Blaxploitation: Rewolucja w sercu Ameryki

afryka.org Kultura Film Blaxploitation: Rewolucja w sercu Ameryki

W latach 70. afro-amerykańscy twórcy realizowali nie tyko filmy, które powstawały z myślą o rozrywce. Wśród ówczesnych tytułów pojawił się „The Spook Who Sat By The Door”, obraz wywrotowy, zachęcający do sprzeciwu wobec rządów białych. To dlatego film ten zniknął na 30 lat z amerykańskich ekranów, niedługo po swojej premierze.

Okoliczności tego zniknięcia były co najmniej tajemnicze. W 2004 roku, kiedy „The Spook” pojawił się na płytach DVD, udało się odtworzyć niezwykle interesujący zapis z okresu, kiedy do głosu dochodzili czarni radykałowie.

Główny bohater filmu, Dan Freeman, potrafił się kamuflować. Przeszedł szkolenie w CIA, został jednym z jego pierwszych afro-amerykańskich agentów, zgadzał się na traktowanie z góry, tylko po to, aby zdobytą w ten sposób wiedzę wykorzystać do zorganizowania własnego oddziału o nazwie „Bojownicy o wolność”. W CIA był „dobrym wujem Tomem” pogodzonym z supremacją białych. Poza agencją przemieniał się w lidera ugrupowania, które miało zaburzyć porządek, podtrzymywany przez amerykańskie służby bezpieczeństwa. Na walkę z tymi ostatnimi był przygotowany dzięki specjalnemu szkoleniu w wywiadzie. Poznał tajniki walki partyzanckiej.

Zachowanie Freemana symbolizowało afro-amerykańską odpowiedź na opresję. Freeman chciał ostatecznie zerwać więzy niewoli. Zamierzał zbudować nowy naród. Ukazywał też niemożność walki o swoje prawa bez użycia siły. Drwi również z iluzji integracji forsowanej przez liberalne środowiska białej Ameryki. W końcu trafił do CIA na fali okazywania dobrej woli przez białych Amerykanów, którą manifestowali m.in. przyjęciem Freemana do agencji wywiadowczej – w której Freeman i tak miał docelowo pełnić podrzędną rolę i poprawiać statystyki. Freeman zachowuje się krytycznie wobec hipokryzji amerykańskich polityków i postuluje odmienny od pokojowego i pojednawczego scenariusz działania. To właśnie siłowe rozwiązanie, zachęcające do rewolty, o którym mowa w filmie, sprawiło, że amerykańskie władze nie czuły się dobrze ze świadomością, że promujący przemoc film będzie wyświetlany na ekranach amerykańskich kin. Istniała obawa, że zachęci to czarnych radykałów, także tych nazywanych Czarnymi Panterami, do wszczęcia zbrojnego buntu.

Film powstał zresztą na podstawie równie radykalnej powieści o tym samym tytule, autorstwa Sama Greenlee z 1969 roku. Cztery lata później, reżyser Ivan Dixon zekranizował książkę Greenlee.

Dziś możemy obejrzeć go znowu. I odpowiedzieć na pytanie, czy rzeczywiście ten film był aż tak niebezpieczny i wywrotowy?

Paweł Średziński

Zobacz stronę przeglądu filmowego “Afro-Ameryka”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 Dokument bez tytułu