce. Naturalny odruch pomocy czyni życie innych ludzi lepszym. Jednak przypadek Malaiki pokazuje nam, jak nie powinno się pomagać. Za nieodpowiedzialne decyzje dorosłych ucierpiała nastolatka, która doświadczyła wiele zła w swoim młodym życiu. Niestety, zamiast zrozumieć dziecko, „Mama Krysti” postanowiła pozbyć się problemu. Bo w końcu najważniejsza jest Fundacja, a Malaika, jako „maskotka” Fundacji miała już swoje pięć minut.

Paweł

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu