Jozi vs Durban

afryka.org Kultura Muzyka Jozi vs Durban

Są dwie szkoły kwaito. Pierwsza reprezentuje twórców gatunku i wszystko, co z pierwotnym kwaito związane. Durban natomiast wszelką cenę stara się odejść od korzeni. Która szkoła okaże się lepsza w tej konfrontacji? Sędziują czytelnicy!

Jozi

Tam się wszystko zaczęło. W gettach Soweto powstawały pierwsze podkłady i hity. Stamtąd wywodzą się również niemalże wszystkie gwiazdy. Mandoza, Zola i Mdu pochodzą z Zoli. Na przeciwległym końcu townshipu, w Pimville wychował się Arthur Mafokate. Właściwie nazwę „Jozi” można by zamienić na Soweto, gdyby nie fakt, iż zdarzają się artyści, którym nie było dane tam mieszkać. Przykładem tego jest chociażby Mzekezeke. Zamaskowany artysta na każdym kroku zaznacza swą przynależność do Tembisy, znajdującej się na drugim końcu aglomeracji Johannesburga.

Jeśli prawdziwe, głębokie kwaito nadal istnieje to Soweto jest jedynym miejscem, gdzie można je wciąż usłyszeć. Problem w tym, że na rynku jest coraz mniej miejsca dla takiej muzyki. Niegdyś młodzi mężczyźni szukający guza, byli wielkimi gwiazdami. Teraz proste życie w Soweto przestaje być chętnie oglądane. Traci na tym wielu twórców, chcących podtrzymywać dawne wzorce. Brown Dash byłby pewnie wielką gwiazdą, gdyby nie kolejne słabe recenzje jego płyt. Najnowszy album „Back 2 Kasi” został bardzo słabo oceniony, tylko dlatego, że jest osadzony w klimacie starego, dobrego kwaito. Ale czego było się po tym spodziewać, skoro sama nazwa głosi powrót do townshipu?

Stare

Nowe

Durban

Kiedyś spotkałem się z ciekawym określeniem tego miasta – „fun in the sun”. Od wielu lat Durban pracuje na opinię południowoafrykańskiego Miami, choć jego mieszkańcy są raczej dalecy od tego typu porównań. Twórcy z drugiego co do wielkości miasta w RPA robią jednak wszystko, by właśnie tak o Durbanie mówiono. Kwaito znad Oceanu Indyjskiego wyróżnia się tanecznością i łatwością w odbiorze. Wszystko w klimacie rozgrzanego do czerwoności kurortu.
W odróżnieniu od Gautengu, KwaZulu-Natal nie wydał na świat wielu osobistości kwaito. Kilka znanych postaci wystarczyło jednak, by zdobyć przychylność krytyków, i co za tym idzie – przejąć ogromną część rynku. Obecnie ludzie wolą słuchać i bawić się przy muzyce Thebe czy L’vovo Derango. Jednocześnie szybko rozwija się tam kwaito-house. DJ Mahoota, Professor, czy T’zozo to autorzy komercyjnych hitów, które niestety przewyższają popularnością ambitne projekty z Johannesburga, takie jak np. Kentphonik.

Tutaj niestety nie da się podzielić twórczości, na „stare i „nowe”, więc postawię na dwie największe gwiazdy Durbanu – Thebe i L’vovo Derango.

Thebe

L’vovo Derango

Które miasto zasługuje Waszym zdaniem na większy szacunek?

Mb

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu