afryka.org Czytelnia Afryka Inaczej Chege z Kinszasy (1)

Kiedyś Kinszasa nazywała się Kin La Belle – Piękna Kinszasa. Obecnie jest to Kin La Poubelle – Kinszasa Śmietnik.

Demokratyczna Republika Konga, olbrzymi kraj w centrum kontynentu afrykańskiego, zrujnowany długoletnią dyktaturą Mobutu Sese Seko oraz wojną domową 1998 – 2003, w czasie której zginęło około 5 milionów osób. Spacerując po ulicach stolicy kraju, Kinszasie, ma się wrażenie, że wojna dopiero się skończyła.

Wszędzie panuje chaos i widać ruiny po budowlach, które kiedyś były wizytówką tego miasta. Budynki są szare, brudne i zniszczone, często bez szyb, a wokół jest pełno śmieci. Nie ma miejskich usług sprzątających, więc jedyny sposób na pozbycie się odpadków, to spalanie ich przez mieszkańców wieczorami przed budynkami. Transport publiczny, zmora każdego w stolicy, jest w opłakanym stanie i powoduje, że ludzie tłoczą się w rozklekotanych minibusach czy samochodach, których i tak nie starcza dla wszystkich. Drogi nie są remontowane od lat i pozostawiają wiele do życzenia.

Pośród tego chaosu żyją największe ofiary wojny i destabilizacji państwa: dzieci ulicy, nazywane w Kongo Chege. W samej Kinszasie jest ich około 10 tysięcy – w różnym wieku, z każdej części kraju, ze wszystkich warstw społecznych. Z reguły mieszkają przy głównych ulicach lub skrzyżowaniach, gdzie transport uliczny jest bardzo intensywny i jest wiele straganów i sprzedawców, od których próbują na różne sposoby zdobyć pożywienie. Są zaniedbane, brudne i nie mają żadnych środków do normalnego życia oraz niewiele nadziei na lepszą przyszłość.

Chege są często agresywne i zaczepiają przechodniów, żądając pieniędzy lub czegoś do jedzenia. Warunki ich życia pociągają za sobą negatywne skutki, zarówno psychiczne jak i fizyczne. Mieszkając na ulicy, dzieci zamykają się w sobie, co powoduje, że uzewnętrzniają się w ich zachowaniu przemoc i wrogość, gdyż dla nich codzienne życie to po prostu ciągła walka o przetrwanie. Dla zapewnienia sobie odrobiny bezpieczeństwa z reguły organizują się w małe grupki czy gangi, które się wzajemnie zwalczają. Młodsze dzieci są często atakowane, okradane i bite przez starsze. Zmuszane są też do zażywania narkotyków lub larium, bądź do wdychania kleju. Dzieci, które znajdują się pod wpływem tych używek, łatwiej dają się wykorzystać, gdyż tracą umiejętności obronne. Każdego dnia nagminne zdarzają się przypadki seksualnego wykorzystywania dzieci ulicy. Z drugiej strony często same ulegają pokusie zażywania narkotyków, gdyż pomaga to im zapomnieć o zimnie oraz o okropnościach świata, w którym żyją. Jedyną możliwością przetrwania to zdobycie umiejętności reagowania przemocą na przemoc, czego uczą się od najmłodszych lat. Dlatego właśnie tak często wzajemnie się okradają i zwalczają.

Dzieci ulicy dzielą się na dwie kategorie: te, które mają rodzinę i dom i są na ulicy tylko w trakcie dnia oraz te, które nie mają nikogo, ponieważ zostały z domu wyrzucone lub z niego uciekły.

Jakie są przyczyny bezdomności kongijskich dzieci?

Wśród nich można wymienić te najbardziej oczywiste, jak śmierć obojga rodziców powodująca, że dziecko zostaje sierotą i los zmusił je do życia na ulicy albo skrajne ubóstwo niepozwalające rodzinie na utrzymanie dzieci. Separacja lub rozwód rodziców są także przyczyną bezdomności dzieci, gdyż zdarza się nadzwyczaj często, że nie są one akceptowane przez nową rodzinę. Jednak najczęstszym powodem takiego losu dzieci jest oskarżenie o czary.

Wiara w magię jest fenomenem rozpowszechnionym w tradycji afrykańskiej. Istniała ona od zawsze w wierzeniach ludów afrykańskich, które dzięki niej tłumaczyły sobie przyczyny złych wydarzeń. W latach dziewięćdziesiątych, na tej żyznej glebie psychospołecznej zjawiska związane z czarami rozwinęły się ponad miarę na skutek wojen, rozpadu ustalonego porządku, pogorszenia się sytuacji społecznej, masowych migracji i poczucia zagrożenia. Sytuację tę wykorzystywały nowopowstałe sekty religijne, które zaczęły przyciągać coraz większe rzesze osób poprzez przedstawianie im różnych, czasami wręcz bajkowych, wyjaśnień i rozwiązań dla trudnych okoliczności, w jakich się te osoby znalazły.

Biedne i żyjące w skrajnej nędzy rodziny były bardziej podatne na przyjęcie wiary w mity i przesądy, jeśli te niosły za sobą nadzieję na poprawę. Według wierzeń animistycznych musi istnieć ktoś odpowiedzialny za zaistniałą sytuację, a więc ktoś w rodzinie musi być czarownikiem, rzucającym zły urok, który spowodował, że znalazła się ona w tak fatalnych warunkach. Oskarżone zazwyczaj zostaje dziecko, które nie jest w stanie bronić się przed zarzutami. Zaczyna być w domu nękane i szykanowane oraz ostatecznie wyrzucone na ulicę, a czasem ucieka samo, gdyż atmosfera w domu staje się nie do zniesienia.

Dorota Pańczyk

cdn.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu