Hip hopowa „wojna” – jak muzyka zmienia współczesny Senegal

afryka.org Kultura Muzyka Hip hopowa „wojna” – jak muzyka zmienia współczesny Senegal

„Muzyka jest naszą bronią. Nie mamy pistoletów, nie mamy armat. Ale mamy nasz głos i to jest nasza najpotężniejsza broń” – mówi Baat Sen, raper z przedmieści Dakaru. I jest to bardzo skuteczna broń, jak się okazuje. Od kiedy w latach 80. hip hop pojawił się w Senegalu, szybko przejął formę aktywistycznego ruchu, atakującego niekompetentny rząd. Dziś senegalscy raperzy w sposób, którego nie odważył się zastosować nikt przed nimi, krytykują polityków, demaskują przewinienia prezydenta i otwarcie żądają zmian. I osiągają je. Jak doszło do tego, że młodzież z marginesu społecznego ma głos, z którym liczą się wysokiej rangi politycy?

Hip hop – narodzony w Afryce, wychowany w Ameryce

Początki kultury hip hopowej sięgają lat 70. w nowojorskim Bronxie. Dzielnica ta, zdominowana przez społeczność afroamerykańską, znana była z biedy i bezrobocia.  Podczas gdy instytucje państwowe nie ofiarowały wiele możliwości rozwoju dla dorastającej tam młodzieży, na ulicach panowała przemoc. Nie mając do kogo zwrócić się o pomoc, młodzi zwrócili się w stronę muzyki. Rap był ich odpowiedzią na zaniedbanie przez państwo, na instytucjonalny rasizm.  Głos i wybijany rytm wystarczały, by wypowiedzieć się na temat życia w getcie. Kosztowny sprzęt muzyczny nie był potrzebny – rap był stylem dostępnym dla każdego. Uliczne imprezy przy hip hopowych rytmach zrzeszały lokalną społeczność, stanowiąc pokojową alternatywę dla ulicznych gangów.

Jednak to nie ulice Bronxu są miejscem, gdzie rap ma swoje właściwe korzenie. Prawdziwe początki hip hopu sięgają Zachodniej Afryki, gdzie rozpowszechniona od wieków tradycja wędrownego griota stała się prototypem dla współczesnego rapu. Grioci to wędrowni pieśniarze i poeci, podczas swoich występów opowiadający o historii, polityce czy życiu codziennym.  To słowo mówione służyło w Afryce za główny środek przekazu, w odróżnieniu od kultur europejskich, gdzie przekazywano wiedzę przy użyciu pisma. Na terenie Senegalu występy griotów były tym, co czytanie gazety da Europejczyków – była to rozrywka, jednak przede wszystkim przybliżająca słuchaczom współczesne wydarzenia, poszerzająca ich wiedzę o świecie.

Hip hop w Senegalu

Od czasu odzyskania niepodległości w 1960 roku, obserwatorzy oceniali Senegal jako kraj dość stabilny. Błędem jest jednak zakładać, że skoro w zachodnioafrykańskim kraju nie doszło do zamachu stanu czy krwawych rewolucji, oznacza to, że ludzie żyli tam we względnym dostatku. W kraju panowała bieda a bezrobocie i brak dostępu do opieki zdrowotnej były bardzo trudnym środowiskiem dla dorastających Senegalczyków.

Do tego w latach 80-tych nowo wybrany prezydent Abdou Diouf przyjął narzucone przez Bank Światowy reformy sektora publicznego, co jeszcze bardziej pogorszyło już ciężką sytuację. Państwowa edukacja przeżywała kryzys, czego kulminacją była strata roku akademickiego dla studentów w 1987-88 – tak zwany année blanche. Państwo nie inwestowało w edukację, kulturę czy infranstrukturę, co zepchnęło młodzież na jeszcze dalszy margines społeczny. Kiedy rząd przestał świadczyć usługi komunalne, przedmieścia Dakaru stały się miejscem nie do wytrzymania.

Lata 80. to także czas, gdy do Dakaru zawędrowały pierwsze kasety z amerykańskim hip hopem. Rytmiczne historie atakujące nieudolny rząd trafiły w Senegalu na bardzo żyzny grunt. Dzięki zakorzenionemu w kulturze szacunkowi do werbalnego przekazu, rap szybko stał się popularny a raperzy zostali ochrzczeni ‚współczesnymi griotami’. Podczas gdy oficjalnym językiem polityki pozostaje w Senegalu narzucony przez kolonialistów francuski, rap w wolof, języku większości Senegalczyków, docierał do wszystkich. Zatem podczas gdy sfera polityczna była zarezerwowana dla dobrze usytuowanych, francuskojęzycznych Senegalczyków, rap był środkiem przekazu dostępnym dla każdego.

„Jeśli rapujesz i dziewczyny tańczą, to nie jest to prawdziwy rap”

Mówiąc dziś o hip hopie, często myślimy o raperach, którzy obwieszeni złotymi łańcuchami wychwalają konsumpcyjny styl życia i nie w głowie im krytyka systemu. W założeniu jednak hip hop jest czymś zupełnie innym. Jest muzyką protestu. Szczególnie w Senegalu, gdzie nie sposób ignorować nierówności społecznych i biedy, hip hop nie służy do tańca i zabawy.

I choć na całym świecie rap jest popularnym środkiem ekspresji wśród ludzi żyjących w gettach, trudno jest spychanej na margines społeczności zaistnieć w świadomości polityków. Afroamerykanie w Stanach stanowili mniejszość w społeczeństwie zdominowanym przez białych  – ich werbalny atak na władze narobił wiele hałasu, jednak nie stanowił realnego zagrożenia dla politycznego status quo.

Jednak w Senegalu jest inaczej. Tu średnia wieku wynosi 18 lat. Tu hip hop nie jest głosem mniejszości, bo to większość populacji jest wykluczona z życia politycznego. Dziś szacuje się, że w samym Dakarze działa ponad 5000 grup hip hopowych, a znaczna większość z nich angażuje się w krytykę polityczną. Z ruchem hip hopowych w Senegalu może identyfikować się większość młodych ludzi.

„Kto reprezentuje ludzi? Chłopaki z Keur Gui!”

Kaolack, miasto położone 200 kilometrów na południe od Dakaru. Dwójka raperów stoi na brzegu sceny. Na sali zapalone są światła, raperzy mierzą wzrokiem publiczność. „Nie zasługujecie na to, by być Senegalczykami! Synowie tej ziemi to prawdziwi rewolucjoniści! Obudźcie się, wstańcie i przyznajcie, że tak dalej być nie może! Tak dalej nie może być w Senegalu!”

To koncert Keur Gui (‚Dom’ w Wolof) – duetu raperów Kilifeu i Thiata, dziś prawdopodobnie najbardziej zaangażowanych aktywistów w Senegalu. Raperzy zasłynęli ze swej walecznej postawy i nawoływania do działania przeciwko rządowi, co oczywiście nie spodobało się władzom Kaolack. Pierwszy raz byli aresztowani w wieku 17 lat za publiczne niepochlebne wyrażanie się na temat burmistrza miasta. Następnie, w 2000 roku rząd ocenzurował większość utworów znajdujących się na nagranym przez nich albumie. W końcu nigdy nie doszło do jego wydania.

Sukces Keur Gui nadszedł nieco później, a dziś raperzy cieszą się renomą najbardziej wpływowych krytyków politycznych. Ich wydana w 2010 roku piosenka Coup 2 Gueule otwarcie krytykuje prezydenta Wade’a.

Wade jest przedstawiony jako wspólny wróg całej zjednoczonej społeczności, którego należy się pozbyć:

            „Starcze, siedem lat twojej prezydentury drogo nas kosztowało,

            Na domiar złego oszukiwałeś w poprzednich wyborach”

Keur Gui pobudzają do działania:

            „Zmieńmy nasze słowa w czyny!

            Tak jak wtedy, gdy sprzeciwiliśmy się Hitlerowi i De Gaulle!”

I tak jak zapowiadali, od słów przeszli do czynów – założony przez nich w 2011 kolektyw Y’en a Marre zaowocował ogólnokrajowym politycznym aktywizmem na niespotykaną wcześniej skalę.

Marta Malinowska

CDN.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 Dokument bez tytułu