Interwencja: Kiedy Polak kocha Afrykankę

afryka.org Czytelnia Afryka Inaczej Interwencja: Kiedy Polak kocha Afrykankę

„W styczniu 2009 roku wyjechałem na kontrakt do Tanzanii. Na miejscu poznałem Asnath i od razu wpadła mi w oko. Z czasem postanowiliśmy ze sobą zamieszkać” – napisał do nas Tomasz Pawlina, który dziś bezskutecznie stara się o wizę dla Asnath. Asnath do Polski nie może przyjechać, bo tak zdecydowali polscy dyplomaci w Nairobi, pomimo, że spodziewa się dziecka, którego ojcem jest Tomasz.

Zakochaliśmy się w sobie – kontynuuje swoją opowieść Tomasz. – Postanowiliśmy, że Asnath pojedzie ze mną do Polski. Moja rodzina w kraju zaczęła kompletować wszystkie potrzebne dokumenty. Asnath wypełniła wniosek wizowy i wysłała go do polskiej ambasady w Nairobi. „Na konto ambasady wpłaciłem 60 dolarów, pomimo, że jak później się dowiedziałem, to miało być euro, ale w błąd wprowadziła mnie nieuprzejma pracownica konsulatu” – żali się Tomasz. – „Dlatego dopłaciłem jeszcze 17 euro i 19 eurocentów, żeby wyrównać różnicę, a za przelew kolejne 100 euro.”

Potem pojechałem do Polski, a Asnath dzwoniła do ambasady w Nairobi, ale nigdy nie połączyli jej z konsulem. W końcu ja zadzwoniłem do konsula i usłyszałem, że ubezpieczenie nie pokrywa się z zaproszeniem, bo brakowało w nim dwóch dni. Musiałem im przesłać oryginał przedłużonego ubezpieczenia.

Wreszcie postanowiłem znów zadzwonić do ambasady i powiedzieli mi, że odrzucili wniosek, i że konsul nie ma obowiązku tłumaczyć się ze swoich decyzji. Wszystko runęło w gruzach. Asnath jest w ciąży, potrzebuje opieki lekarskiej, więc wysyłam jej pieniądze. Dzwonimy do siebie. Niestety Asnath do Polski nie może przyjechać. „Nie rozumiem dlaczego moi rodacy stwarzają nam takie problemy? Czy ktoś w końcu zrobi z nimi porządek? Co ja mam teraz zrobić?” – pyta Tomasz.

Przypadek Tomasza nie jest pierwszy. Już wcześniej pisaliśmy o historii Marcina i Kongijki Fatu, któryz musieli przebyć długą drogę zanim mogli być razem w Europie. Marcin miał podobne problemy w polskich placówkach dyplomatycznych. Ostatecznie dostał wizę dla Fatu, ale… brytyjską i dziś oboje mieszkają w Wielkiej Brytanii, bo polskie służby dyplomatyczne nie przyznały Fatu wizy.

Tomasz najprawdopodobniej musi poczekać rok, bo od decyzji odmownej w sprawie wizy nie ma odwołania, a Asnath będzie mogła ubiegać się o nią znów po 12 miesiącach.

Kofi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu