Blaxploitation: “Shaft”

afryka.org Kultura Film Blaxploitation: „Shaft”

Detektyw John Shaft wkracza do akcji. Sprytniejszy niż James Bond, wie jak przechytrzyć przestępców i zaciągnąć do łóżka atrakcyjną kobietę. Nie boi się świata przestępców, stoi na straży prawa, lecz czyni to w sobie tylko znany sposób, działając na granicy obowiązującego porządku. Taki właśnie jest filmowy Shaft, który ugruntował pozycję nowego nurtu w afro-amerykańskim kinie. Tym nurtem było blaxploitation.

Początkowo „Shaft” miał być opowieścią z udziałem białych bohaterów. Jednak to koncepcja obsady, z czarnym aktorem, i osadzenie filmowej fabuły, zgodnie z zapisem opowiadania Ernesta Tidymana, w Harlemie, zdominowanym przez Afro-Amerykanów, stała się ostateczną wersją scenariusza filmu, wyreżyserowanego przez Gordona Parksa Sr.

„Shaft” ukazuje nam Harlem z początku lat 70. Spotkamy w nim nie tylko tytułowego Shafta, ale również gangstera Bumpy’ego i Bena, przywódcę radykalnego ugrupowania, działającego na wzór „Czarnych Panter”. Shaft jest człowiekiem, który porusza się swobodnie w kilku światach. W świecie czarnych przestępców, przed którymi nie okazuje strachu. W świecie czarnych radykałów, za którymi nie pójdzie do walki o ich wizję świata. W świecie białych, do którego w opinii Bumpy’ego i Bena należy, bo jest oportunistą.

Shaft jest odważny, nie waha się użyć wulgarnych słów, lubi seks i nie zamierza być wierny jednej partnerce. Ma białych przyjaciół, zna policjantów, z którymi jest w stanie podjąć współpracę. Nie boi się też białych Amerykanów, zachowuje się wobec nich arogancko, tak, aby przypadkiem jego duma nie została urażona.

Razem z Shaftem wędrujemy ulicami Harlemu. Poznajemy świat, którego już nie ma. Walczymy z białą mafią, która porywa „maleństwo” – córka – Bumpy’ego, w nadziei na przejęcie wpływów od czarnego gangstera. Zwyciężamy razem z nim.

Shaft był bohaterem, na którego czekała Afro-Ameryka, szczególnie mieszkańcy amerykańskich miast. Z jednej strony był taki jak oni, był jednym z nich. Z drugiej wykazywał się zdolnościami, które chcieli posiąść widzowie w kinach, bo Shaft, jak twierdziła reklama tego filmu był lepszy niż Bond.

„Shaft” nie był pierwszym filmem spod znaku blaxploitation. Jednak został najlepiej zapamiętany. Po kasowym sukcesie, Parks nakręcił kolejnego „Shafta”, tym razem zatytułowanego „Wielki sukces Shafta”. Później był jeszcze „Shaft w Afryce”. We wszystkich trzech częściach detektywem shaftem był niezapomniany Richard Roundtree. O żywotności tematu związanego z Shaftem może świadczyć ponowne zrealizowanie filmu o tym samym tytule co pierwowzór, w 2000 roku, z udziałem Samuela L. Jacksona.

Producent „Shafta”, MGM, nie spodziewał się wielkiego sukcesu tego filmu. Kiedy okazało się, że „Shaft” zarobił aż 12 milionów dolarów w ciągu roku, tylko w Ameryce, blaxploitation przypuściło szturm na amerykańskie kina.

“Shaft” to również muzyka Isaaca Hayesa, która została nominowana do Oscara. Bez niej nie byłoby tego filmu. Nie byłoby tej atmosfery.

„Shaft” inspiruje do dziś.

Paweł Średziński

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu