afryka.org Czytelnia Afryka Inaczej Etyczne pole minowe

Czy wygranie konkursu miss jest czymś, na czym można budować szczęśliwe życie w Afryce? Maria Restino Manuel, 25 lat, pochodzi z prowincji Cuanza Sul w Angoli. Prowadzi w klasyfikacji generalnej w jednym z najbardziej kontrowersyjnych konkursów piękności.

Niedaleko jej małej wioski Cachueiras jest jeden z najpiękniejszych wodospadów jakie widziałam. I właśnie powstał tam nowy most na rzece Keve, bo stary nie wytrzymał trudów wojny domowej. Maria wytrzymała. Choć w 1998 roku straciła prawą nogę kiedy stanęła na minę uciekając przed kolejnym zbrojnym atakiem. Jej mina to prawdopodobnie MAI 75, przeciwpiechotna, kosztowała około 72 zł, z ładunkiem 120 g TNT, wyprodukowana w Rumuni. Ale równie dobrze mogła pochodzić z Włoch, Chin lub USA, skąd pochodzi jej sukienka za 137 zł, w której pozowała do zdjęć konkursowych.

Mimo, że już 151 państw podpisało i ratyfikowało międzynarodową konwencję o zakazie produkcji i używania min przeciwpiechotnych, 13 państw ciągle zajmuje się wytwarzaniem tego typu amunicji. Polska podpisała Traktat Ottawski – zakazujący używania i produkcji min przeciwpiechotnych – 4 grudnia 1997 roku, ale do dzisiaj nie dokonała jego ratyfikacji. Jesteśmy jedynym krajem Unii Europejskiej, który do tej pory nie poparł całkowitego zakazu min przeciwpiechotnych „Landmine Monitor” w 2006 roku zidentyfikował 78 państw, które w jakimś stopniu są zagrożone rozmieszczonymi tam minami, a w 58 zanotowano około 15000 wypadków spowodowanych wybuchami min – średnio jedna ofiara co 20 minut. Szacuje się, że łącznie na świecie rozrzuconych jest ok. 110 milionów min, a największa ich liczba znajduje się w Afganistanie, Angoli, Kambodży, Wietnamie, Sudanie, Iraku i w państwach byłej Jugosławii.

Angola ucierpiała wskutek krwawego konfliktu zbrojnego trwającego od 1964 roku. Początkowo, do 1975 roku, była to wojna o niepodległość przeciwko kolonizacji portugalskiej, a później 27-letnia wojna domowa, w czasie której zostało tam rozmieszczonych około 10 milionów min. Przytaczając opinię Narodowego Centrum Integracji Żołnierzy Zdemobilizowanych (IRSEM), około 2,2 miliony mieszkańców żyjących na 75% terytorium Angoli jest codziennie zagrożonych wybuchem różnego typu amunicji. Narodowy Program Rehabilitacyjny w Angoli szacuje, że przynajmniej 90 tysięcy Angolczyków posiada niesprawność fizyczną, spośród których 80% to amputacje spowodowane wypadkami z minami przeciwpiechotnymi.

Maria nie jest więc odosobnionym przypadkiem. Ale ma wiele szczęścia w porównaniu do jej koleżanek również startujących w konkursie miss, bo ma pracę, pomaga prowadzić mały sklepik spożywczy. Większość jej koleżanek konkursowych to bezrobotne samotne matki wychowujące średnio po troje dzieci.

Na zdjęciach szampan, basen, przepiękna plaża, romantyczne płonące kwiaty o zachodzie słońca. Blask i radość bijąca z twarzy modelek. Czy na pewno mówimy o tych samych kobietach? Ich zdjęcia wyglądają jak wyjęte z Ellle czy Vogue, gdyby nie jeden mały szczegół…

Pod hasłem „Każdy ma prawo być piękny” Norweski reżyser i aktor, Morten Traavik, stworzył projekt, który ma na celu zwrócenie uwagi na problemy powodowane przez miny przeciwpiechotne. Poza śmiercią lub trwałym kalectwem ludzi doświadczonych w wypadkach, miny mają też ogromny wydźwięk społeczny: uniemożliwiają uprawianie ziemi, co przyczynia się do zwiększania ubóstwa w krajach i tak już ubogich, odcinają dostęp ludności do zasobów wody pitnej czy drzewa opałowego i uniemożliwiają niesienie skutecznej pomocy humanitarnej.

Od samego początku nie wszyscy jednak podzielali wizję piękna i sposób przedstawiania ofiar min na scenie konkursu miss. Ja sama, kiedy jeszcze pracowałam w Angoli i spotkałam po raz pierwszy Mortena w fazie zbierania poparcia i funduszy na całe przedsięwzięcie, nie wierzyłam, że ten zachodni model konkursu kojarzony trochę z próżnością, może przynieść jakieś wymierne rezultaty dla Marii i jej koleżanek. Bo w idealnym świecie piękno powinno być mierzone tylko poprzez przymioty wewnętrzne człowieka. Zastanawiałam się, czy konkurs piękności może dodać godności kobietom z marginesu i tak już ubogiego i doświadczonego kraju w świecie i tak już dalekim od ideału? Wielu bało się, żeby nie wyszło z tego jakieś nieetyczne freakshow żerujące na nieszczęściu tych przecież pełnowartościowych kobiet. Morten był również oskarżany o umacnianie stereotypów o Afryce wykorzystując naiwność swoich modelek, którym płacił za pozowanie. Na szczęście i ja i inni krytycy projektu przekonali się o swoim błędzie po obejrzeniu efektu końcowego.

Celem Mortena było zapoczątkowanie procesu społecznego. Nie tyle ważne było pytanie co to jest i czy to jest sztuka, ale pytanie co ta sztuka może zdziałać. Bo przecież sztuka jest po to, aby wzbudzać kontrowersje i stawiać wyzwania uprzedzeniom i przesądom. Morten wykazał się dużą równowagą artystyczną (w przenośni i dosłownie, jeżeli wyobrazimy sobie robienie zdjęć kobietom o jednej sprawnej nodze), bo sprawy mogły bardzo łatwo wyśliznąć się spod kontroli i popaść w spekulacyjne opakowanie. A jednak wszystkie jego modelki emanują niesamowitym pięknem nie budzącym innych uczuć niż podziw. Nawet kiedy starałam się wyobrazić sobie w sensie etycznym i estetycznym, co czuły atakujące go norweskie feministki na swoich blogach internetowych, szybko stawało się to niemożliwe i ciągle dochodziłam tylko do jednego – że te zdjęcia i to co pokazują są bardzo ładne. Morten powiedział kiedyś, że swoimi zdjęciami chciał również stworzyć kontrast między formą a treścią i odwrócić naszą uwagę od tego, co widzimy codziennie w telewizji, od sposobu opowiadania o świecie, który budzi współczucie. Wewnętrzna zmysłowość tych kobiet naprawdę porusza i przemawiają one do nas nie jako ludzie niepełnosprawni, ale przede wszystkim jako kobiety: piękne i podziwiane, obnoszące się ze swoją dumą i godnością.

Oglądające te zdjęcia i głosując na swoją kandydatkę wszyscy możemy skorzystać na tym, że nasze wyobrażenie o kanonach perfekcyjnej piękności i nasza tendencja do oceniania ludzi po wyglądzie, są podważane. Bo przecież wszyscy wiemy, albo przynajmniej powinniśmy wiedzieć, że piękno nie leży na powierzchni.

I oczywiście ten projekt nie zmieni świata, nie zmieni nawet sytuacji tych 70 tysięcy amputowanych osób w Angoli, które stanęły na minę, ale może pomóc nam myśleć o tych ludziach nie jako o ofiarach, ale jako zwykłych ludziach. Ludziach, którzy chcą żyć. Którzy chcą być widziani. I których my widzimy.

Ania Kudarewska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu