Gwinea Bissau wybiera prezydenta

afryka.org Wiadomości Gwinea Bissau wybiera prezydenta

W niedzielę Gwinea Bissau poszła do urn wyborczych. Głosowanie poprzedziły morderstwa polityczne, w tym marcowe zabójstwo prezydenta Joao Bernardo Vieira.

Vieira zginął po 23 latach u władzy, zabity przez wojskowych. Jego śmierć utorowała drogę dalszemu rozkładowi państwa, jakiemu ulega Gwinea Bissau, gdzie najwięcej do powiedzenia mają narkotykowe kartele, przerzucające przez ten niewielki kraj narkotyki, które trafiają później do Europy.

O fotel po Vieira ubiega się 11 kandydatów, w tym trzech byłych prezydentów. Wśród nich są Malam Bacai Sanhana , prezydent tymczasowy w latach 1999-200, kandydujący z ramienia Afrykańskiej Partii Na Rzecz Niepodległości Gwinei i Cabo Verde – PAIGC – (ugrupowanie to przez wiele lat dominowało w życiu politycznym Gwinei Bissau i wywalczyło niepodległość dla tego kraju). Obecnie partia Sanha kontroluje 67 ze 100 miejsc w gwinejskim parlamencie. Kolejnym chętnym na prezydenturę jest Kumba Yala, prezydent w latach 2000-2003, obalony przez zamach stanu. Do dziś ciążą na nim zarzuty o niegospodarność, złe zarządzanie skarbem państwa i aresztowania kluczowych postaci opozycji. Trzecim byłym prezydentem jest Henrique Rosa (pełnił tę funkcję w latach 2003-2005).

Wszyscy kandydaci obiecywali wyborcom zaprowadzenie pokoju i stabilizację. Będzie to jednak trudne w kraju, który znajduje się wśród najuboższych krajów świata. Gwinea Bissau pozbawiona surowców naturalnych, nie miała wcześniej szans na rozwój z powodu portugalskiej polityki wobec tej byłej kolonii w Afryce. Zaniedbania z okresu kolonialnej zależności wciąż kładą się cieniem na dziejach najnowszych tego niewielkiego państwa. Do tych problemów doszły częste zamachy stanu i niestabilna sytuacja polityczna. Obecnie chaosowi sprzyjają południowoamerykańskie kartele narkotykowe, które korumpują gwinejskich polityków i służby bezpieczeństwa. Narkotykowi baronowie uczynili z Gwinei Bissau punkt przerzutowy kokainy z Ameryki Południowej do Europy.

Jeżeli żaden z kandydatów nie zdobędzie zdecydowanej przewagi, druga tura wyborów prezydenckich odbędzie się 28 lipca. Pierwszej turze przyglądali się obserwatorzy Unii Europejskiej. Ich obecność ma związek z obawami Brukseli co do przyszłości Gwinei Bissau.

lumi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu